Ryszard Pawłowski obronił się w sądzie. Nie dopuścił się rażących zaniedbań

przez Administrator | Opublikowano 11 sierpnia 2016 8:41

W 2012 roku Ryszard Pawłowski zorganizował wyprawę  na Mount Everest. Jedna z uczestniczek wniosła pozew o zwrot opłaty za udział w wyprawie. Sąd drugiej instancji oddalił roszczenie wobec znanego himalaisty.

Mount Everest

Mount Everest

Wyprawa, w sprawie której toczyła się sprawa sądowa miała miejsce w maju 2012 roku. Spośród wszystkich uczestników na szczyt Mount Everest dotarł tylko Ryszard Pawłowski, organizator i lider wyprawy.

Jedna z uczestniczek zażądała zwrotu 35 tys. dolarów, które wpłaciła na wyprawę. Dowodziła, że zawarła z Ryszardem Pawłowskim umowę o świadczenie usług turystycznych i jako organizator turystyki był zobowiązany do zorganizowania i przeprowadzenia imprezy wysokogórskiej z jej udziałem jako turystki. Celem wyprawy było wprowadzenie jej na wierzchołek Mount Everestu. Twierdziła, że nie zdobyła szczytu, bo organizator dopuścił się rażących zaniedbań (szeroko, publicznie pisała o tym na forum wspinanie.pl).

Ryszard Pawłowski, znany polski himalaista, właściciel agencji organizującej wyprawy wysokogórskie, nie uznał roszczenia. Argumentował, że nie zawierał żadnej umowy o świadczenie usług turystycznych. A nawet gdyby przyjąć, że łączyła ich umowa, to była to umowa starannego działania, a nie rezultatu. Jej celem mogło być jedynie dołożenie należytej staranności, a nie sam fakt osiągnięcia szczytu. Pieniądze, które wpłaciła, zostały zaś wydatkowane na organizację wyprawy.

Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił roszczenie. Potwierdził, że stron nie łączyła umowa o usługi turystyczne. Wprawdzie pozwany prowadzi działalność zapisaną, jako „pozostała działalność związana ze sportem”, nie świadczy to jednak automatycznie o tym, że wszelkie umowy, jakie zawiera, stanowią umowy o świadczenie usług turystycznych. Przez pojęcie usługi turystycznej rozumieć należy zorganizowanie z pełną odpłatnością całkowitej usługi polegającej na organizacji wyjazdu turystycznego. Umowa taka musi zawierać niezbędne elementy określone w art. 14 ust. 2 ustawy o usługach turystycznych, a takich w tej sprawie zabrakło.

Pozwanemu nie można też przypisać odpowiedzialności za nienależyte wykonanie zobowiązania. Powódka miała pozostać w obozie nr II (przedostatni przed szczytem), bo była przeziębiona, opuchnięta i miała katar. Biegły powołany przez sąd stwierdził, że Ryszard Pawłowski nie dopuścił się zaniedbań.

Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał wyrok. Podniósł, że stron nie łączyła umowa o usługi turystyczne, lecz swoistego rodzaju umowa nienazwana, zawierająca w sobie wiele elementów umowy o świadczenie usług. Sam fakt niezdobycia szczytu nie przesądza jeszcze o niewłaściwym wykonaniu umowy. Na dokonanie tegoż składa się wiele przyczyn, m.in. warunki atmosferyczne i kondycja wspinacza.

Himalaista po ogłoszeniu wyroku drugiej instancji na swoim profilu napisał:

Źródło: rp.pl

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn