Polish Annapurna IV Expedition 2015 – opady śniegu nie dają za wygraną

przez Administrator | Opublikowano 06 listopada 2015 12:47

Opady śniegu nie dają za wygraną. Mimo to członkom wyprawy Polish Annapurna IV Expedition 2015 udało się zaliczyć kolejne wyjście aklimatyzacyjne. Teraz pozostaje czekanie na poprawę warunków.

Opad w bazie (fot. Polish Annapurna Expedition 2015)

***

04.11.15 BC

Kolejne wyjście aklimatyzacyjne za nami. Biwak założyliśmy na przełęczy pomiędzy AIII a AIV. Po spędzonej nocy zamierzaliśmy wyjść wyżej granią w kierunku szczytu AIV. Po kilkuset metrach solidne tąpnięcie śnieżnej pokrywy stoku pod naszymi stopami zmusiło nas do szybkiej zmiany planów.

Moreny przy bazie. W drodze na przełęcz (fot. Polish Annapurna IV Expedition 2015)

Biwak na przełęczy (fot. Polish Annapurna Expedition 2015)

W ciągu dnia i nocą nadal huczy od lawin. Palące słońce i niezmniejszająca się pokrywa śniegu nie sprzyjają poprawie warunków. Cóż za kombinacja! :) Wierzymy jednak, że po coś to jest, że natura szykuje dla nas miłą niespodziankę ;) Musimy czekać. Działamy bezpiecznie i nie podejmujemy niepotrzebnego ryzyka. Aby wejść w ścianę potrzebujemy jeszcze minimum jednego biwaku w okolicach 6-6,3 tys. m n.p.m.

Spacerujemy... (fot. Polish Annapurna IV Expedition 2015)

Dolina Sethi Khola nie oferuje zbyt wiele możliwości wyjść aklimatyzacyjnych. Mamy do dyspozycji jedynie dwa zagrożone obecnie lawinowo podejścia. Po zejściu do bazy dla zabicia czasu od razu wpadamy w swoje rytuały. Rozmawiamy, gramy i tęsknimy za „naszymi”, planujemy kolejne dni. Nastroje dopisują, nie możemy się doczekać chwili, w której zajmiemy się w końcu tym, po co tu przybyliśmy. Mamy mnóstwo energii i zapału, lecz w tego typu górach to nie wszystko. Najważniejsza jest cierpliwość i chłodna kalkulacja, czy nasze organizmy są przygotowane do zmierzenia się z górą o wysokości ponad 7500 m n.p.m. Takiej granicy nie można przeskoczyć, tym bardziej że na tej wysokości spędzimy prawdopodobnie kilka dni (kluczowe skalne trudności drogi – headwall).

Właśnie pada śnieg/grad, wiatr w partiach podszczytowych góry wieje z prędkością ok. 110 km/h, jest -25 st C. (dzięki za prognozy ;). Pojutrze, o ile pogoda nam na to pozwoli, planujemy kolejne wyjście do góry. Nasz Santa (kucharz) dwoi się i troi, aby nam dogodzić i nadrobić braki mięsa w bazie, gdyby nie Beef Jerky (suszone mięso smakuje jak marzenie) i batony białkowe zabrane z Polski to pewnie skończylibyśmy jak bohater jednego z opowiadań Topora, pamiętacie?

Nasze paliwo (fot. Polish Annapurna IV Expedition 2015)

Janusz z Michałem od rana grają w Asphalt Arborn 8, wyścigi samochodowe na iphone. Z każdym dniem osiągają coraz lepsze wyniki i jeżdżą lepszymi furami, gdyby tak można było w dolinach! ;) Ja czytam, gryzmolę coś w notatniku lub komputerze. Gdy tylko coś mocniej zagrzmi w okolicy pędem wybiegamy z namiotu, żeby sprawdzić skąd leci tym razem? Nasza linia na razie wygląda na bezpieczną i to jest dobra informacja ;) Nasz bałwan zaczyna się trochę topić, pomimo to też trzyma się dzielnie, w końcu pierwszy polski ;)

Rysowanie, planowanie (fot. Polish Annapurna IV Expedition 2015)

Strony: 1 | 2

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn