Nie każda wyprawa musi prowadzić daleko. Tym razem zamiast jednej rzeki proponuję Międzyodrze. Miejsce sprawia wrażenie znacznie dalszego od codzienności, niż mogłoby to wynikać z odległości.
***
Rekomendowana trasa spływu
Międzyodrze to równina zalewowa położona pomiędzy Odrą Zachodnią a Odrą Wschodnią (Regalicą). Niemal cały ten obszar obejmuje Park Krajobrazowy Dolina Dolnej Odry, utworzony w 1993 r., o powierzchni 6009 ha, poprzecinany siecią starorzeczy, kanałów, rowów i rozlewisk o łącznej długości ponad 200 km. To największe fluwiogeniczne torfowisko niskie w Europie Środkowej, naturalnie zalewane wodami Odry.

Tym razem na jednodniowy wypad polecam pętlę ze startem i metą w Siadle Dolnym. Wypływamy na Odrę Zachodnią – w tym miejscu szeroką i otwartą. Sprawa kluczowa: Odrę należy przepłynąć możliwie szybko na drugą stronę i trzymać się jej prawego brzegu, szukając śluzy, która wpuści nas do wnętrza Międzyodrza.

Na proponowanej przeze mnie trasie mijamy nieczynne dziś śluzy. Śluzę Dolnosiadelską omijamy bokiem (tędy będziemy z Międzyodrza wypływać). Korzystamy z następnej – Śluzy Kurowskiej. Następnie skręcamy w lewo i – mijając po lewej stronie budynek przepompowni – dopływamy do końca odcinka spławnego w tej części Kanału Przecznica. Wracamy do połączenia Przecznicy ze Śluzą Kurowską, by popłynąć do końca Jeziora Kurowskiego i Rezerwatu przyrody „Kurowskie Błota”. Potem kolejny raz wracamy, tym razem do połączenia Kanału Przecznica z Jeziorem Kurowskim. Następnie skręcamy w lewo i płyniemy dalej Kanałem Żeglica. Ten doprowadzi nas do Żeglickiego Przekopu. W tym miejscu możemy zdecydować, czy płyniemy dalej w kierunku Rezerwatu przyrody „Kanał Kwiatowy” i Jeziora Samotnego, czy też wracamy. Żeglicki Przekop wyprowadzi nas z Międzyodrza przez Śluzę Dolnosiadelską.

Całkowita długość proponowanej trasy wynosi niespełna 11 km.

Uciążliwość
W skali uciążliwości U szlak oceniam na 1 (szlak nieuciążliwy – brak przeszkód wymagających wysiadania z packrafta, ewentualnie przeszkody, których pokonanie zabiera mniej niż 10% czasu przeznaczonego na płynięcie).

Czas spływu
Na przepłynięcie pętli wraz ze spokojnymi postojami w środku trasy należy poświęcić około 3,5-4 godzin.

Sprzęt
W spływie brały udział packrafty firm Alpacka Raft i Bushraft. Trasa nie wymaga sprzętu wybitnie odpornego na udary.

Dodatkowe informacje
W mojej ocenie to szlak wodny dla każdego — pod warunkiem szybkiego przepłynięcia na drugą stronę Odry i trzymania się jej prawego brzegu w poszukiwaniu właściwej śluzy, która wpuści nas do wnętrza Międzyodrza.

Najważniejsza uwaga praktyczna dotyczy Odry Zachodniej. Przepływające nią jednostki motorowe trzeba potraktować z pełną powagą. Fala, którą zostawiają za sobą, nie należy do przyjemnych – chyba że ktoś świadomie nastawia się na tego rodzaju „rozrywkę”.

Ponieważ przed wejściem w Międzyodrze pokonujemy fragment śródlądowej drogi wodnej, obowiązkowa jest kamizelka ratunkowa (a nie kamizelka asekuracyjna). To istotna różnica.
Przyda się mapa offline.

Stan wody w Odrze zawsze będzie tu wystarczający, więc o przepływność trasy martwić się nie trzeba.
Optymalnym rozwiązaniem jest dojazd samochodem do Siadła Dolnego.

Trzeba od razu zaznaczyć, że opisana pętla – od Śluzy Kurowskiej do Śluzy Dolnosiadelskiej – obejmuje jedynie fragment Międzyodrza. Cały obszar jest znacznie większy i dla kogoś, kto zechce tu wrócić, kryje o wiele więcej.

Międzyodrze w aktualnym kształcie to nie tylko dzieło natury, ale i ślad ogromnego przedsięwzięcia hydrotechnicznego. W latach 1906–1937 wykonano tu łącznie 33 km przekopów, 177 km wałów i 129 budowli hydrotechnicznych, w tym 36 dużych, wpisanych dziś do rejestru zabytków. Są wśród nich m.in. dwie śluzy komorowe żeglugowe dla jednostek 400-tonowych, osiemnaście śluz komorowo-gospodarczych obsługujących niewielkie łodzie rolnicze, sześć przewałów, pięć przepustów wałowych, cztery przepompownie oraz jaz w Widuchowej – 78-metrowa budowla rozdzielająca wodę na dwa koryta rzeki.

Cała ta maszyneria miała jeden cel: obniżyć poziom wód gruntowych i oddać Międzyodrze rolnictwu. Od lat 30. XX w. wypasano tu zwierzęta, ale w dłuższej perspektywie przedsięwzięcie okazało się zbyt kosztowne – grawitacyjne odwadnianie było słabe, a odprowadzanie wody przepompowniami drogie. Po II wojnie światowej zaniechano prac renowacyjnych wewnętrznej sieci hydrograficznej; urządzenia, ostatni raz remontowane w latach 60., od tego czasu niszczeją.

I właśnie dlatego warto tu wrócić. Porzucone przez człowieka Międzyodrze, w wyniku sukcesji wtórnej, powoli wraca do pierwotnego wyglądu. Łąki i pastwiska zarosły szuwarami i gęstymi zaroślami wierzbowymi, które z czasem przekształcają się w podmokłe lasy łęgowe. To jeden z niewielu obszarów, gdzie można na własne oczy zobaczyć, jak przyroda odzyskuje teren odebrany jej sto lat temu – a packraft jest do tego narzędziem niemal idealnym.











