Wyprawa Kangchenjunga North Face Expedition 2014: Adam rezygnuje. Koniec wyprawy

przez Administrator | Opublikowano 26 maja 2014 13:42

Adam Bielecki zrezygnował z ataku szczytu Kanczendzongi. Powód: zbyt intensywne opady śniegu.

Adam wyruszył w górę 25 maja, z planem samotnego ataku szczytowego 28 maja. Niestety pogoda i trudne warunki pokrzyżowały te zamiary.

Widok z Kanczendzongi, z okolic C3 na Makalu, Lhotse i Everest (fot. Adam Bielecki)

Widok z Kanczendzongi, z okolic C3 na Makalu, Lhotse i Everest (fot. Adam Bielecki)

Na Facebooku czytamy:

Od dwudziestu godzin wszystko wokół tonie w chmurach, sypie śniegiem i ma sypać jeszcze przez kolejne dni – wygląda to na pierwsze uderzenie monsunu.Wczoraj Denis, Passang i ja wyszliśmy z BC do C1. Po nocy spędzonej w C1, ze względów bezpieczeństwa z wielkim żalem podjąłem ostateczną decyzję o odwrocie do bazy, do której dotarliśmy bezpiecznie.

Uczestnicy wyprawy Kangchenjunga North Face Expedition 2014 (fot. arch. Denis Urubko)

Uczestnicy wyprawy Kangchenjunga North Face Expedition 2014 (fot. arch. Denis Urubko)

Tym samym wyprawa Kangchenjunga North Face Expedition 2014 zostaje zakończona. Przypomnijmy, że brało w niej udział pięciu himalaistów: Adam Bielecki (Polska), Denis Urubko (Rosja), Artiom Braun (Rosja), Dmitrij Siniev (Rosja) oraz Alex Txikon (Hiszpania). Celem Adama, Denisa, Alexa i Artioma było wejście aklimatyzacyjne na szczyt, a następnie wytyczenie nowej drogi w stylu alpejskim na północnej ścianie Kanczendzongi. Ostatecznie nie udało się tych planów zrealizować.

Denis na szczycie Kanczendzongi (fot. Denis Urubko)

Denis na szczycie Kanczendzongi (fot. Denis Urubko)

Spośród członków wyprawy jedynie Denis Urubko zdobył szczyt. Miało to miejsce 19 maja. Jak relacjonował swoje wejście:

Miałem uczucie, że to koniec wyprawy. I w tym momencie po prostu trzeba było wykonać wspólną pracę. Dlatego, po tym jak od północy ogrzewaliśmy Alexa (prawie nie spałem), postanowiłem o 5:10 wyruszyć do góry. Droga była bardzo niebezpieczna. Wystarczyło się pośliznąć – i na dole już czekały lodowe zbocza. Firn nie dawał wbijać zębów raków. Skały … Czekany trzymały się na drobnych krawądkach … Jednak o 9:40 już stanąłem na szczycie. Góra „puściła”. Pół godziny spędziłem na najwyższym punkcie, przypominając sobie jak stałem tutaj 12 lat temu. 

Po ogłoszeniu zakończenia wyprawy 26 maja dodał na swoim FB: It was OUR COMMON VICTORY! We are TOGETHER – super TEAM! ONE FOR ALL and ALL FOR ONE! 

kanczendzonga-baner

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn