Slackline – pierwsze kroki

przez Michał Gurgul | Opublikowano 23 sierpnia 2018 11:40

Balansowanie na drżącej taśmie rozciągniętej wysoko pomiędzy szczytami górskimi wymaga poświęcenia i wielu miesięcy praktyki. Jednak zanim osiągniemy mistrzowski poziom, slack rozwieszony pomiędzy dwoma drzewami w pobliskim parku może również dostarczyć wielu emocji – to doskonała forma zabawy, relaksu i doskonalenia umiejętności. O tym jak stawiać pierwsze kroki na taśmie rozmawiamy z profesjonalnym slacklinerem, współorganizatorem Urban Highline Festival i współzałożycielem Slackline Lublin, Wojciechem Sieńko.

Wojciech Sieńko (fot. Adam Patejuk / Slackline Lublin)

O historii tego sportu i jego różnych odmianach pisaliśmy w poprzednim artykule. Wiemy już, że odmian slackliningu jest wiele. Możemy też przypuszczać, że najłatwiejszą i najbardziej przystępną odmianą dyscypliny jest podstawowy slackline rozwieszony nisko nad ziemią. Czy tak jest na pewno? Pora zapytać eksperta.

Michał Gurgul: Co możemy uznać za najłatwiejszą formę slackliningu?

Wojciech Sieńko: Podstawowa odmiana slackline nie ma żadnej specyficznej nazwy. Na samym początku jest to po prostu przechodzenie po taśmie o szerokości 2,5 cm, zawieszonej niewysoko nad ziemią, pomiędzy dwoma punktami statycznymi. Jest to początek pracy nad swoimi ciałem i poprawą postawy.

Podstawowy slack to taśma o długości do 30 m, prosty system do naciągania i filcowe owijki.

Rozumiem, że jest to najbardziej przystępny i najtańszy sposób, aby rozpocząć przygodę ze slackiem. Ile kosztuje taki podstawowy zestaw?

Jeśli chodzi o podstawowy zestaw slackline, system do taśm o długości do 30 m, to wydatek około 300 zł. Taki zestaw, a również inny sprzęt potrzebny do uprawiania różnych odmian slackliningu można znaleźć w sklepach specjalistycznych, takich jak np. slackhouseshop.pl.

Gdzie możemy ćwiczyć?

Możemy ćwiczyć wszędzie gdzie są do tego warunki (śmiech). Potrzebujemy tylko dwóch mocnych drzew oraz wolnej przestrzeni pomiędzy nimi by móc zawiesić slacka i bezpiecznie się po nim przechadzać.

Slacklining na parkingu – z braku drzew w okolicy, rolę punktów dla zawiesi pełnią słupki (fot. Outdoor Magazyn)

Jaka długość jest optymalna na początek?

Można zacząć od niewielkich odległości (np. 10 m) i stopniowo je zwiększać. Ludzie na sam początek najczęściej wybierają zwykłe zestawy 30 m i bardzo szybko orientują się, że im to nie wystarcza. Jeśli nie chcesz od razu inwestować w sprzęt, wystarczy, że odezwiesz się na grupach facebookowych odpowiednich dla swojego miasta i z pewnością ktoś chętnie przygarnie Cię do wspólnego treningu. Wystarczy wpisać hasło Slackline + Twoje miasto. W każdym większym mieście są takie grupy.

To świetny pomysł na początek. Jeśli jednak zdecydujemy się na zakup własnej taśmy i naukę na własną rękę: Jak mocno naciągać slacka?

Jeśli chodzi o naprężenie taśmy to w zależności od preferencji – luźne są przyjemniejsze, ale na początku trudniejsze.

Czy lepiej chodzić po taśmie w butach czy boso?

To również zależy od Ciebie. Jedni wolą w butach, bo bolą ich stopy od wstawania na taśmie, która może okazać się lekko ostra na krawędziach. Inni jednak (jak ja) uwielbiają boso by czuć lepiej taśmę i czerpać z tej zabawy maksymalną korzyść.

Slacklining w Valhalla Provincial Park, Kanada (fot. Outdoor Magazyn)

Od czego zacząć naukę?

Chyba od znalezienia kogoś kto pokaże Ci jak wieszać taśmę w bezpieczny sposób oraz nauczy odpowiedniej postawy i zasad bezpieczeństwa. Przecież najbardziej zależy nam na zabawie i odprężeniu, a nie na kontuzjach.

Jeśli chodzi o same początki to najważniejsza jest postawa: prosty kręgosłup, szeroko rozłożone ramiona, lekko ugięte kolana, wzrok „zawieszony” na końcowym punkcie. Przede wszystkim należy się rozluźnić, nie bać się i nie spinać zbytnio mięśni.

Gdy opanujemy już chodzenie – co dalej?

Zdecydowanie poluzowanie taśmy. Następnie dłuższe i coraz wyżej wieszane odcinki. Zabawa zaczyna się na luźnych taśmach. W pewnym momencie możesz uczyć się chodzić do tyłu, stawać w ekspozycji czyli bokiem na taśmie, gdzie wzrok jest na innym punkcie niż koniec taśmy, obracać się na niej przez ramię, uczyć się masy statecznych tricków (jest ich pełno na Youtube), czy w końcu chodzić z opaską na oczach.

Stojąc w ekspozycji (fot. Aleksandra Maj / Slackline Lublin)

„Na kucaka” – centralny plac zabaw (fot. Slackline Lublin)

Ile czasu przeciętnie zajmuje ludziom nauka? Np. do momentu przejścia pierwszych 15 metrów?

To zależy od ich koordynacji ruchowej, ale przeciętnie to czas od godziny do kilku godzin intensywnego treningu.

Gdy już opanujemy chodzenie i pierwsze tricki – czy wtedy przychodzi pora na longline?

Longline jest odmianą tego sportu polegającą na przechodzeniu jak najdłuższych odcinków taśmy zawieszonej kilka metrów nad ziemią (jednak dość nisko by asekuracja nie była konieczna). Zazwyczaj o longline mówimy, przy odległościach 40-50 m i większych. Jednak podstawową cechą rozróżniającą podstawowego slacka od longline jest konieczność użycia specjalnego systemu naciągowego w tym drugim.

Warto jednak zauważyć, że w chwili obecnej rozwój tej dyscypliny napotkał na ścianę, ponieważ wypiera go highline.

Rozumiem, że longline ma naturalne ograniczenia – taśma ugina się, więc przy pewnej długości po prostu trzeba przenieść się wysoko nad ziemię?

Tak. Najdłuższe taśmy zawieszane są wysoko w górach, by można było w sposób bezpieczny uprawiać ten sport i pobijać coraz dłuższe odcinki. W chwili obecnej rekord najdłuższego przejścia to jedna mila! Z tego jednak co wiem, właśnie realizowany jest projekt zawieszenia i próby przejścia 3 km.

Pomimo wszystko to longline jest bardziej przystępny. Taką długą taśmę możemy przecież rozwiesić w parku?

Tak, ale w tym przypadku sprzęt jest już trochę droższy. Potrzebujemy systemu bloczkowego do naciągnięcia taśmy oraz długich taśm o dużej wytrzymałości. Do tego lina statyczna, wytrzymały hamulec (ja preferuje CT Sparrow). Przyda się również urządzenie służące do przytrzymania taśmy podczas naciągu o nazwie line grip, coś na czym taśma zawiśnie (line lockery popularnie nazywane bananami), zawiesia potrzebne by opleść czymś stanowiska montażu oraz owijki filcowe, które zabezpieczą stanowisko.

To już sporo sprzętu, ile kosztuje taki komplet?

W przypadku longline jest to wydatek osiągający cenę kilku tysięcy złotych. W zależności jakich użyjesz line lockerów, bloczków, hamulca, taśmy. W Polsce ceny są niższe niż na zachodzie, więc możesz złożyć zestaw za około 2400 zł. Dodatkowo line grip, jeśli potrzebujesz, to koszt około 1000 zł.

Do tematu slacka z pewnością jeszcze powrócimy na łamach Outdoor Magazynu nie raz. Przyjdzie pora na highline i trickline – bardziej zaawansowane odmiany tej dyscypliny, a póki co idziemy ćwiczyć – na początek do parku!

***

Wojtek odpoczywa na zawiesiu (Bartek Świerzewski / Slackline Lublin)

Wojciech Sieńko – profesjonalny slackliner, członek teamu 2Trees, współzałożyciel Slackline Lublin, organizator wielu imprez slackline w Polsce – między innymi Urban Highline Festival, czyli imprezy odbywającej się corocznie w Lublinie (niedawno odbyła się 10. edycja) gdzie w bezpieczny sposób można rozpocząć swoją przygodę z highline.

Urban Highline Festival daje możliwość przechodzenia unikatowych linii nad ulicami Lublina, klika metrów powyżej tłumu widzów, przytulnych kawiarni i popisów artystów ulicznych. Jak mówią organizatorzy Festiwalu: „Masz szansę stać się częścią magicznego wydarzenia! Jeśli jeszcze tu nie byłeś, musisz koniecznie odwiedzić nas za rok!”

***

O historii slackline oraz odmianach tej dyscypliny pisaliśmy tutaj.

Zapowiedź minionej edycji Urban Highline Festival oraz relację, również znajdziecie na łamach OM.

W cyklu artykułów poświęconych różnym outdoorowym aktywnościom znajdziecie również:

Slacklining w okolicach Owens River Gorge, CA, USA (fot. Outdoor Magazyn)

Michał Gurgul

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn