Trzeba umieć zapanować przede wszystkim nad sobą samym – rozmowa po Ultramaratonie Babia Góra

przez Administrator | Opublikowano 20 czerwca 2017 15:37

W tym roku po raz pierwszy w historii zawodów Regatta Ultramaraton Babia Góra udało się zawodnikowi ukończyć bieg 6xBabia mieszcząc się w limicie czasu, który wynosi 17 godzin. Dokonał tego Krzysztof Dołęgowski, który wbiegł na metę z czasem 16:06:26. Z wyzwaniem tym mierzył się także Zbigniew Przybył, który jednak w trakcie biegu zdecydował się na ukończenie dystansu 4xBabia. Udało się, zajął drugie miejsce na podium. Jak wyglądały jego zmagania i przygotowania? Zapraszamy do lektury wywiadu.

Aneta Żukowska: Na początek gratuluję drugiego miejsca w biegu 4xBabia! Twoim celem było jednak ukończenie w limicie czasu biegu 6xBabia. Co się wydarzyło?

Zbigniew Przybył: Dziękuję, ale zapewne gdybym się z kimkolwiek ścigał nic by z tego nie wyszło. To przypadek – nie powiem – miły, ale jednak przypadek, tak to w każdym razie rozpatruję. Moim celem było nie tyle ukończenie biegu 6xBabia, co sprawdzenie ile mi brakuje do jego ukończenia. W górach biegam dopiero drugi rok, więc zwyczajnie mam zbyt małe doświadczenie. Pochodzę z południowej Wielkopolski, płaskiej jak blat stołu, góry dopiero poznaję. Inna sprawa, że nie interesuje mnie „łatwe” bieganie, jeśli już mam nie kończyć biegów, to właśnie takich.

Podium biegu 4xBabia (fot. Krzysztof Nagacz)

Kiedy podjąłeś decyzję, że zmieniasz swoje plany? Na jakim etapie biegu?

Decyzję podjąłem po czwartym wejściu na szczyt. Myślę, że piąte wejście byłoby realne przy korzystnych warunkach pogodowych. Zdecydowałem się na Perci Akademików, która jest ponoć najtrudniejszym beskidzkim szlakiem, byłem tam zaledwie dwa razy w życiu. O ile wejście na szczyt tą drogą, nawet w niesprzyjających warunkach, byłem w stanie sobie wyobrazić, o tyle zejścia w takich warunkach pogodowych wolałem nie ryzykować. Z moim doświadczeniem, byłoby to zwyczajną głupotą. Nie tego chcę się uczyć w górach.

Czy możesz opisać jak wygląda ten bieg?

W największym skrócie dystans 6xBabia, to próba sześciokrotnego zdobycia szczytu w ciągu 17 godzin. Za każdym razem inną drogą – każdorazowo zejście następuje drogą, którą właśnie zdobyło się szczyt. Góra, dół, góra, dół… i tak do znudzenia, a właściwie do zniszczenia (samego siebie). Dodatkowo wszystko w bardzo trudnym terenie, co dodaje dodatkowej pikanterii całej „zabawie”.

Regatta Ultramaraton Babia Góra (fot. Karolina Krawczyk)

Co jest najtrudniejsze w tych zawodach?

Trudne jest dosłownie wszystko. Większość ludzi twierdzi, że najtrudniejsza jest tu walka z wyśrubowanym limitem czasowym. Ale osobiście mam wrażenie, że tu trzeba umieć zapanować przede wszystkim nad sobą samym.

Czy coś Cię zaskoczyło podczas zawodów?

W czasie przygotowań do biegu starałem się przygotować na tyle na ile to było możliwe. Począwszy od kwestii czysto treningowych, poprzez techniczne, a kończąc na tych logistycznych. Czasami odnoszę wrażenie, że sam bieg zaczyna się w momencie, kiedy się na niego dostajesz, a kończy kiedy stajesz na linii startu, bo od tego momentu nic już się nie da zmienić. Cała frajda z biegania w terenie polega właśnie na tym, że właściwie wszystko jest nieobliczalne: pogoda, teren, własne reakcje na bodźce zewnętrzne.

Przebiegłeś 76.3 kilometra w czasie 13:16:17. Kiedy miałeś największe kryzysy?

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn