Outdoor Magazyn
  • Start
  • Aktualności
    • Wspinaczka
    • Tatry
    • Alpinizm
    • Himalaizm
    • Biegi górskie i trail
    • Podróże
    • Poza trasą
    • Narty
    • Rajdy
    • Drytooling
    • Rowery
    • Szkolenia/Warsztaty
    • Konkursy
    • Jaskinie
    • Triathlon
    • Praca w outdoorze
  • Kierunki
    • Miejsca
    • Relacje
    • Wyprawy
  • Poradniki
    • Trekking & Góry
    • Skitouring
    • Turystyka
    • Trail running i Rajdy
    • Freeride
    • Biegówki
    • Fotografia & Film
    • Kuchnia
  • Testy
    • Obuwie
    • Odzież
    • Sprzęt & akcesoria
  • Sprzęt
    • Nowości
    • Poradnik sprzętowy
    • Przegląd rynku
    • Sklepy outdoorowe
    • Przewodniki
  • Ludzie
  • Kultura
    • Festiwale
    • Film
    • Książki
    • Prasa
    • Wystawy i Teatr
  • Patronat
  • Outdoor Mag
  • Gdzie kupić?
Brak wyników
View All Result
  • Start
  • Aktualności
    • Wspinaczka
    • Tatry
    • Alpinizm
    • Himalaizm
    • Biegi górskie i trail
    • Podróże
    • Poza trasą
    • Narty
    • Rajdy
    • Drytooling
    • Rowery
    • Szkolenia/Warsztaty
    • Konkursy
    • Jaskinie
    • Triathlon
    • Praca w outdoorze
  • Kierunki
    • Miejsca
    • Relacje
    • Wyprawy
  • Poradniki
    • Trekking & Góry
    • Skitouring
    • Turystyka
    • Trail running i Rajdy
    • Freeride
    • Biegówki
    • Fotografia & Film
    • Kuchnia
  • Testy
    • Obuwie
    • Odzież
    • Sprzęt & akcesoria
  • Sprzęt
    • Nowości
    • Poradnik sprzętowy
    • Przegląd rynku
    • Sklepy outdoorowe
    • Przewodniki
  • Ludzie
  • Kultura
    • Festiwale
    • Film
    • Książki
    • Prasa
    • Wystawy i Teatr
  • Patronat
  • Outdoor Mag
  • Gdzie kupić?
Brak wyników
View All Result
Outdoor Magazyn
Brak wyników
View All Result

Nanda Devi Radioactive

Michał Gurgul Michał Gurgul
17 grudnia 2025
Wydarzenia, Wyprawy
0
Ilustracja: AI

Ilustracja: AI

Podziel się na FacebookuPodziel się na Twitterze

Trzysta metrów poniżej szczytu Nanda Devi – tu CIA porzuciło radioaktywny generator SNAP-19C podczas nieudanej próby instalacji anten szpiegujących w 1965 roku. Do dziś nikt go nie znalazł. Co więcej, nikt go nie szuka. A urządzenie jest niebezpieczne. Brzmi jak teoria spiskowa lub fake? Trochę tak, ale to prawda.

***

Historia jest na tyle szokująca i niewiarygodna, że najlepiej będzie zacząć od źródeł.

Wiosną 1978 roku magazyn Outside (tak, nasz amerykański kolega) opublikował artykuł – wynik śledztwa prasowego Howarda Kohna. To moment, w którym „afera Nanda Devi” ujrzała światło dzienne. Kilka dni poźniej informacja trafiła do głównego nurtu za sprawą The Washington Post (Thomas O’Toole, 12 kwietnia 1978 roku – artykuł dostępny tutaj) i The New York Times (relacje z połowy kwietnia).

Publikacje wzbudziły zainteresowanie Kongresu USA, który wystosował oficjalne pisma do ówczesnego prezydenta Jimmy’ego Cartera oraz ambasadora Indii w Waszyngtonie Naniego Palkaivala, w których domagano się wyjaśnienia sprawy. Oba pisma wraz z oryginalnym artykułem Howarda Kohna opublikowanym w Oustside zostały odtajnione w 2001 roku i możemy je przeczytać w archiwum CIA.

Fragment oryginalnego tekstu Howarda Kohna opublikowanego w 1978 roku (źródło: CIA)

Skąd o sprawie dowiedział się Kohn? Z racji obszaru jakim się zajmował, oraz znajomości w środowisku górskim, niewykluczone wydaje się, że o tajnej wyprawie powiedział mu któryś z jej uczestników. Prawdopodobnie po tej rozmowie, kierowany dziennikarską ciekawością Kohn, rozpoczął swoje śledztwo, docierając do kolejnych źródeł i szczegółów historii. Oczywiście dziennikarz do końca nie podaje nazwisk, jednak we wstępie do artykułu zaznacza, że informacje pozyskał od 8 z 14 alpinistów zaangażowanych w projekt oraz trzech źródeł wewnątrz Wspólnoty Wywiadów (The United States Intelligence Community, IC).

Dlaczego o sprawie znowu stało się głośno? Najbardziej prozaiczna przyczyna, to ta, że mamy okrągłą 60. rocznicę tej nietypowej operacji (grudzień 2025 / grudzień 1965). Dodatkowym impulsem dla nowych publikacji są rosnące obawy klimatyczne oraz związane z nimi i coraz częstsze katastrofy górskie. I tu mamy dwa ważne aspekty. Urządzenie, o którym zaraz opowiem w szczegółach, wydziela ciepło, wtapiając się coraz głębiej w lód, który również nie stoi w miejscu (powoli „spływa” w dół) – jeśli na skutek uderzenia lub nacisku doszłoby do rozszczelnienia generatora, materiał radioaktywny mógłby przedostać się do wód Gangesu, świętej rzeki Indii, której brzegi zamieszkują setki milionów ludzi. Druga sprawa to osuwiska. W 2021 roku w dystrykcie Chamoli na obszarze Parku Narodowego Nanda Devi doszło do jednej z największych katastrof górskich w historii. Obryw fragmentu lodowca uruchomił ogromną lawinę/osuwisko/powódź, w której zginęło lub zaginęło ponad 200 osób (więcej na ten temat można przeczytać tutaj). Gdyby podobny obryw porwał zaginiony generator, doszłoby do jeszcze większej tragedii.

Nieudana próba umieszczenia stacji szpiegowskiej CIA na Nanda Devi w 1956 roku

Nieskazitelne, górne partie Himalajów Indyjskich skrywają śmiertelną tajemnicę. Podczas misji szpiegowskiej w 1965 roku amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) zgubiła generator SNAP na zboczu góry w indyjskim stanie Uttar Pradesh. Ten blok elektrowni jądrowej, wypełniony plutonem-238, wciąż tam jest. Dopóki pluton nie ulegnie degradacji, co może potrwać wieki, urządzenie pozostanie radioaktywnym zagrożeniem, które może przedostać się do himalajskich śniegów i systemu rzecznego Gangesu.

— Howard Kohn

Cel

W 1965 roku wojna w Wietnamie wchodziła w decydującą fazę, a Stany Zjednoczone cierpiały na dotkliwy deficyt wiarygodnych danych wywiadowczych dotyczących potencjału militarnego Chin. Szczególny niepokój Pentagonu i CIA (a także wywiadu indyjskiego) budził dynamiczny rozwój chińskiego programu broni jądrowej. Pekin prowadził próby nuklearne w ściśle strzeżonych ośrodkach badawczych, zlokalizowanych na zachodzie kraju. Najważniejszym z nich był Lop Nur, poligon położony we wschodniej części Sinciangu, po drugiej stronie Wyżyny Tybetańskiej, naprzeciwko granicy Indii. Dlatego padło na Nanda Devi – idealny punkt, by szpiegować działania Chin.

Urządzenie: SNAP-19C

Celem misji było umieszczenie anteny i odbiorników w odpowiednim punkcie tuż pod szczytem Nanda Devi (7816 m), a także długowiecznego „serca”, zaopatrującego cały system w energię elektryczną – radioizotopowego generatora termoelektrycznego SNAP-19C.

Radioizotopowa bateria termoelektryczna zastosowana w sondach Voyager. Podobna do SNAP-19C, ale znacznie większa (źródło: http://voyager.jpl.nasa.gov/gallery/assembly.html, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=842805)

Tego typu źródła energii stosuje się w eksploracji kosmosu i głębin morskich. Rosjanie umieszczali (lub umieszczają) takie wytwornice również w latarniach i bojach morskich w obszarach arktycznych.

SNAP-19C to cylinder o wysokości 60 cm i obwodzie 90 cm. Waga 23 kg.

W urządzeniu tym źródłem energii jest rozpad izotopu promieniotwórczego, a wydzielone w ten sposób ciepło zamieniane jest na energię elektryczną. Wśród używanych materiałów radioaktywnych w tych generatorach najczęściej stosuje się pluton-238, który ma stosunkowo wysoką wydajność, najniższe wymagania co do osłon i długi czas połowicznego rozpadu – 87,7 lat. To oznacza, że po tym okresie jego moc cieplna spada o połowę, nie znika. Generator słabnie, ale nie „gaśnie”. Sondy Voyager 1 i 2 działają na bardzo podobnych generatorach od 1977 roku.

Z aktualizacji opublikowanej niedawno przez The New York Timesa wynika, że obok Pu-238 w generatorze SNAP-19C zastosowano również Pu-239 – ten sam izotop, co w bombie zrzuconej na Nagasaki. Jednak bateria z Pu-238 nie jest bombą i nie może eksplodować, niemniej przez dziesięciolecia pozostaje aktywnym źródłem ciepła i promieniowania, a rozszczelnienie kapsuły może prowadzić do skażenia środowiska, nawet na długo po produktywnym okresie użytkowania urządzenia.

Już w 1978 roku dr Arthur Tamplin, biofizyk, były pracownik Komisji Energii Atomowej, mówił:

To niebezpieczna sytuacja. Należy dołożyć wszelkich starań, aby go odzyskać. Nie rozumiem, dlaczego nie zrobiono tego od razu.

Zamiast tego rząd USA zaniechał poszukiwań urządzenia po krótkotrwałych, nieudolnych próbach. Zamiast tego CIA umieściło potajemnie drugi generator SNAP na górze obok.

Zespół

CIA połączyło siły z wywiadem indyjskim (Indian Intelligence Bureau, IB), rekrutując do przeprowadzenia akcji górskiej alpinistów amerykańskich i indyjskich. Wielu z nich znało się z wcześniejszych wypraw na Mount Everest, obu udanych: amerykańskiej w 1963 roku (pierwsze wejście Amerykanów, jako pierwsi na szczyt dotarli Jim Whittaker i Nawang Gombu, trzy tygodnie później Tom Hornbein i Willi Unsoeld dokonali pierwszego w historii trawersu Everestu) i indyjskiej w 1965 roku (pierwsze wejście wyprawy indyjskiej, na szczycie Avtar Cheema i – jako pierwszy w historii po raz drugi – Nawang Gombu). 

Kierownikiem operacji został lider indyjskiej wyprawy na Everest, która odbyła się zaledwie kilka miesięcy wcześniej, i oficer marynarki Manmohan Singh Kohli. Dołączyli również inni alpiniści-wojskowi z poprzedniej wyprawy oraz Sherpowie. Ze strony amerykańskiej rekrutacją zajął się Barry Bishop, zapraszając kolegów z Everestu. Bishop prowadził również szkolenia na Denali, jednak sam nie brał udziału w akcji na ND, ze względu na odmrożone na Evereście palce.

Amerykanom wchodzącym w skład zespołu CIA obiecało wynagrodzenie rzędu 1000 USD miesięcznie, „darmową i egzotyczną wyprawę, ekscytującą wspinaczkę i skromne patriotyczne błogosławieństwo”. Większość z nich przyjęła ofertą ze sporym entuzjazmem. Dużą część była patriotami i oprócz godziwego zarobku, cieszyła się, że może przysłużyć się dla dobra kraju.

Najgorliwszy z nich zyskał ksywę Patriota. Lata później, ten Patriota, zapytany przez Crisa Boningtona o charakterystykę tej części masywu ND – przy czym słynny brytyjski alpinista podkreślał, że nie interesują go szczegóły jego tajnej misji – miał odpowiedzieć:

Ja tam nigdy nie byłem.

Niemniej, spośród dziewięciu Amerykanów, którzy aktywnie brali udział w operacji, Howard Kohn dotarł do tych, którzy nie byli aż tak bezwarunkowo oddani sprawie – zwłaszcza po jej nieszczęśliwym zakończeniu.

Wspinaczka
Nanda Devi (fot. Sumod K Mohan – Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61657012)

Zadanie było ogromne. W 1965 roku tylko dwie wcześniejsze wyprawy dotarły na główny wierzchołek Nanda Devi (7817 m): 1. Odell i Tilman  w 1936 roku (do 1950 roku był to najwyższy zdobyty przez człowieka szczyt), 2. wyprawa indyjska pod kierownictwem N. Kumar w 1964 roku. W tym miejscu można też wspomnieć Polaków – w 1939 roku Jakubowi Bujakowi i Januszowi Klarnerowi udało się wejść na dziewiczy ND East (7434 m). Tenzing Norgay (późniejszy pierwszy zdobywca Everestu), który dokonał drugiego wejścia na wierzchołek wschodni, uważał to za swoją najtrudniejszą wspinaczkę. W tym czasie nikt nie wspinał się w tak równomiernie stromym terenie na tak dużej wysokości. Więc zadanie było ogromne, zwłaszcza, że alpiniści musieli dodatkowo wnieść na szczyt anteny, kable i radioaktywny generator – łącznie 57 kg.

Po okresie szkoleń i zapoznaniu na Denali (zasługujących na osobną historię pod tytułem „jak wspinacze pobierali nauki u szpiegów”), cały zespół dotarł do Indii w sierpniu, a w połowie września byli w bazie (helikopter). Rozpoczęła się aklimatyzacja, rotacje, poręczowanie, zakładanie obozów i transport sprzętu.

Oficjalnie działali pod przykrywką Sił Powietrznych – operacji High Altitude Test, której akronim HAT sprawdzał się o tyle dobrze, że ciepły ładunek na plecach porterów wystawał nad ich głowy jak cylinder. Początkowy wszyscy chcieli go dotknąć, by poczuć jak oddaje ciepło. Później Amerykanie oddawali „niewygodny” bagaż Sherpom, którzy prawdopodobnie nieświadomi dokładnie tego, co niosą, przyjmowali go z wdzięcznością – bo grzał.

Pierwszym celem było ustawienie i zaopatrzenie wysokiego obozu czwartego, zaledwie 600 m od szczytu. Stąd Szerpowie mieli wnieść wszystkie elementy konstrukcji i wytwornicę na szczyt, gdzie zespół Amerykanów i Hindusów miał później poskładać i podłączyć urządzenie.

16 października, gdy w obozie 4. wszystko było już gotowe i zespół miał ruszać w górę, przyszło załamanie pogody. Burza, silny wiatr i opady śniegu uniemożliwiły jakiekolwiek działania. Kohli, mając na względzie bezpieczeństwo swoich podwładnych, nakazał odwrót.

Nie znoście sprzętu, zabezpieczcie go na miejscu. Nie ma chwili do stracenia.

Alpiniści umieścili SNAP-19C w osłoniętym miejscu wśród skał po południowej stronie góry i zeszli do bazy.

Nikt go więcej nie widział.

Dalsza historia

Zimowe warunki uniemożliwiły kontynuowanie działań w tym roku. Zespół wrócił na Nanda Devi dopiero wiosną 1966 roku, by odkryć, że generator zniknął. Miejsce pokryła nowa „warstwa góry” – mieszanka śniegu, lodu i odłamków skalnych z obsuwów, obrywów i mniejszy lawin, które musiały schodzić w tym miejscu przez minionych sześć miesięcy. Decyzja kierownictwa – wracać do bazy i czekać na dalsze rozkazy. I tu mała ciekawostka.

Wcześniej wspomniany Patriota, nie był wstanie oprzeć się wizji szczytu, znajdującego się zaledwie 600 m dalej i nie usłuchał rozkazu. Wszedł na ND sam i było to pierwsze takie szczytowanie w historii amerykańskiego alpinizmu. Oczywiście nigdzie oficjalnie nieodnotowane.

Po szalonej i zakończonej fiaskiem próbie poszukiwań (w której udział wziął rodzaj domorosłego węża strażackiego i woda ze strumienia u podstawy góry…) CIA uznało, że SNAP-19C zniknął na zawsze pod śniegami Nanda Devi, i przyjęło optymistyczne założenie, że tak pozostanie.

CIA liczyło również, że ta niefortunna operacja pozostanie podobnie zakopana. Agenci CIA nie poinformowali rządu indyjskiego i zmusili agentów IB, by ci również milczeli. Jakby nie było, to była również ich porażka. Zataili też całą sprawę przed Białym Domem.

W niewielkiej i ściśle zamkniętej grupie szpiegów, alpinistów i oficjeli przez jakiś czas wrzało. Dochodziło do kolorowych, choć mniej istotnych dla sprawy incydentów (bójek, czy samowolnych lotów helikopterem), aż w końcu, w 1967 roku CIA zwolniło Billa McNeffa z funkcji kierownika operacji HAT. Jego zastępca rekrutował kolejnych alpinistów z głośnej wyprawy na Everest 1963 w miejsce tych, którzy odeszli. Przystąpiono do ostatecznej próby rehabilitacji – tym razem zakończonej sukcesem: nowa stacja szpiegowska stanęła na sąsiednim Nanda Kot (6861 m) w 1967 roku.

Alpiniści, ex-szpiedzy, zostali wezwani do małego pokoju bez okien w trzewiach Pentagonu. Wręczono im ordery, które od razu kazano oddać. I nigdy nikomu o nich nie wspominać.

Zgubiony generator nadal tkwi gdzieś głębi Nanda Devi. Nadal stanowi zagrożenie. Indie domagają się wyjaśnienia sprawy. Mieszkańcy dorzecza Gangesu boją się o swoje zdrowie. Czy urządzenie da się odnaleźć? Czy ktoś zorganizuje taką wyprawę? CIA i rząd USA milczą.

Źródła: Howard Kohn, Outside (1978), Thomas O’Toole, The Washington Post (1978), William Borders / The New York Times (1978), Praca zbiorowa / The New York Times (2025), CIA Reading Room, Wikipedia

Tags: HimalajeIndieNanda DeviPolecamy
Michał Gurgul

Michał Gurgul

- redaktor OM, wspinacz, amator fotografii i przygód wszelakich.

Powiązane wiadomości

Jeden z dronów wykorzystanych podczas akcji poszukiwawczej na Monte Visio (fot. CNSAS)
Kierunki outdoor

Sztuczna inteligencja pomogła odnaleźć ciało zaginionego alpinisty w Alpach

20 stycznia 2026
Agnieszka Maszewska zdobywa Koronę Ziemi. Ostatni szczyt: Mount Vinson (fot. arch. Agnieszka Maszewska)
Kierunki outdoor

Agnieszka Maszewska zdobywa Koronę Ziemi. Ostatni szczyt: Mount Vinson

15 stycznia 2026
fot. www.extreme-photographer.com
Kierunki outdoor

Highlander Ras Al Khaimah świętuje pięć lat przygód

18 grudnia 2025
Następny artykuł
Marek Kamiński (fot. Jakub Groborz)

Marek Kamiński wraca na bieguny razem z synem w projekcie Pole2Pole Expedition

fot. www.extreme-photographer.com

Highlander Ras Al Khaimah świętuje pięć lat przygód

Kolekcja Columbia ICONS: krajobrazy Oregonu i nostalgia za latami 90.

Kolekcja Columbia ICONS: krajobrazy Oregonu i nostalgia za latami 90.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Subskrybuj!

Zapisz się do naszego newslettera. Będziesz dostawał informacje o nowościach na stronie.

Najnowsze

Rower elektryczny (fot. arch. ecoride.com)

Odkryj Polskę na rowerze elektrycznym – trasy przez niezwykłe regiony

Artykuł sponsorowany
14 lutego 2026
0

Wybierając się w podróż po polskich regionach, warto rozważyć możliwości jakie daje rower elektryczny.{{CODE1}} Dzięki wspomaganiu elektrycznemu możesz: pokonywać dłuższe...

Ventusky – mapa pogodowa, która może ratować życie

Informacja prasowa
12 lutego 2026
0

Ventusky w wersji 51 dodaje oficjalne ostrzeżenia pogodowe na całym świecie i wzmacnia rolę aplikacji jako narzędzia bezpieczeństwa. Aplikacja wyświetla...

fot. Helly Hansen

Światowy Dzień Ratownika Narciarskiego – szacunek, bezpieczeństwo i wdzięczność dla tych, którzy dbają o nasze bezpieczeństwo na stokach!

Informacja prasowa
10 lutego 2026
0

10 lutego 2026 r. to szczególny dzień dla całej społeczności narciarskiej - Światowy Dzień Ratownika Narciarskiego. Z tej okazji marka...

Ryszard Czajkowski - Spełniłem marzenia

Ryszard Czajkowski: Spełniłem marzenia

Redakcja
2 lutego 2026
0

Zaczęło się od Tatr, w które Ryszard Czajkowski pojechał jako nastolatek. Góry zafascynowały go do tego stopnia, że na­tychmiast po...

© 2010-2025 Outdoor Magazyn - Magazyn sportów outdoorowych.

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
View All Result
  • Wydarzenia
  • Sprzęt
  • Kierunki outdoor
  • Kultura
  • Testy
  • Poradniki
  • Gdzie kupić Outdoor Magazyn
  • Kontakt
  • Polityka prywatności

© 2010-2024 Outdoor Magazyn