Andrzej Bargiel po raz kolejny zmierzy się z K2

przez Michał Gurgul | Opublikowano 13 czerwca 2018 16:06

Już w najbliższy piątek do Pakistanu wyruszy nasz czołowy narciarz wysokogórski Andrzej Bargiel. Jego kolejna wyprawa do Karakorum ma na celu dokończenie rozpoczętego w zeszłym roku projektu K2 Ski Challenge. Andrzej, przy wsparciu swojej ekipy Sunt Leones oraz Janusza Gołąba, spróbuje jako pierwszy człowiek w historii zjechać ze szczytu K2 do podstawy ściany, nie odpinając nart.

Andrzej Bargiel (fot. Marcin Kin)

Największy rozgłos przysporzyły mu wyprawy na szczyty ośmiotysięczne. Zeszłoroczna próba na K2, którą bacznie śledziliśmy, zakończyła się niestety niepowodzeniem, jednak wcześniejsze wyprawy na Broad Peak czy Sziszapangma były pełnym sukcesem – Andrzej Bargiel zdobył centralny wierzchołek i dokonał pełnego zjazdu narciarskiego. Z wybitnym narciarzem mieliśmy okazję porozmawiać chwilę po tym jak ustanowił nowy rekord w wyścigu po Śnieżną Panterę.

Te osiągnięcia to jednak tylko część historii Andrzeja – którą przybliżamy w drugiej części artykułu – historii która doprowadziła go pod K2.

K2 Ski Challenge 2018

Już w piątek, 15 czerwca 2018 r., Andrzej Bargiel wyruszy na kolejne spotkanie z Górą Gór. Jak dowiedzieliśmy się podczas konferencji prasowej w Warszawie, tym razem w skład ekipy Sunt Leones wejdą: Janusz Gołąb, Marek Ogień, Piotr Pawlus oraz Bartosz Bargiel. Wyprawę będzie wspierało też czterech Pakistańczyków.

Podczas zeszłorocznej wyprawy unifikacyjnej w ramach programu Polski Himalaizm Zimowy, Janusz Gołąb pomagał Andrzejowi w odnalezieniu najbardziej optymalnej i bezpiecznej linii zjazdu z K2. Wsparcie Janusza podczas aktualnej ekspedycji jest bardzo ważnym elementem mogącym zaważyć na jej powodzeniu. Doświadczenie i wiedza himalaisty przyda się nie tylko podczas dopracowywania szczegółów trasy, ale również planowania kolejnych ataków szczytowych.

Andrzej Bargiel i Janusz Gołąb podczas wspólnego zjazdu rysą na Rysach (fot. Andrzej Bargiel – profil FB)

Poprzednia wyprawa pokazała, że lipiec w Karakorum nie jest optymalnym czasem, aby próbować zjazdu narciarskiego z K2. M.in. dlatego właśnie zespół obierze w tym roku nieco inną taktykę.

Na początek planuję zdobyć i zjechać na nartach z Gaszerbrum II. Najniższy ośmiotysięcznik w Karakorum, jest bardziej dostępny i zarazem łatwiejszy technicznie, w stosunku do K2, dzięki czemu cała ekipa Sunt Leones będzie mogła się skutecznie zaaklimatyzować, co jest podstawą w działaniu w górach najwyższych.

Tak decyzję tłumaczy Andrzej Bargiel, oraz dodaje:

Ocieplenie klimatu sprawia, że każdy lodowiec się zmienia. Wystarczy kilka lat, by układ szczelin był zupełnie inny. To jeden z głównych powodów, dlaczego postanowiłem na K2 wrócić tak szybko. Rok temu wykonałem bardzo dużą pracę. Teraz ruszamy w Karakorum tydzień wcześniej, a plan aklimatyzacji pozwoli mi na szybsze działanie. Będę potrzebował mniej czasu i mniej okien pogodowych. Wierzę więc, że tym razem się uda.

Atak szczytowy na Gasherbaum II (8035 m) planowany jest na okolice 15 lipca, natomiast główny cel ekspedycji – K2, Andrzej Bargiel planuje zdobyć i zjechać ze szczytu przed końcem tego miesiąca. Gdyby jednak warunki pogodowe na to nie pozwoliły, Andrzej zakłada plan awaryjny – wejście i zjazd z wierzchołka Gaszerbrum I (8068 m).

Linia zjazdu została już opracowana podczas wyprawy w zeszłym roku. Jest to kombinacja dróg Cesena, trawersu Messnera oraz polskiej drogi Jerzego Kukuczki i Tadeusza Piotrowskiego. Jak szacuje Andrzej, potrzebne będą jeszcze tylko dwa wcześniejsze wyjścia, aby sprawdzić kilka kluczowych miejsc.

Andrzej Bargiel w zeszłym roku na stokach K2 (fot. Marcin Kin / #K2 Ski Challange)

Dotychczasowe osiągnięcia

Andrzej Bargiel przygodę z nartami rozpoczął w dzieciństwie, jednak to za sprawą swojego starszego brata Grześka (wówczas już ratownika TOPR) rozwinął swoją pasję. Niezłomność, ciężka praca i talent szybko owocowały. W 2006 roku, jako członek TKN Tatra Team, Andrzej zdobył I miejsce w Pucharze Polski Kadetów. Rok później Juniorów. A jeszcze w kolejnym roku został Mistrzem Polski w Skialpinizmie. Ten ostatni tytuł utrzymał przez 3 lata z rzędu. W latach 2008 – 2011 zajmował wysokie lokaty w zawodach Pucharu Świata oraz w klasyfikacji generalnej (3. miejsce). W 2010 roku Andrzej wygrał Elbrus Race ustanawiając przy tym nowy rekord świata. 2 lata później przyszła pora na Himalaje.

Andrzej Bargiel na Elbrusie (fot. Monika Strojny)

Wtedy, w 2012 r., podczas ekspedycji w ramach programu „Polski Himalaizm Zimowy 2010 – 2015” na Manaslu okazało się, że skialpinizm w wydaniu Bargiela świetnie sprawdza się w górach najwyższych. Choć szczytu nie udało się zdobyć, Andrzej dotarł na wysokość 7600 m skąd w pół godziny zjechał do bazy. Pozostałym uczestnikom to samo zejście zajęło 9 godzin.

Podczas kolejnej wyprawy szczęście i pogoda również nie były po stronie alpinistów. Na Lhotse Andrzej dotarł do wysokości 7900 skąd zjechał do obozu pierwszego na 6000 m.

Hic Sunt Leones – [łac., dosł. ‘tu są lwy’] łacińska sentencja służąca do określania nieodkrytych obszarów oraz dalekich, nieznanych lądów. Hic Sunt Leones to pięcioletni, niepowtarzalny projekt narciarski. Jego pomysłodawcą jest sam Andrzej Bargiel, który postanowił odczarować stereotyp himalaisty „męczennika” i wykorzystać swoje dotychczasowe doświadczenie w samodzielnym organizowaniu wypraw (fot. Kin Marcin/Red Bull Content Pool)

W 2013 roku odbyła się pierwsza polska ekspedycja narciarska w najwyższe góry świata. Wyprawa pod nazwą Shishapangma Ski Challenge zainicjowała ideę Hic Sunt Leones – projektu narciarskiego Andrzeja Bargiela, który udowadnia, że narciarstwo możliwe jest nawet na dachu świata. W wyprawie obok Andrzeja uczestniczyli: Grzegorz Bargiel, Dariusz Załuski i Marcin Kin – trzyosobowy skład stanowiący trzon ekipy Sunt Leones. Wyprawa zakończyła się sukcesem – Andrzej stał się pierwszym Polakiem, któremu udało się zdobyć ośmiotysięcznik na nartach oraz w całości zjechać z jego wierzchołka.

Andrzej i Grzegorz w czasie zjazdu na stokach Shisha Pangma (fot. andrzejbargiel.com)

Rok po sukcesie na pierwszym ośmiotysięczniku Andrzej Bargiel powrócił na Manaslu, tym razem z ekipą Sunt Leones. W charakterystycznym dla niego, szybkim stylu zdobył szczyt w rekordowym czasie – nieco ponad 14 godzin. A następnie zjechał na nartach do bazy.

Wspomnienia Andrzeja z Manaslu:

Czuję się coraz słabszy. Mój czas na szczycie się wyczerpał. Zapinam narty… ale to teraz trudne! Mija chwila – jestem gotowy. Mogę jechać! Ruszyłem. Zjazd z ośmiotysięcznika – to po to było tyle roboty! Pod nogami pełen beton. Normalnie pewnie bym narzekał, ale teraz jest to niesamowita frajda. Cieszę się jak dziecko z każdego skrętu.

Andrzej podczas zjazdu z Manaslu (fot. Marcin Kin/andrzejbargiel.com)

Głównym celem uszczuplonej ekipy Sunt Leones (Andrzejowi towarzyszył tym razem tylko Dariusz Załuski) na kolejny sezon – 2015 – w górach najwyższych był Broad Peak. I tym razem się udało – Andrzej Bargiel został pierwszym w historii człowiekiem, który zjechał na nartach z tego ośmiotysięcznika.

Andrzej Bargiel pod Pikiem Lenina (fot. Marcin Kin)

2016 rok dla Andrzeja rok Śnieżnej Pantery. Polak pobił wcześniejszy rekord należący do Rosjan (Władimir Suwiga, Siergiej Griszczuk i Malik Imietow), wchodząc na pięć szczytów siedmiotysięcznych byłego ZSRR w 30 dni. O sukcesie Andrzeja donosił serwis wspinanie.pl, który również wyjaśnił wszelkie wątpliwości co do wcześniejszego rekordu.

Zeszłoroczna próba na K2

W zeszłym roku na stokach K2 ekipa Andrzeja Bargiela działała wspólnie z wyprawa unifikacyjna Polskiego Himalaizmu Zimowego im. Artura Hajzera.

Alpiniści rozpoznali teren i ustalili optymalną trasę zjazdu, jednak  trudne warunki śniegowe oraz wzrastające zagrożenie lawinowe uniemożliwiły zdobycie szczytu i podjęcie próby zjazdu. Jak relacjonowaliśmy, wszyscy uczestnicy obu wypraw bez większych obrażeń powrócili do domów – zwyciężył rozsądek i doświadczenie.

Andrzej podczas prób na K2 w zeszłym roku (fot. Marcin Kin)

Andrzej Bargiel o decyzji o zakończeniu akcji na K2 w zeszłym roku:

Bezpieczeństwo ponad wszystko. Warunki na K2 były bardzo wymagające od momentu przybycia do bazy. Od ponad dwóch tygodni czekaliśmy na okno pogodowe, a sam atak szczytowy przekładaliśmy kilkukrotnie.

K2 nadal czeka na pierwszego skialpinistę, który w całości na nartach pokona jej stoki. Jest szansa, że już wkrótce się to zmieni!

Michał Gurgul
źródło: andrzejbargiel.com, wspinanie.pl

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn