Z psem w Himalajach. Można? Można! – Wywiad z watahą

przez Administrator | Opublikowano 11 lutego 2014 16:56

Agata, Przemek i Diuna – oto skład watahy – jak siebie nazywają, która w ubiegłym roku przemierzyła ponad 500 kilometrów podczas 55-dniowego trekkingu po Himalajach. Nie byłoby może w tym nic aż tak wyjątkowego, gdyby nie to, że Diuna to pies, a konkretnie wilczak czechosłowacki. Wilczak, który nie raz uratował całej watasze skórę…

Andrzej Brandt: Psiarze w Himalajach – tego chyba jeszcze nie było?

Agata Włodarczyk: Sprawdziliśmy to i znaleźliśmy jedną induską dziewczynę, która z psem uczestniczyła w zorganizowanym trekkingu w Ladakhu. Zaś w podobny do naszego sposób, czyli niezależnie i długodystansowo, to chyba jesteśmy pionierami.

To znaczy, że nie mieliście w zasadzie żadnych źródeł wiedzy. To była wyprawa w nieznane?

Przemek Bucharowski: Tak i nie. Nie, bo nasza przygoda z Diuną, wilczakiem czechosłowackim, trwa już trochę czasu, w trakcie którego odbyliśmy z nią kilka solidnych wyryp. Zaś samego trekkingu w ogóle nie planowaliśmy – sytuacja nas w zasadzie zmusiła do odbycia tej podróży.

Pełen skład watahy podczas wyprawy po Himalajach (fot. 3 wilki.pl)

Pełen skład watahy podczas wyprawy po Himalajach (fot. 3 wilki.pl)

Zmuszeni? Takiego początku wypraw jeszcze nie słyszałem.

P: Okazało się, że nie możemy wrócić do Polski z Indii. Chcieliśmy się z Indiami pożegnać po trzech miesiącach, ale okazało się, że o ile wyjazd z psem z UE jest stosunkowo łatwy, o tyle wjazd z powrotem to biurokratyczny koszmar. Musieliśmy odbyć trzymiesiączną kwarantannę, w trakcie której zalegalizować się musiało bardzo ważne badanie krwii na obecność przeciwciał wścieklizny (wymóg formalny UE). My o tym nie wiedzieliśmy wybierając się do Indii, mimo iż próbowaliśmy się dowiedzieć o wszystkie formalności w Państwowym Instytucie Weterynarii, tak naprawdę najwięcej dowiedzieliśmy się z artykułu o Franku – psie który poleciał do Indii http://www.podrozezpsem.pl/2012/08/historie-frankie-pies-ktory-polecia-do.html na blogu: Podróże z psem. Zaś o formalnościach związanych z powrotem do kraju nikt nie wspomniał.

Agi: Powiedzieliśmy sobie, że jeżeli musimy spędzić kolejne trzy miesiące w Indiach, to na pewno nie w Delhi i na pewno nie w jakimś gorącym miejscu.

P: Tak wykluła się idea tego trekkingu – w gruncie rzeczy naszego marzenia, bo przecież z górami jesteśmy bardzo mocno związani.

Ale chyba nie sądziliście, że będziecie tam z psem?

Agi: Wiedzieliśmy, że Diuna, wilczak czechosłowacki, czyli pies przywiązujący się bardzo mocno do stada, będzie nam towarzyszył w podróżach, aktywnie uczestniczył w naszym stylu życia. A że wspinamy się, chodzimy po górach, biegamy, to nie wyobrażaliśmy sobie, że na czas wyprawy zostawiamy go z przyjaciółmi albo rodziną i pojedziemy sami. Poza tym taka postawa jest skrajnie nieodpowiedzialna – niby masz psa, ale jak chcesz coś zrobić dla siebie, to oddajesz go komuś obcemu na przechowanie.

Diuna - wilczak czechosłowacki (fot. 3wilki.pl)

Diuna – wilczak czechosłowacki (fot. 3wilki.pl)

Rododendrony w Himalajach (fot. 3wilki.pl)

Rododendrony w Himalajach (fot. 3wilki.pl)

Pochówek (fot. 3wilki.pl)

Pochówek (fot. 3wilki.pl)

Jak przygotować psa na taką podróż?

Strony: 1 | 2 | 3 | 4

Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz
  1. […] pomyślny. Warto zdać się na wilczy instynkt. (zapraszamy do lektury wywiadu z Watahą – TUTAJ – […]

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn