Norweska biegaczka Ida Amelie Robsahm zmarła w sobotę po upadku na Romsdalseggen, jednym z najbardziej znanych grzbietów górskich w zachodniej Norwegii. Miała 30 lat.
***
Jak podaje norweski serwis informacyjny nrk.no w minioną sobotę rano policja otrzymała zgłoszenie o osobie, która spadła w pobliżu najwyższego punktu Romsdalseggen, wybitnej grani górującej nad miejscowością wypoczynkową Åndalsnes. Grzbiet osiąga wysokość 1329 m.
Służby zaalarmował towarzysz ultrarunnerki Miguel Benitez. Robsahm spadła z wysokości kilkudziesięciu metrów. Została przetransportowana śmigłowcem ratunkowym, jednak nie udało się jej uratować. Norweska policja uznała zdarzenie za wypadek.

Robsahm była młodą zawodniczką, przez wielu uważaną za wschodzącą gwiazdę. Po zaledwie kilku sezonach awansowała do światowej elity. W grudniu 2025 roku zadebiutowała w maratonie w Walencji, uzyskując imponujący czas 2:29:57. W tym roku osiągnęła szczyt formy, zajmując 4. miejsce w Zegama-Aizkorri, 2. miejsce w Marathon du Mont-Blanc oraz 5. miejsce w biegu OCC na dystansie 60 km podczas sierpniowego finału UTMB. Poza startami w zawodach uczyła chemii i matematyki w szkole średniej w Oslo.
Śmierć Robsahm nastąpiła niespełna trzy tygodnie po śmierci kanadyjskiej skyrunnerki Kalie McCrystal, 38-letniej mieszkanki Squamish w Kolumbii Brytyjskiej, która zginęła na Matterhornie. McCrystal dotarła na szczyt podczas rekonesansu przed planowaną próbą szybkościowego wejścia włoską stroną góry. Zaginęła podczas zejścia.
Źródło: nrk.no










