Jak co roku, pod koniec sierpnia w Chamonix rozpoczyna się prawdziwe święto biegania górskiego, przyciągające miłośników trailu z całego świata. Tegoroczna edycja festiwalu UTMB Mont-Blanc zgromadziła 10 000 biegaczy i tysiące kibiców. Osiem kultowych biegów rozgrywało się na alpejskich trasach Francji, Włoch i Szwajcarii. Biegacze startowali i kończyli biegi o każdej porze dnia i nocy, ale cel był dla każdego jeden – meta w Chamonix.

Miejsce, które łączy pasjonatów górskich biegów
Od 25 do 31 sierpnia po raz kolejny świat trailu skupił się w Chamonix, gdzie rozegrano osiem biegów górskich. Przez tydzień 10 000 uczestników z ponad 70 krajów rywalizowało na trasach o długości od 15 do 300 km, a każdy bieg był osobnym wyzwaniem – od szybkich 15-kilometrowych YCC po ekstremalne, 300-kilometrowe PTL z 25 000 metrów przewyższeń.
Na starcie stają zawodnicy mierzący się z różnymi dystansami – od 15-kilometrowego YCC dla młodszych uczestników, przez techniczne TDS (145 km, +9 100 m) czy legendarny PTL, czyli ponad 300 km i aż 25 000 metrów przewyższeń, aż po bardziej dostępne biegi jak MCC (40 km, +2 300 m) czy ETC (80 km, +4 700 m). Emocje biegowe zaczynają się podczas finałów UTMB. To właśnie wtedy na trasę ruszają uczestnicy OCC (61 km, +3 500 m) i CCC (101 km, +6 100 m), by wreszcie zrobić miejsce dla najbardziej ikonicznego dystansu – samego UTMB. Ta 171-kilometrowa pętla wokół masywu Mont Blanc, z 10 040 metrami przewyższeń, jest wyzwaniem i marzeniem sportowym, która co roku przyciąga do Chamonix biegaczy, w tym również z Polski.

Koronna pętla wokół masywu
W piątek, przed godziną 18:00, w Chamonix ponownie rozbrzmiał ponownie utwór „Conquest of Paradise” Vangelisa, zwiastując start głównego dystansu UTMB, czyli 174 kilometrów wokół masywu Mont Blanc. Na alpejską trasę wyruszyło prawie 2 500 biegaczy, którzy musieli zmierzyć się z nieprzewidywalną pogodą – deszczem, śniegiem i niskim temperaturami. Limit czasu na ukończenie UTMB wynosi 46 godzin i 30 minut, dlatego dla wielu zawodników to nie tylko bieg, ale prawdziwa przygoda rozgrywana przez dwie noce w górach. Bieg testuje ich granice możliwości fizycznych i psychicznych. Prognozy zapowiadały trudną pogodę, która faktycznie dała się we znaki biegaczom, wpływając na wyniki i powodując wiele zejść z trasy.
Wśród kobiet zwyciężyła Ruth Croft z Nowej Zelandii z czasem 22:56:23, poprawiając swoje drugie miejsce z ubiegłego roku i utrwalając swoją pozycję jako jednej z najlepszych biegaczek trailowych. Ma teraz zwycięstwa we wszystkich trzech głównych wyścigach UTMB: OCC w 2019, CCC w 2015 i teraz w wielkiej pętli. Natomiast pierwsze miejsce wśród mężczyzn został Tom Evans, który pokonał trasę w 19:18:58. To piękny powrót Brytyjczyka na szczyt: w dwóch poprzednich latach musiał wycofać się z UTMB (2 razy zaliczył DNF), w 2022 r. był trzeci, a w 2018 r. triumfował w innym dystansie festiwalu, czyli CCC.
Wśród Polaków najlepszy był Kamil Leśniak, który ukończył UTMB na 14. miejscu z czasem 22:08:47, poprawiając swoją życiówkę o prawie pół godziny w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Kamil podsumowuje:
UTMB trochę wyzwaniem, ale niekończącym się uciekającym królikiem. Niby cel osiągnąłem, ale co roku mam niedosyt. To złoty graal wśród biegów ultra, to cały czas sięgam po niego. Tak się zaczęło fascynacją od 2014 roku i jakby nie zgasła u mnie ta iskra do UTMB. Jak widać sama impreza też mocno się rozwinęła pod tym względem, że jest wyjątkowa. Zadebiutowałem w 2014 roku, ale nie pamiętam jak na nią trafiłem…, bo z początkowo nad lampką szkolną miałem karteczkę z napisem Maraton de Sables – ultramaraton po pustyni. Czasy, w których jeszcze nie biegałem ultra. Trafiłem szybko na UTMB i postrzeganie celów, wyjątkowości czy też marzeń ukierunkowały się właśnie na wielką pętlę. Im dalej się zagłębiałem w wątek tym bardziej chciałem przebiec 170 kilometrów. Do tego stopnia, że 2014 zamieszkałem wraz z dziewczyną w namiocie, aby trenować. W książce Kiliana Jorneta było napisane, że mieszkał miesiąc przed wygranym biegiem. My mieszkaliśmy 2 miesiące i jeszcze nie wygrałem. Tak się rozpoczęło – jak się zakończy ? Nie wiem. To był mój 7 start na głównym dystansie. Z różnymi wynikami, jak i emocjami na mecie. Coraz więcej jednak wiem o biegu, trasie, strategii i o sobie.
Polacy w czołówce na innych trasach festiwalu UTMB
Mimo deszczu, niskiej temperatury i trudnych technicznie fragmentów trasy, Polacy nie zwalniali tempa. W biegu na dystansie OCC Andrzej Witek, zajął 3. miejsce z czasem 5:04:08. Finisz był niemal sprinterski – Andrzej minął linię mety zaledwie trzy minuty za prowadzącą dwójką.
Na dystansie CCC były prawdziwe emocje do ostatnich metrów! Martyna Młynarczyk zwyciężyła, kończąc trasę prowadzącą z włoskiego Courmayeur przez Champex-Lac w Szwajcarii do mety we francuskim Chamonix. Na ostatnich kilometrach Polka odparła atak Norweżki Sylvii Nordskar, wygrywając różnicą kilkunastu sekund. Wysokie miejsca zajęli też Kasia Wilk (17 miejsce) i Marcin Rzeszótko (21 miejsce).
Tak wspomina to Martyna:
Start w Chamonix okazał się dla mnie wyjątkowym przeżyciem i moim największym dotychczasowym sukcesem. Od pierwszych kilometrów starałam się biec w swoim rytmie i słuchać własnych odczuć. Po doświadczeniu z poprzedniego roku wiedziałam, że muszę być uważna i unikać błędów, które wcześniej kosztowały mnie sporo energii.
Największym wyzwaniem był fragment od Vallorcine, zwłaszcza strome podejście na La Flégère – tam dopadł mnie długi poważny kryzys. Na zbiegu do mety, gdy Sylvie Nordskar wyprzedziła mnie i objęła prowadzenie. Powiedziałam sobie, że nie mogę tego odpuścić, muszę tylko zostać blisko, zachować motywacje i czekać na odpowiedni moment, żeby wyprzedzić.
W końcówce znalazłam jeszcze rezerwy sił i odzyskałam prowadzenie na około 2 km przed meta. Ta wygrana to dla mnie coś niesamowitego, nie tylko fizycznie zniosłam dobrze ta rywalizację, ale też mentalnie potrafiłam podnieść się na końcu z dużego kryzysu i do ostatnich metrów walczyć o wygrana. Emocje z tego dnia zostaną ze mną na długo.

TDS nazywany jest prawdziwą „ekspedycją” w sercu Alp i trochę niedocenianym medialnie dystansem w porównaniu do głównego UTMB. Tutaj szczególnie Polki wyróżniły się na dystansach – Magdalena Kraszpulska finiszowała na 6 miejscu, a Karolina Wierzchowiak zajęła 8 pozycję. Wśród biegaczek była również Marta Dębska, która również zajęła bardzo dobre miejsce.
Marta dodaje:
Osobiście ochrzciłam tę trasę mianem “introwertycznej”, gdyż odbywa się przed rozpoczęciem finałów UTMB, a sama trasa przecina jedne z najpiękniejszych, zapomnianych i dzikich części Alp francuskich, jak i włoskich. Zaczynając w Courmayeur, wbiegamy w noc – nie mając świadomości, jak wiele przestrzeni i ogromu niknie nam w ciemności. Poranek przyniósł nieskończone górskie zachwyty na przełęczy Col du Petit Saint Bernard, co podziałało wybudzająco na nasze uśpione umysły. W dalszej części trasy musieliśmy zmierzyć się ze szlakami, które bardziej przypominały nieczynne kamieniołomy niż drogi piesze, jak i bardzo strome oraz trudne technicznie zejścia z przełęczy (z łańcuchami). Uważam, że trasa TDS jest mocno niedoceniona – jest ona dzika, penetrująca doliny i przełęcze z dala od popularnego TMB. Z całą stanowczością stwierdzam, że działa to hipnotyzująca i na pewno wracam tam w 2026.
Święto trailu, ale też outdooru
To, co w 2003 roku zaczęło się jako jeden bieg UTMB, dziś zamieniło się w cały tydzień wydarzeń oraz licznych aktywności marek outdoroowych i sportowych – od premier sprzętu i odzieży, przez pokazy filmowe i warsztaty, po spotkania z zawodnikami i ogromne expo z ponad 50 wystawcami oferującymi obuwie, odzież, akcesoria i suplementy.

Festiwal UTMB Mont-Blanc to nie tylko wyścigi i rywalizacja, ale też wydarzenie, które integruje społeczność biegaczy górskich z całego świata, promując pasję do biegania i wspólne doświadczenie tej dyscypliny.
Magdalena Bryś










