Polka Anita Parys i Pakistańczyk Karim Hayat zdobyli dziewiczy szczyt w Karakorum

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 15 października 2013 13:11

18 września 2013 roku Anita Parys wraz z Karimem Hayatem weszli na dziewiczy sześciotysięcznik w Karakorum, który nazwali „Szczytem Przyjaźni”. O tym eksploracyjnym wyczynie rozmawiamy ze zdobywczynią – Anitą Parys.

Aneta Żukowska: W niedawno opublikowanym na łamach naszego portalu wywiadzie z Małgorzatą i Janem Kiełkowskimi mowa była o tym, że współcześni alpiniści i wspinacze powinni skupiać się na eksploracji. Niewątpliwe Twój ostatni wyczyn należy do tej kategorii. Dlaczego obrałaś sobie za cel właśnie dziewiczy szczyt w wymagającym Karakorum?

Anita Parys: Na ten pomysł wpadł Janusz Majer z udziałem Krzysztofa Wielickiego. Po konsultacji z Karimem Hayatem, wspinaczem i właścicielem agencji „Mountains Expert Pakistan” (która organizowała nasz zeszłoroczny wyjazd), zaczęli go wspólnie realizować. Ja dołączyłam do projektu w zeszłym roku i ten pomysł bardzo mi się spodobał. To wspaniałe być tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

W tle "Szczyt Przyjaźni" (fot. Anita Parys)

W tle „Szczyt Przyjaźni” (fot. Anita Parys)

W tle "Szczyt Przyjaźni" (fot. Anita Parys)

W tle „Szczyt Przyjaźni” (fot. Karim Hayat)

Gdzie dokładnie leży zdobyty przez Was szczyt i jaką ma wysokość?

Szczyt leży na granicy Khunjerab Mountain Group i Shuijerab Mountain Group w Ghidims Valley, okolica Shimshal w Północnym Pakistanie. Ma wysokość 6061 m [lub 6063 m – w zależności od metody pomiaru – red.], co zmierzyliśmy zegarkami wyposażonymi w wysokościomierz i GPS-em po połączeniu się z Internetem.

Zdjęcie rejonu z Panorama Peak w kierunku południowym - wierzchołek, na który weszła Anita z Karimem (6063 m) leży pomiędzy Przełęczami Ghidims Pass North i Ghidims Pass South (fot. Detlef Seelig)

Zdjęcie rejonu z Panorama Peak w kierunku południowym – wierzchołek, na który weszła Anita z Karimem (6063 m) leży pomiędzy Przełęczami Ghidims Pass North i Ghidims Pass South (fot. Detlef Seelig)

Zbliżenie powyższego zdjęcia na "Szczyt Przyjaźni"(fot. Detlef Seelig)

Zbliżenie powyższego zdjęcia na „Szczyt Przyjaźni”(fot. Detlef Seelig)

Skoro przecieraliście dziewicze szlaki, zapewne było trudno o materiały dotyczące tego regionu. Na czym opieraliście się podczas Waszej wyprawy?

Rejon doliny Ghidims Dur jest właściwie zupełnie nieznany i nieopisany w literaturze. Korzystaliśmy z niedokończonej jeszcze wtedy monografii Jerzego Wali i Janusza Majera „The Ghidims Valley and Surroudings”. W całej dolinie i bocznych dolinkach większość szczytów jest niezdobyta. Jest tego ogrom, a szczyty są przepiękne!

Zanim zachęcimy wszystkich do tego typu przygód, powiedz: w czym tkwią największe trudności takiej wyprawy?

W tym, że tak naprawdę nigdy do końca nie wiemy, co nas spotka po drodze. Jakie trudności techniczne, czy da się to zrobić, czy nie. Potencjalną drogę wybiera się na podstawie dobrego zdjęcia, albo zwyczajnie przeczucia, że tędy się uda.

Rejon doliny Ghidims Dur (fot. Anita Parys)

Rejon doliny Ghidims Dur (fot. Karim Hayat)

Rejon doliny Ghidims Dur - w tle widoczny K2 j Broad Peak (z prawej) (fot. Anita Parys)

Rejon doliny Ghidims Dur – w tle widoczny K2 j Broad Peak (z prawej) (fot. Karim Hayat)

IMG_1035

I Wam się udało. Jak wyglądał atak szczytowy?

Z bazy wyruszyliśmy w trójkę. Wspólnie z miejscowym góralem Bulbulem z Shimshal, który bardzo chciał z nami iść. Mieliśmy się wspinać także z Ilyasem Khanem, który również był członkiem naszej wyprawy, ale miał kłopoty żołądkowe. Okazało się, że Bulbul na doświadczenie, więc nie widzieliśmy problemu. Każdy załadował swój plecak i ruszyliśmy ze sprzętem do góry. Niestety, tego dnia nie czułam się najlepiej, więc założyliśmy ABC na wysokości mniej więcej 4500 m. Następnego dnia na szczęście wszystko już było dobrze i wyruszyliśmy do obozu I, który założyliśmy na wysokości 5200 m. Z tego miejsca widzieliśmy już grań. Wydawało się, że właściwie będzie banalnie. Nie było tak jednak do końca. Następnego dnia o godz. 5.00 rano wyruszyliśmy do góry. Początkowo wszystko szło bardzo sprawnie, ale w wyższych partiach pojawiło się bardzo dużo szczelin, które w znacznej większości były ukryte pod śniegiem i często trzeba było je obchodzić w eksponowanym terenie. Wtedy musieliśmy się normalnie asekurować. Myślę, że to były jakieś dwa wyciągi. Resztę drogi pokonaliśmy z asekuracją lotną. Szczyt nie był bardzo skomplikowany technicznie. Na topie byliśmy w okolicy godz. 14.00, a w obozie I około 17.00, czyli po 12 godzinach od wyjścia. Wszyscy byliśmy zmęczeni, ale czuliśmy się świetnie. Do bazy wróciliśmy następnego dnia po południu.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4

Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz
  1. […] się okazało, w akcji brał udział także znany nam m.in. z zimowej wyprawy na Broad Peak oraz z dokonania pierwszego wejścia na „Szczyt Przyjaźni” z Polką Anitą Parys – Karim Hayat. Pakistańczyk, którego można już nazwać „przyjacielem […]

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn