Podróż to przede wszystkim sposób na życie – najciekawsze momenty z Kolosów

przez Administrator | Opublikowano 12 marca 2014 12:55

Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy Alpinistów to kilkadziesiąt prezentacji i kilka tysięcy widzów. Część z widzów z determinacją czekała godzinami pod wejściem do Hali Arena, aby dostać się do środka i uczestniczyć w tym wyjątkowym święcie podróżników i zdobywców. Każda prezentacja była wyjątkowa, pełna pasji i zaangażowania, gdyż dla wielu z tych ludzi podróż to styl życia.

Kolosy (fot. Lesław Włodarczyk)

Kolosy (fot. Lesław Włodarczyk)

Łódź to przede wszystkim dom, później środek transportu

Pierwszy blok należał zdecydowanie do żeglarzy. Dla osoby, która nie przepada za wodą i raczej na przestwór oceanu wybierać się nie zamierza, są to opowieści zupełnie niezwykłe. Spośród nich ogromne wrażenie zrobiła prezentacja żeglarza Kazimierza Ludwińskiego, który z dwójką dzieci na pokładzie, przez dziewięć lat na łódce o wdzięcznej nazwie Wyspa szczęśliwych dzieci przemierzał morza i oceany świata.

Noe, Kazimierz i Nel Ludwiński, czyli załoga katamaranu "Wyspa Szczęśliwych Dzieci" z Kolosem w kategorii "Podróże" (fot. A. Larisz)

Noe, Kazimierz i Nel Ludwiński, czyli załoga katamaranu „Wyspa Szczęśliwych Dzieci” z Kolosem w kategorii „Podróże” (fot. A. Larisz)

W sumie 12 razy przekroczył równik, dzieci podrosły, skończyły korespondencyjnie szkoły, zawierały przyjaźnie z lokalnymi dziećmi, uczyły się żeglować. Najważniejsza dla nas była podróż, bo sama podróż jachtem to styl życia, cel nie jest najważniejszy. Łódź to przede wszystkim dom, później środek transportu – opowiadał Ludwiński. Noe – jego syn – ponieważ prawie całe swoje dotychczasowe życie spędzał na łodzi, pytał wszystkich z jakiej są wyspy. Obecnie rejs został zakończony, aby dać dzieciom szansę rozwoju i powrotu do szkoły.

Janomami – indiańska mądrość

Ogromny entuzjazm licznie przybyłej publiki wzbudziła prezentacja młodego podróżnika Emila Witta, który w wieku 18 lat, za pierwszy cel swojej samotnej wyprawy obrał las równikowy i poznanie indiańskiego plemienia Janomami. Każdy element opowieści pokazywał, że dla Emila ta przygoda i chęć poznania lokalnej ludności była tak naturalna jak zjedzenie śniadania czy poranna kawa. A przy okazji była wielką prostą radością.

Indianie nauczyli go jak przeżyć w dżungli, jak przygotować obozowisko, jak pozyskuje się wodę z liany, oraz jak można stworzyć odtrutkę na ukąszenia węży.

Zaskoczył mnie fakt nieporadności Indian, szczególnie tych młodych, którzy przyzwyczajeni  do rządowej pomocy zupełnie zrezygnowali z polowania, a jedyną rzeczą którą się zajęli to kombinacje i kradzieże – opowiadał. – Mimo to są pięknymi, mądrymi ludźmi – mam wrażenie, że potrafią zajrzeć do środka duszy.

Jak wytłumaczyć ideę poróżowania?

Imponowała również opowieść Kamili Kielar, która samotnie przejechała na rowerze na Kamczatkę. Podróż trwała miesiąc – bo takie są ograniczenia wizowe, ale i tak z podziwem można było spojrzeć na drobną blondynkę, która z zapałem opowiada jak bardzo fascynujące mogą być spotkania z niedźwiedziami.

Kolosy 2014 - pełna sala podróżników (fot. Lesław Włodarczyk)

Kolosy 2014 – pełna sala podróżników (fot. Lesław Włodarczyk)

Choć mimo jej fascynacji tymi wyjątkowymi zwierzętami i dziką przyrodą Kamila podkreślała, że Kamczatka to przede wszystkim ludzie. W Rosji byli to głównie mężczyźni, gdyż kobiety spędzają czas przede wszystkim w domach. To oni często pomagali jej w trakcie podróży, oferowali nocleg, częstowali kawiorem i zapraszali na połów ryb. Jej pomysł zaś podsumowali: Gdyby moja żona wyjechała na tak długo, sama na rowerze, to chyba bym ją bił…

Ciekawa była wyprawa do Liberii, w której nikt nie wierzył, że biały człowiek może tak po prostu chcieć przejść przez las tropikalny.

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn