Każdy bieg to inna satysfakcja – wywiad z Magdą Łączak

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 26 sierpnia 2013 17:41

Magdalena Łączak zwyciężyła wśród kobiet w pierwszej edycji niedawno rozegranych zawodów – Bieg Ultra „Granią Tatr”. To oczywiście nie jedyny jej biegowy sukces – tych na koncie ma naprawdę wiele. Z Magdą rozmawiamy o jej podejściu do biegania i treningów, doświadczeniach z zawodów, przeszłości w rajdach przygodowych oraz planach, by mierzyć się z najlepszymi biegaczkami ultra na świecie.

Magdalena Łączak (fot. Jan Wierzejski)

Magdalena Łączak (fot. Jan Wierzejski)

Michał Unolt (Outdoor Magazyn): Na początek chciałbym się cofnąć do osławionego już Rzeźnika, na którym zajęliście z Flekmusem (Pawłem Dybkiem) drugie miejsce w kategorii open. Jak długo przygotowywaliście się do tego biegu?

Magdalena Łączak: Właściwie to Rzeźnik 2010 był dla nas dość spontanicznym startem. Pamiętam, że zima raczej była zwyczajna, trochę czasu spędzonego na biegówkach łyżwą i sporo biegania. Wiosną natomiast zaczęliśmy więcej startować w biegach górskich o dystansach 10-15 km. Potem weekend majowy – pojechaliśmy na wakacje w Dolomity. Tam sporo biegaliśmy z myślą, że jeśli się rozruszamy, to pobiegniemy Rzeźnika. Było fajnie, więc uznaliśmy, że spróbujemy to zrobić. Po powrocie chciałam nas zgłosić a tu niespodzianka – lista startowa zamknięta. Zadzwoniłam do organizatora i wyżebrałam miejsce, bo po tygodniowym treningu do zawodów, grzech w nich nie wystartować. Udało się. Tak naprawdę te Dolomity dużo mi dały. Tam się uczyłam biegać po górach, próbując Pawła nie tracić z oczu :) Potem jeszcze zaliczyliśmy kilka dłuższych treningów w Bieszczadach na trasie biegu. To były zupełnie nowe doświadczenia.

Czy tamten Rzeźnik był takim momentem przełomowym, w którym stwierdziliście, że czas przestawić się z rajdów przygodowych – w których odnosiliście spore sukcesy i delikatnie rzecz ujmując, byliście nie do zdarcia – na bieganie?

Wszyscy jesteśmy do zdarcia :), ale faktycznie mięliśmy dobrą rajdową passę przez wiele lat. Jeszcze zanim zaczęliśmy startować w biegach górskich nasze startowanie w rajdach zaczęło się rozłazić. Rajdy to sport zespołowy, potrzeba czterech równie zakręconych, zdeterminowanych i mocnych sportowo osób. Wymaga też posiadania niezliczonej ilości sprzętu. To w stosunku do biegania naprawdę drogi sport, jeśli oczywiście chce się w nim coś osiągać.

W końcu ostatecznie rozpadł się nasz najlepszy zespół, zresztą również sponsorowany przez firmę SALOMON. Zaczęły się poszukiwania nowego składu, ale już nie było tej magii.  Wydaje mi się, że nie podjęliśmy świadomej decyzji rozpoczęcia przygody z biegami i zakończenia rajdowej przygody, zresztą w 2011 i 2012 roku startowaliśmy jeszcze w rajdach. Ale faktycznie Rzeźnik był chyba początkiem naszej przygody z długodystansowym bieganiem bez mapy. To był pierwszy dla mnie tak długi biegowy start (Paweł wcześniej wygrywał Kieraty). Byłam w 100 proc. zdana na jego doświadczenie. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy jak to będzie. Na linię startu z Wetliny do Komańczy odwoził nas nasz dobry kolega Marcin Olechowski (bo tylko taki wstanie o godz. 1:30 i cały dzień suportuje :), a ja pamiętam, że nie powiedziałam wtedy ani słowa, czułam się gorzej niż przed maturą – wielka niewiadoma, a zamiast pustki przedegzaminacyjnej w głowie myśl – Czy to się w ogóle da zrobić? Trasę znaliśmy, ale to nie uspokajało.

A zatem, zupełnie odstawiliście już starty w rajdach? Czy to może tylko taka kilkusezonowa odskocznia? Zamierzacie jeszcze kiedyś wrócić do AR?

Ktoś mądry kiedyś powiedział: „Nigdy nie mów nigdy”. Pewne jest tylko to, że na razie nas nie ciągnie do rajdów. Nasz najlepszy team już się raczej nie reaktywuje. Dla mnie obecnie główną przeszkodą w startowaniu w rajdach jest brak snu. Rajdy trwają kilka dób, kiedy się nie śpi. Gdyby wróciły rajdy w formule X-Adventure, z przerwą na nocleg to kto wie… A może jak na starość zagości w życiu bezsenność… :) Na razie perspektywa nie-spania mnie przeraża :)

Od 2010 roku, i wspomnianego już Rzeźnika, zaliczyłaś masę udanych biegów, sporo z nich wygrywając. Który z nich dał Ci najwięcej satysfakcji i dlaczego?

Każdy bieg to inna satysfakcja. Każde zwycięstwo jest ważne, bo żadne nie przyszło łatwo. Na pewno szczególne jest dla mnie zwycięstwo na 100 km w Biegu 7 Dolin w 2011 roku, bo okupione ciężkimi treningami. Dużo wtedy poświęciliśmy. Sporo weekendów w górach, życie towarzyskie mocno ucierpiało. Bardzo ważnym był dla mnie też tegoroczny bieg Ultramallorca (100 km) – to był bieg rehabilitacyjny po tym jak miesiąc wcześniej na GranCanarii zeszłam z trasy biegu – pierwszy raz z własnego powodu. To było ciężkie doświadczenie. Na Majorce walczyłam o ukończenie, byłam gotowa na każdy wynik, byle tylko do mety. Pamiętam, że do ostatniego punktu żywieniowego byłam druga. Dopiero na końcówce, 20 km przed metą, postanowiłam zaryzykować. Udało mi się wygrać z 15 minutową przewagą. To był kosztowny start dla mojego organizmu, ale tym bardziej satysfakcjonujący. Niestety ubiegłoroczne UTMB nie było tak satysfakcjonujące jak być powinno. Skrócona trasa mnie osobiście nie służyła. Przygotowywałam się na dłuższe, wolniejsze bieganie, a wyszło niewiele ponad 100 km. Klasyczna 170 km trasa, byłaby dla mnie lepsza, poza tym ominęły nas niesamowite tereny Włoch i Szwajcarii. Na szczęście trochę tam trenowaliśmy przed zawodami, więc miłe wspomnienia pozostały.

Przed UTMB 2012 machają do kamery, od lewej: Paweł Dybek, Magda Łączak, Piotr Hercog (fot. Aneta Żukowska)

Przed UTMB 2012 machają do kamery, od lewej: Paweł Dybek, Magda Łączak, Piotr Hercog (fot. Aneta Żukowska)

A w tym sezonie, który bieg uważasz za swój najlepszy?

W tym sezonie bardzo trudnym startem był Bieg Ultra „Granią Tatr”. To jeden z dwóch głównych biegów tego roku. Wiosenne, zagraniczne starty wyszły spontanicznie, więc były one poprzedzone znacznie krótszymi okresami przygotowawczymi. Tatrzański wynik daje mi dużo satysfakcji. Udało się osiągnąć wynik, jakiego nawet w najśmielszych marzeniach sobie nie wyobrażałam. To było dla mnie coś szczególnego. Wszystko zagrało: forma, support w osobie Tomka Kuczewskiego, pogoda. Było idealnie.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn