W sporcie nie ma dróg na skróty – rozmowa z Magdaleną Łączak

przez Administrator | Opublikowano 29 sierpnia 2017 12:44

Podczas biegania w górach pojawia się magiczne poczucie wolności, uczucie, że mogę wszystko, że wszystko zależy ode mnie. Lubię napawać się tą chwilą.

Czy jest w bieganiu coś czego nie lubisz?

Na szczęście nie.

Twoja przygoda z bieganiem trwa już dość długo. Jak to się wszystko zaczęło?

Ojejej, to się zaczęło wieki temu… Zaczęłam biegać w 2009 roku. Wcześniej startowałam w rajdach przygodowych, dużo chodziliśmy po górach, wspinaliśmy się, jeździliśmy na rowerach. Mało w tym czasie biegałam, a właściwie szczerze nie lubiłam biegania.

Czy możesz powiedzieć, które zawody w Twojej karierze sprawiły Ci największą radość i satysfakcję?

Każdy start i każda meta są szczęśliwe. Nawet jak biegam na asfalcie na 3 kilometry. Lanzarote w ubiegłym roku zrobiło na mnie wielkie wrażenie, piękna wyspa, niesamowicie zadbana. Biegaliśmy w miejscach, w które ciężko dotrzeć zwykłemu turyście. Chcę to przeżyć jeszcze raz. Zadziwiła mnie natomiast ta dyspozycja na Grani. Bardzo mnie cieszy ten start, bo to taki promyk nadziei, że moje kłopoty się kończą.

Czy któreś zawody wiążą się z jakąś traumą?

Tak, jak zadrę mam w pamięci Transgrancanarię z 2013 roku i Transvulcanię z 2016 roku. To dwa razy kiedy zeszłam z trasy. Zajmuje to pewną przestrzeń w mojej głowie i nie są to dobre wspomnienia.

Jak wyglądają Twoje kolejne plany na ten sezon?

Lada moment startuję w Biegu 7 Dolin na Festiwalu Biegowym w Krynicy. W listopadzie startuję w Haria Extreme na Lanzarote. I na pewno gdzieś jeszcze, ale moje plany są elastyczne, robione nie tyle na kolanie, co naprędce.

Trzymamy kciuki za kolejne starty i za pełen powrót do zdrowia!

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn