W biegu z merynosem – recenzja wełnianej odzieży do biegania marki Icebreaker

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 07 listopada 2013 19:51

Bieganie zawsze było sportem popularnym. Myślisz „sport” – mówisz „bieganie”. Wraz ze wzrostem popularności aktywnego trybu życia bieganie przestało być intuicyjnym klepaniem asfaltu w byle czym na nogach i grzbiecie. Pojawiły się grupy biegowe w miastach; jedni preferują urban outdoor, inni outdoor, jeszcze inni stadionową bieżnię, a co poniektórzy łączą te środowiska treningowe.

Oczywiście − wraz ze wzrostem popularności biegania i jego odmian pojawiło się dużo kolekcji odzieży biegowej i obuwia przystosowanych do różnych warunków, dopasowanych do rozmaitych estetyk i wyobrażeń na temat biegania.

Gros biegaczy zapewne biega z jakimkolwiek sprzętem, dbając tylko o buty; wielu jednak słusznie zaufało również technicznej odzieży biegowej po wielokrotnych doświadczeniach niewygód mokrej koszulki czy poddając się kryterium oceny ze strony współbiegaczy. To środowisko (jak każde) kreuje mody na konkretne materiały i stylistyki.

Wśród tych, którzy zdają sobie sprawę, że dobra odzież może pomóc w treningu, większość używa odzieży z tkanin syntetycznych, opierając swój wybór na następującym rozumowaniu: bawełna się nie sprawdza w bieganiu; bawełna jest naturalnym materiałem, a zatem naturalny materiał się nie sprawdzi.

Teza co do bawełny jest słuszna – choć materiał ten doskonale oddycha, równie doskonale absorbuje wilgoć i równie źle ją odprowadza. Jednak całe rozumowanie jest krzywdzące dla jednego bardzo ważnego naturalnego materiału.

Otóż rozumując w ten sposób, wykluczamy szeroką gamę ubrań z wełny merino dostępną u różnych marek w różnych krojach, kolorystykach i gramaturach materiału. W tym roku mieliśmy okazję biegać w zestawie z wełny merino nowozelandzkiej marki Icebreaker. Opis testowanych produktów znajduje się TUTAJ.

On

Na początku byłem sceptyczny, ale znając teoretyczne przewagi tkaniny z wełny merynosów, chciałem sprawdzić, jak przekładają się one na praktykę biegową. Przede wszystkim − tego rodzaju odzież leży niesamowicie komfortowo na skórze. Wygodę i odczucia podczas użytkowania można porównać z wysokiej jakości bawełną, jednak jest to tylko przybliżenie. Trzeba to po prostu poczuć. Włókna są delikatne i nie ma mowy o jakimkolwiek „gryzieniu”.

Icebreaker, koszulka Run SS Quest Crewe

Icebreaker, koszulka Run SS Quest Crewe

Koszulka Run SS Quest Crewe posiada perforowane elementy, które zwiększają przepływ powietrza i efekt chłodzenia. To ważne, gdyż wełna jest włóknem, które posiada wewnętrzną strukturę przestrzenną, wypełnioną powietrzem ogrzanym przez ciało, zachowuje ciepło i działa jak izolator, tworząc stabilny mikroklimat. W efekcie podczas wietrznej pogody na ciele czuć znacznie mniejszy ruch powietrza niż podczas biegów w odzieży syntetycznej. Efekt ten utrzymuje się nawet wtedy, kiedy się spocimy, a koszulka jest mokra. W miejscach perforowanych koszulka zachowuje się bardziej jak tradycyjna odzież biegowa.

Warto wspomnieć o kolejnej swoistej cesze wełny: wnętrze włókna jest hydrofilowe, a zewnętrzna łuska − hydrofobowa, przez co włókno (za pomocą mikrokanalików) pobiera wilgoć z przestrzeni między ciałem a włóknem i spomiędzy włókien do wewnątrz, stabilizując mikroklimat i zwiększając pojemność cieplną włókna względem włókien syntetycznych. W tym samym czasie zewnętrzne warstwy włókien odpychają wodę na zewnątrz.

Dzięki temu podczas wiatru wyrażanie czuć, że koszulka się nie wychładza. Po solidnym podmuchu może wciąż jest mokra, ale na skórze owianej chłodnym wiatrem czujemy delikatne ciepło materiału. Nie jest to coś, co pozwoli nam nie zmarznąć, jeśli będzie bardzo zimno, ale efekt jest wyraźny na tyle, że nie sposób go nie zauważyć. Zwiększa wyraźnie zakres komfortu w warunkach, w których chłodna syntetyczna koszulka kleiłaby się do spoconej i raptownie schłodzonej skóry. Wrażenie, którego doświadczył każdy, a które w przypadku odzieży z wełny daje się wyeliminować.

Te cechy powodują, że koszulka Run SS Quest Crewe świetne nadaje się do biegów w umiarkowanej temperaturze i podczas wietrznych dni, szczególnie w sezonie wiosennym i jesiennym oraz w chłodne dni lata. Zawsze, kiedy wydawałoby nam się, że koszulka z krótkim rękawem to za mało, a długi rękaw to z kolei za dużo, merino sprawdzi się świetnie.

Podobnie podczas biegów w górach czy w lesie, gdzie zależnie od ukształtowania terenu czy zmiennej pogody warunki temperaturowe potrafią się raptownie zmienić – dzięki wełnie możemy „wypłaszczyć” amplitudę odczuwalnych zmian i zagwarantować sobie nieco więcej komfortu i stabilnego mikroklimatu.

Co istotne, koszulka nie kumuluje brzydkiego zapachu. Stał się on wyczuwalny dopiero po trzech tygodniach biegania w naprawdę gorącym okresie roku z częstotliwością trzy razy w tygodniu. Dzięki naturalnym antybakteryjnym właściwościom wełny koszulka wytrzymała zatem 9−10 treningów letnich bez konieczności prania.

Warto tu wspomnieć o tym, że koszulka nie jest najlepszym wyborem na najbardziej upalne dni, kiedy marzymy, by uwolnić się od wszystkiego, co mamy na skórze. Jeśli musimy biegać w takim upale, syntetyk może okazać się lepszym wyborem − niemniej na „niepewne” i umiarkowanie ciepłe dni Icebreaker jest naprawdę świetną alternatywą.

Ten model koszulki wyposażony jest w małą kieszonką z boku na dole, w której możemy schować klucz, MP3 lub coś na ząb.

Ona

Testowałam koszulkę GT 150 Flash SS V TT, spodenki Run Rush Short oraz dwie różne pary skarpet: Run Ultralite Micro i Run Cushion Mini.

To nie była moja pierwsza przygoda z wełną merino, dotychczas korzystałam z odzieży marki Icebreaker w chłodniejszych warunkach, zimą i jesienią, zarówno podczas biegania, jak i trekkingu w górach. Wiedziałam więc, jak działa wełna z merynosów, gdy jest zimno (rewelacyjnie), z wielką ciekawością podeszłam do testów w upalnych warunkach.

Koszulkę przetestowałam w bardzo różnorodnych warunkach pogodowych – od bezwietrznych i gorących, przez bardzo wilgotne (takie panowały m.in. na Biegu dla Słonia), po górskie (tatrzańskie), czyli zmienne. Koszulka zdecydowanie najlepiej radziła sobie w tych ostatnich, czyli wtedy, gdy już jesteśmy spoceni, a więc i narażeni na podmuchy wiatru, które dzięki strukturze wełny są prawie nieodczuwalne – i to jest to, za co najbardziej cenię wełnę merino. Jestem osobą bardzo wrażliwą na niskie temperatury i wychłodzenie, a odzież z wełny merino za każdym razem pozwalała mi czuć się bezpiecznie.

Icebreaker, koszulka do biegania GT 150 Flash SS V TT

Icebreaker, koszulka do biegania GT 150 Flash SS V TT

Wiedziałam, że pomimo intensywnego wysiłku, mocnego rozgrzania organizmu, a potem nagłego schłodzenia przez wiatr lub wolniejszego tempa w górskim terenie – nie muszę się obawiać, że będzie mi zimno. Odzież z merynosów jest wręcz stworzona do intensywnych aktywności w górskich warunkach. Przy tym cienka tkanina, z której uszyta jest koszulka, sprawia, że jest ona niemalże niewyczuwalna na skórze. Wełna nie lepi się do skóry, nawet w bardzo wilgotnych warunkach. Podczas wielkich upałów i przy bezwietrznej pogodzie rzeczywiście bardziej komfortowo będziemy się czuli w cieniutkiej syntetycznej odzieży. Krój zupełnie zadawalający – nie obciera, nie przeszkadza.

Muszę przyznać, że wszystkie te cechy wykazywały także spodenki biegowe Run Rush Short.

O ile w upały wybrałabym koszulkę syntetyczną, o tyle spodenki wełniane były najbardziej komfortowymi spodenkami, w jakich biegałam i nie zamieniłabym ich nawet na o wiele lżejsze spodenki syntetyczne. Żadnych obtarć czy dyskomfortu związanego z upałem czy pogodą, nawet podczas deszczu, kiedy materiał był zupełnie mokry. Treningi w merynosach były przyjemnością.

Icebreaker, spodenki Run Rush Short

Icebreaker, spodenki Run Rush Short

Skarpety z wełny merino zdecydowanie nie nadają się na zbyt duże upały – w tych warunkach niestety, pojawiły się odparzenia. W warunkach nieco chłodniejszej aury spisywały się już jak należy. Krój tego cieniutkiego modelu, czyli Run Ultralite Micro, jest komfortowy, skarpety sięgają do kostki, chroniąc ją przy tym przed otarciami. Run Cushion Mini są natomiast naprawdę dobrą propozycją na biegi długodystansowe w chłodnych warunkach, jesienią, czy wczesną wiosną. Dobrze wypełniają but, eliminują luzy i oferują odrobinę dodatkowego tłumienia.

Icebreaker, skarpety Run Ultralite Micro

Icebreaker, skarpety Run Ultralite Micro

Icebreaker, skarpety Run Ultralite Micro

Icebreaker, skarpety Run Ultralite Micro

Podsumowując, odzież z wełny merynosów stanowi ciekawą alternatywę dla odzieży syntetycznej − godną rozważenia przez biegaczy długodystansowych, biegających w outdoorowych warunkach, w terenie górskim, na długich trasach, wystawionych na zmienne warunki pogodowe. Docenią ją również osoby, które biegają wieczorami lub wczesnym rankiem, kiedy powietrze jest wilgotne, ostre i chłodne. To dobry wybór dla wszystkich szukających względnej wygody tam, gdzie wysiłek i pogoda nie rozpieszczają.

Wyświetlam 2 komentarze
Dodaj swój komentarz
  1. […] podczas biegania, zwłaszcza w górach (nasz test odzieży do biegania marki Icebreaker znajdziecie TUTAJ), podczas zwykłego trekkingu, wymagającej wspinaczki wysokogórskiej, jazdy na nartach, […]

  2. Alicja napisał(a):

    Nie lubię biegać:/

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn