Bieg Łosia – 17 kilometrów w wiosennym śniegu. Relacja

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 08 kwietnia 2013 11:56

Zapraszamy na bieg szlakami Puszczy Kampinoskiej. Jest to bieg typu trail running po szutrach, piachach i leśnych ścieżkach – zachęcali organizatorzy. I właśnie dlatego zgłosiłam się do tego biegu. Wizja wczesnowiosennych, pełnych świeżej zieleni i słońca szlaków Puszczy Kampinoskiej kusiła najbardziej podczas rejestracji jeszcze w połowie marca. Oczywiście było zupełnie inaczej…

Bieg… renifera?

Tegoroczna, pierwsza edycja Biegu Łosia obyła się bez łosi, była za to pełna śniegu. Mokrego, sypkiego, osuwającego się spod nóg, miejscami zamieniającego się w wielkie kałuże lub grząskie błoto. Temperatura plusowa, około 3 stopnie Celsjusza.

W dniach poprzedzających start, śnieg w Warszawie padał codziennie. Podobnie jak w położonej około 45 kilometrów od stolicy Puszczy Kampinoskiej.

Na trasie Biegu Łosia (fot. Piotr Krawczyk)

Autorka relacji na trasie Biegu Łosia (fot. Piotr Krawczyk)

Bieg Łosia w wiosennych śniegach sprawiał zawodnikom dużo radości (fot. Ekobiegi)

Bieg Łosia w wiosennych śniegach sprawiał zawodnikom dużo radości (fot. Ekobiegi)

W oczekiwaniu na start Biegu Łosia (fot. Ekobiegi)

W oczekiwaniu na start Biegu Łosia (fot. Ekobiegi)

Bieg_Losia_19

I tym sposobem na trasie biegu nie było też ani szutru, ani piachu, ani zielonych szlaków. Mimo, że bieg odbył się 6 kwietnia, czyli dawno po astronomicznym pierwszym dniu wiosny, puszcza zdawała się być dalej w malowniczym, zimowym uśpieniu.

Jak sądzę, pogoda zaskoczyła także organizatorów – Klub Sportowy Ekobiegi – którzy do ostatniej chwili nie mogli być pewni jak będzie wyglądała trasa. Podobnie jak uczestnicy biegu. I tu pełne uznanie dla organizatorów. Dzień przed biegiem na profilu facebookowym ekobiegi.pl ukazały się zdjęcia z trasy, jej opis oraz zalecenia dla zawodników. Na tyle na ile się dało, wątpliwości zostały rozwiane.

Start Biegu Łosia (fot. Ekobiegi)

Start Biegu osia (fot. Ekobiegi)

Bieg_Losia_5

Organizatorzy także zareagowali na te zimowe okoliczności przyrody w inny sposób. Na punkcie kontrolnym położonym na blisko dziewiątym kilometrze trasy biegu, który miał być pierwotnie jedynie z wodą, serwowano także ciepłą, słodką herbatę, ciastka i suszone owoce. Na twarzy niemalże każdego zawodnika, który dobiegał do tej oazy, pojawiał się uśmiech radości.

Pyszny makaronik po biegu (fot. Ekobiegi)

Pyszny makaronik po biegu (fot. Ekobiegi)

Po biegu na zawodników czekał ciepły makaron z sosem oraz rozgrzewająca herbata. Głodni nowości sprzętowych mogli wypożyczyć do przetestowania buty sponsora biegu – marki Merrell, a także uzupełnić biegowy sprzęt w namiocie warszawskiego sklepu Sport Guru. Nie zabrakło też losowania biegowych gadżetów.

Sama trasa biegła szerszymi lub węższymi ścieżkami, wzdłuż parkowych szlaków, głównie czerwonego i zielonego. Start i meta umiejscowione były w Dziekanowie Leśnym. Większość biegaczy trzymała się wydeptanej koleiny z osuwającym się spod nóg śniegiem, wyprzedzanie oznaczało męczące biegnięcie, czy raczej skakanie bokiem w śniegu po kolana. Niestety często nie było wyjścia – żeby biec swoim tempem musiałam wskakiwać w te zaspy kilkakrotnie. W tych warunkach ratowały mnie biegowe stuptuty, choć i tak zarówno ja, jak i wszyscy inni zawodnicy, skończyliśmy bieg z przemoczonymi butami.

Urok kameralnych biegów

Strony: 1 | 2

Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz
  1. […] Nasza relacja z ubiegłorocznych zawodów w śniegu ;) znajduje się TUTAJ […]

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn