Działania na rzecz ochrony klimatu to bardzo trudna i nie zawsze równa potyczka ze złożoną rzeczywistością. W tych niełatwych okolicznościach, aby móc skutecznie zapobiegać postępującej zmianie klimatu i by zagwarantować bezpieczeństwo nam oraz przyszłym pokoleniom, potrzebujemy prawdziwych sojuszników. Na szczęście nie musimy ich szukać daleko. Pomocne dłonie, pod postacią łap, kopyt, płetw i skrzydeł, wyciąga do nas przyroda – wraz z jej licznymi usługami ekosystemowymi.
***
Spis treści
Usługi ekosystemowe – źródło bezpieczeństwa i nadziei
Usługi ekosystemowe to skomplikowane i nieco odstraszające pojęcie. Skrywa ono jednak bardzo prostą, choć szalenie ważną prawdę – człowiek jest częścią środowiska naturalnego, od którego stanu zależy jego bezpieczeństwo. Środowisko zaś to nie tylko zbiór bardziej lub mniej pożytecznych gatunków istot, ale także ogromna i gęsta sieć powiązań, w której każda niteczka jest bezcenna. Wszyscy codziennie stykamy się i czerpiemy (często garściami) z różnych usług ekosystemowych. Natura zapewnia nam wodę, czyste powietrze, żywność, składniki farmakologicznych receptur, materiały budowlane, energię i surowce do szeroko pojętego przemysłu. Nasze uprawy, a przez to posiłki i ich jakość, zależą między innymi od zapylania przez owady i złożonych procesów biologicznych, które tworzą glebę. Nawet zwykłe spędzanie czasu na łonie natury poprawia nasze zdrowie i samopoczucie. Bez krzty przesady możemy stwierdzić, że w stu procentach zależni jesteśmy od przyrody.
Klimatyczni bohaterowie
W królestwie zwierząt jest wiele gatunków, których życie pełne jest usług ekosystemowych. Ich zachowanie, sposoby zdobywania pożywienia, migracje – to właśnie niektóre z tych ważnych niteczek, które bezpośrednio wpływają na stan i kształt środowiska. Spośród niezliczonych usług, jakie pełnią zwierzęta, część z nich dotyczy nawet tak rozbudowanych aspektów, jak regulacja klimatu i ograniczania negatywnych skutków jego zmian. Wszystko to zaczynamy odkrywać dopiero teraz. Zwierzęta często odgrywają kluczową rolę w stabilizacji systemu klimatycznego. Różne gatunki na rozmaite sposoby podtrzymują skomplikowaną sieć życia i zależności, równocześnie utrzymując w dobrym stanie ekosystemy, takie jak lasy, łąki i oceany. Z kolei zdrowe ekosystemy pochłaniają co roku olbrzymie ilości dwutlenku węgla (CO2) – gazu cieplarnianego, którego nadmierne antropocentryczne emisje intensyfikują zjawisko globalnego ocieplenia, a tym samym zmieniają klimat.
Tak oto z tej dość ogólnej prawdy możemy wysnuć kluczowy wniosek – zdrowe i silne populacje zwierząt codziennie przyczyniają się do zachowania stabilności środowiska naturalnego i klimatu. Jednocześnie umożliwiają nam czerpanie z niego licznych korzyści i oparcie na nim filarów bezpieczeństwa publicznego. Jak to wygląda w praktyce? Przyjrzyjmy się bliżej kilku przykładom gatunków, których życie wpływa na stabilizację klimatu. Dzięki lepszemu zrozumieniu tych procesów dostrzeżemy też, jak ważna jest ochrona tych prawdziwych klimatycznych bohaterów.

Bóbr – gryzoń pracujący u podstaw
Nie bez powodu ten duży gryzoń cieszy się przydomkiem architekta czy inżyniera. Bóbr to gatunek ssaka o olbrzymim wpływie na otaczające go środowisko. Wszystko za sprawą budowanych przez niego wodnych pałaców, czyli żeremi oraz tam. Te drugie to złożone konstrukcje, które spowalniają przepływ wody, zmieniają jej pierwotne koryto i podnoszą jej poziom. Są kamieniem węgielnym dla mokradeł – sanktuariów lokalnej różnorodności biologicznej. Ze środowiska ukształtowanego przez bobra korzystają takie gatunki ssaków, jak: piżmak, sarna, łoś, jeleń i dzik. W otoczeniu bobrowych stawów stwierdzono również wzrost zagęszczenia występowania płazów, gadów i drobnych ssaków. Mają one również kolosalne znaczenie dla wielu gatunków ptaków. Dzięki obecności wysepek i martwych drzew występują korzystne warunki do gniazdowania, a obfitość owadów, kręgowców i roślinności wodnej gwarantuje dostatek pożywienia. Efekty pracy tych wodno-lądowych budowniczych nie ograniczają się jedynie do wsparcia bioróżnorodności (choć już samo to jest godne podziwu!), ale także wpływają na klimat. Zbiorniki powstałe w wyniku działalności bobrów pochłaniają i magazynują dwutlenek węgla. Szacuje się, że globalnie mokradła bobrowe gromadzą około 470 000 ton węgla rocznie i wykonują prace związane z wychwytywaniem tego składnika atmosfery warte dziesiątki milionów dolarów. To jednak nie wszystko. Są to także ważne rezerwuary wody, które w skali lokalnej regulują mikroklimat oraz łagodzą skutki suszy i powodzi. To wreszcie bariery dla dzikich pożarów, czyli kolejnego źródła nagłych, ale równie istotnych emisji gazów cieplarnianych. Oto więc bóbr – gatunek kluczowy, który potrafi przystosować środowisko do własnych potrzeb, równocześnie wzbogacając krajobraz naturalny i pozytywnie regulując klimat. Wszystko to zupełnie za darmo. We współpracy z tym gatunkiem drzemie olbrzymi potencjał, którego nie powinniśmy bezrefleksyjnie marnować.

Wilk – strażnik równowagi
Historia powrotu wilków do najstarszego parku narodowego na świecie – Yellowstone w Stanach Zjednoczonych – to jeden z najlepszych przykładów tego jak olbrzymi wpływ mają te zwierzęta na stan środowiska, a przez to na klimat. W 1872 roku, kiedy zakładano park, wilki były w nim gatunkiem powszechnym. Jednak już w latach 20. XX w. zostały zupełnie wytępione przez ludzi – ostatnie osobniki zostały zastrzelone przez pracowników parku w ramach ówcześnie obowiązującej polityki. W ciągu siedemdziesięciu lat nieobecności wilków ekosystem Yellowstone stracił swoją równowagę. Brak dużych drapieżników spowodował, że w krajobrazie zaczęły dominować zwierzęta roślinożerne, w tym na przykład jelenie, których nadmierny wypas drastycznie wpłynął na stan szaty roślinnej, a przez to na lokalną różnorodność biologiczną. W końcu, po kilkudziesięciu latach, podjęto decyzję o przywróceniu wilka do parku. W 1995 roku przeprowadzono reintrodukcję pierwszej grupy czternastu osobników. Decyzja ta okazała się kluczowa dla przyszłości całego obszaru chronionego. Wilki stały się motorem zmian. Ich nawet stosunkowo niewielka populacja zaczęła ograniczać liczebność dużych roślinożerców oraz obszar ich występowania. Zaszło zjawisko tak zwanego krajobrazu strachu, czyli najprościej ujmując – samo pojawienie się wilków ograniczyło swobodę wypasania się ich ofiar, które po powrocie drapieżników musiały mieć się na baczności. Dzięki temu zaczęła odtwarzać się roślinność. Powrót drzew rosnących przy brzegach rzek, takich jak wierzby czy osiki, pozwolił na ustabilizowanie koryt wodnych cieków, które bez tych gatunków ulegały erozji. Pojawienie się drzew oznaczało wzrost populacji licznych gatunków ptaków, a także bobrów. Ta kaskadowa reakcja, wynikająca z wydawałoby się nieznacznej zmiany, odbudowała środowisko i równowagę parku, a tym samym jego pozytywny wpływ na klimat. Zdrowe ekosystemy mają szczególną moc łagodzenia najgorszych skutków zmiany klimatu — szczególnie te, które magazynują dużo węgla, takie jak lasy czy mokradła. Właśnie dlatego warto zrezygnować z krótkowzrocznego postrzegania tych zwierząt jako krwiożerczych drapieżników, na rzecz bardziej zniuansowanego podejścia. Z tej perspektywy wilki pełnią swoistą rolę strażników lokalnej różnorodności biologicznej i utrzymują ekosystemy w równowadze.

Wieloryby – giganty w służbie mórz i oceanów
Z grząskich bobrowych mokradeł i gęstych wilczych mateczników przenieśmy się do głębin mórz i oceanów – królestwa wielorybów. Te wspaniałe zwierzęta, podobnie jak drzewa, skutecznie magazynują atmosferyczny węgiel. Jak? Pokaźne rozmiary oraz stosunkowo długie życie umożliwiają im gromadzenie znacznych ilości tego pierwiastka bezpośrednio w swoich ciałach. Te największe żyjące ssaki skutecznie trawią masy bogatego w węgiel pokarmu, a równocześnie wydychają bardzo mało dwutlenku węgla z powrotem do atmosfery. Tym samym jeden wieloryb może wychwycić średnio trzydzieści trzy tony dwutlenku węgla w ciągu całego swojego życia! Niektóre gatunki wielorybów, takie jak kaszalot, to głębinowi łowcy. Jednak mimo to jako ssaki muszą co jakiś czas wynurzać się, by zaczerpnąć powietrza. Zbliżając się do powierzchni, wydalają duże ilości bogatych w składniki odżywcze odchodów i moczu, powstających ze strawionej głębinowej zdobyczy. Zjawisko to nazywane jest potocznie „wielorybią pompą”. Przetransportowane z głębi składniki w połączeniu ze światłem słonecznym, dostępnym przy toni wody (w strefie pelagialnej), stymulują rozwój fitoplanktonu. To zespół mikroskopijnych organizmów, które przeprowadzają fotosyntezę, w trakcie której wiążą węgiel atmosferyczny. Ich udział w pochłanianiu CO2 jest bezcenny – globalnie morski fitoplankton pochłania równowartość dwutlenku węgla wychwytanego przez cztery lasy deszczowe Amazonii każdego roku, a dodatkowo wytwarza około połowę tlenu, którym oddychamy. Wpływ wielorybów nie kończy się nawet po ich śmierci. Ciała tych olbrzymów opadają na dno morza (zjawisko to nazywamy „upadkiem wieloryba”), zatrzymując węgiel zgromadzony w ich ciałach na dnie oceanu na setki lub nawet tysiące lat. Dodatkowo wiele organizmów głębinowych ewoluowało tak, aby móc korzystać ze składników odżywczych dostarczanych przez tonące ciała. Gdy tusze wielorybów rozkładają się i są zjadane przez zwierzęta głębinowe, zgromadzony wcześniej węgiel jest magazynowany w osadach i krąży w ekosystemie głębinowym. Tym samym zapobiega to jego szybkiemu powrotowi do atmosfery w postaci dwutlenku węgla.

O bliskich trzeba dbać
Bobry, wilki, wieloryby – to tylko nieliczne (choć spektakularne) przykłady zwierząt, których życie jest źródłem usług ekosystemowych wobec klimatu, środowiska i ludzi. Królestwo zwierząt pełne jest gatunków, których wkład w życie na naszej planecie to obraz wciąż dla nas niezbyt wyraźny, wciąż pełen luk. Tym bardziej tak ważna jest ochrona różnorodności biologicznej w skali całego globu. Możemy bowiem doprowadzić do utraty czegoś, czego znaczenia nawet jeszcze nie znamy. Konsekwencje takiego działania mogą (i już są) tragiczne w skutkach. Nie popadajmy jednak w defetyzm. Porządek natury jest piękny i inspirujący. Człowiek ma w nim swoje miejsce, choć trudno mu je odnaleźć. Potrafimy tworzyć, a tym bardziej chronić, i w tym tkwi nadzieja. Dzięki poszerzaniu naszej kolektywnej wiedzy odkrywamy mechanizmy rządzące przyrodą, których możemy uczyć się od bobrów, wilków i wielorybów. Dziś po raz kolejny uświadamiamy sobie, że antropocentryczna koncepcja wszechświata była co najmniej nietrafiona. Nie dlatego, że człowiek jest nieważny, ale dlatego, że pomijała jego prawdziwe znaczenie dla całej sieci powiązań składającej się na środowisko naturalne.

***
Tekst: Kamil Kusztal WWF
Konsultacja merytoryczna: dr Mikołaj Troczyński WWF









