Właściwie nigdy nie mam problemu z odpowiedzią na to pytanie. Opieram się wówczas nie tylko na subiektywnych odczuciach, ale przede wszystkim staram się spojrzeć holistycznie na immanentne wartości gór w Polsce. Tatry, bo taka jest moja odpowiedź, mieszczą w sobie wszystko, co atrakcyjne pasmo górskie mieć powinno – absolutną koincydencję krajobrazowych fenomenów skupioną na niewielkiej przestrzeni: leśne partie reglowe, długie i głębokie doliny, stawy, rzeki i wodospady, łagodne oraz ostre bezleśne szczyty, skaliste granie i nagie ściany. Jednak nie tylko Tatry zasługują na uwagę poszukiwaczy wyjątkowych widoków.
*
W sporcie sprawa jest prosta: ten, kto pobiegnie najszybciej, zostaje mistrzem świata; drużyna, która strzeli więcej bramek, wygrywa turniej; ten, kto odda najdalszy rzut, zdobywa złoty medal i tak dalej. Czy można te same atrybuty przenieść w świat górski? Oczywiście, że tak, w ten sposób formułuje się wszelkie korony górskie – szczyty dobierane według najbardziej wymiernego i działającego na wyobraźnię kryterium wysokości. Najbardziej honorowa jest Korona Himalajów i Karakorum, obejmująca 14 ośmiotysięczników – najwyższych szczytów świata. Na wyobraźnię działa również Korona Ziemi, czyli siedem najwyższych szczytów każdego kontynentu. W tym przypadku kryterium doboru dotyczy wysokości, choć w nieco rozszerzonej wersji – dochodzi jeszcze aspekt terytorium. Na podobnej zasadzie stworzono Koronę Gór Europy, Koronę Alp, Munros, czy Koronę Gór Polski, obejmującą 28 najwyższych szczytów wszystkich wyodrębnionych pasm w Sudetach, Karpatach i Górach Świętokrzyskich. W powyższych zestawieniach inne walory, zwykle trudne do sklasyfikowania, pozostają na dalszym planie.

Podstawowym pytaniem, które nie opuszczało mnie podczas przygotowywania zestawienia szlaków do książki Najpiękniejsze szlaki w polskich górach. Przewodnik dla fotografów i turystów, było: jak sklasyfikować te nienamacalne walory krajobrazów górskich, jak porównać atrakcyjność fotograficzną Tatr, Karkonoszy czy Pienin do atrakcyjności Gór Sowich i Bystrzyckich czy Beskidu Makowskiego? Czy w ogóle jest sens tworzenia takich rankingów? Czy wyniki będą sprawiedliwe?
Stanąłem przed tym zadaniem, gdy lata temu wymyśliłem sobie Najpiękniejsze szlaki w polskich górach… Tematyka książki wymusza selekcję tak pozytywną, jak i negatywną – całe regiony czy pasma górskie znajdą w niej swoją bogatą reprezentację, inne zaś zostaną pominięte. W celu podjęcia właściwych decyzji postanowiłem stworzyć kolejny ranking, własną koronę najpiękniejszych miejsc, opierając się o szeroko pojęte walory krajobrazowe i kryterium tak zwanego piękna, właściwego dla medium, jakim jest fotografia. Moja korona gór Polski, choć różni się w wielu detalach, ma niemal bliźniacze cele co korony najwyższych wierzchołków – wzbudzenie motywacji do pójścia w góry z aparatem i nie tylko.
Lista 52 polecanych szlaków dostępna na stronie Outdoor Magazyn: 52 wycieczki fotograficzne Karola Nienartowicza

Aby finalnie wybrać te najbardziej interesujące trasy, trzeba było dokonać porównania i eliminacji – to było nieuniknione. W największym stopniu o wyborze tras do przewodnika decydowały walory widokowe, które uzależnione są przede wszystkim od rozmaitych cech geomorfologicznych. Ale nie tylko. Człowiek również ma na to wpływ – np. poprzez stawianie wież na szczytach oraz organizację punktów i tarasów widokowych, wypas zwierzyny na halach, a nawet poprzez sposób przeprowadzenia ścieżki, tak aby oferowała dobre widoki. Z tych względów najliczniejszą reprezentację znalazły bezleśne pasma górskie lub ich partie (Tatry, Bieszczady, Karkonosze, Beskid Żywiecki) i góry z licznymi sztucznie wzniesionymi punktami widokowymi (Gorce, Pieniny, Beskid Sądecki, Góry Bardzkie, Masyw Śnieżnika). Kapitalne znaczenie ma również łańcuch Tatr, który rezonuje na cały region, będąc kluczowym elementem w krajobrazie wielu pasm beskidzkich czy Pienin. Nie bez znaczenia są również fantastycznie zerodowane skały, chętnie fotografowane w Rudawach Janowickich, Karkonoszach, na Pogórzu Kaczawskim oraz przede wszystkim w Górach Stołowych. W Beskidzie Niskim niemal w całości wartości fotograficzne skupiają się na działalności człowieka i tego, co po niej pozostało. Unikatem tych gór nie jest łagodnie sfałdowany na przeważającym obszarze pejzaż, a zagubione w nim cerkwie łemkowskie oraz drewniane cmentarze z okresu I wojny światowej. Wreszcie znalazło się też kilka tras, na których przenikają się rozmaite atrakcje materialne z przyrodą, jest i widokowo, i nastrojowo, ale bez pierwszoligowych tematów fotograficznych (Góry Izerskie, Góry Kaczawskie, Góry Wałbrzyskie, Góry Świętokrzyskie).
Polskie góry zamykają w swoich ramach zarówno łagodny krajobraz połogich zalesionych wzgórz, bezleśnych połonin i łąk wysokogórskich, jak i skaliste turnie. Tak szeroka rozpiętość to ogromna wartość górskiego krajobrazu w Polsce, stąd decyzja o wyborze najbardziej interesujących miejsc w różnych pasmach górskich, ale bez prób poszukiwania ponad stan, tylko po to, aby każde pasmo znalazło swój reprezentacyjny szlak czy choćby jedno widokowe miejsce, atrakcyjne dla zdjęć. Można więc stwierdzić, że równie istotne jest to, co się w tej książce nie znalazło.

Pominąłem w całości Góry Bystrzyckie i liczne pasma sudeckie – głównie w najmniej interesujących fotograficznie Sudetach Środkowych w rejonie Kłodzka, Świdnicy i Wałbrzycha, oraz w Sudetach Wschodnich (Góry Opawskie, Góry Złote). Pominąłem także w całości Beskid Mały i Makowski – z tych samych powodów. Nie znaczy to, że nie ma tam interesujących szlaków i pojedynczych punktów, ale często nie oferują one dalekich widoków i atrakcyjnych dla zdjęć plenerów, które przyciągają fotografów. Da się tam zrobić zdjęcia nawet wybitne, ale tylko wtedy, gdy zaistnieje jednocześnie wiele korzystnych okoliczności, a to trochę za mało.

Tatry są według mnie niekwestionowanym liderem na szczycie listy- górska jedynka i najcenniejszy klejnot w skarbcu polskich gór. Krajobrazowa i turystyczna rozpiętość, której doświadczymy podczas tatrzańskich wypadów, przewyższa wszystko, czego możemy doznać w czasie wycieczek po innych pasmach górskich, i nie ma w tym dogmatyzmu. Tatry, będące często określane mianem miniatury Alp, mają niemal bliźniaczy do alpejskiego krajobraz, z tą różnicą, że nie zachowały się w naszych najwyższych górach żadne lodowce. Są pewnego rodzaju aksjomatem – najpewniejszym punktem odniesienia dla oceny atrakcyjności innych pasm.
Na dalszych miejscach w tabeli panuje większy ścisk i granice nie są tak wyraźne, przez co trudno wyróżnić wiceliderów bijących na głowę pozostałe pasma. Pięć atrakcyjnych fotograficznie szlaków wyodrębniłem w Bieszczadach i dość niespodziewanie zajęły one drugie miejsce pod względem liczby tras opisanych w książce. Może być to nieco mylące, bo czasem na całym dystansie walory fotograficzne są tylko w jednym czy dwóch miejscach. Taka jest jednak specyfika Karpat – długie dojście zalesionymi grzbietami czy dolinami kończy się jednym wybitnym punktem widokowym. Tak jest na Wielkiej Rawce, gdzie na całej trasie wyjmiemy aparat może raz i dopiero na wierzchołku znajduje się właściwy punkt nadający sens całej wyprawie. Inne trasy, prowadzące przede wszystkim połoninami, dają okazję do fotografowania już znacznie częściej, mając zwykle swoje żelazne, obowiązkowe punkty i wiele takich, które są mniej oczywiste.

Po cztery trasy zostały wyróżnione w Karkonoszach, Pieninach, Beskidzie Żywieckim i Górach Stołowych. Szczególnie Karkonosze są warte uwagi, jako najbardziej atrakcyjne fotograficznie pasmo całych Sudetów. Według mnie ten stosunkowo niewielki łańcuch swym urozmaiceniem i wizualnymi wartościami bije na głowę większość pasm beskidzkich. Liczba wartościowych dla fotografii miejscówek na jednym tylko szlaku spod kościoła Wang na Śnieżkę jest większa niż na trzech, czterech szlakach beskidzkich razem wziętych! Pełne skalnych ścian Śnieżne Kotły, stawy i elementy rzeźby polodowcowej to najbardziej wysokogórski zakątek w polskich górach, oczywiście poza Tatrami. Choć liczba karkonoskich szlaków jest w książce mniejsza niż bieszczadzkich, to są one gęściej nasycone spotami fotograficznymi, a te są bardziej unikalne.
Warto wspomnieć również o karkonoskiej zimie, która w partiach szczytowych przyjmuje bodaj najpiękniejsze formy w polskich górach. Śnieżne chochoły (charakterystyczne też dla szczytowych partii Beskidu Żywieckiego, Masywu Śnieżnika czy Gór Izerskich) oraz, przede wszystkim, zmrożone okiścią i lodem spodki obserwatorium na Śnieżce to najbardziej wyraziste tematy zimowe w polskich górach. Zdjęcia zimowej Śnieżki, nie tylko mojego autorstwa, wielokrotnie wygrywały i były wyróżniane w światowych konkursach fotograficznych, niosąc w świat unikalny krajobraz naszych pasm.

Jedną z czołowych atrakcji fotograficznych Pienin, Gorców i Beskidów jest widok na Tatry, który oferują liczne punkty widokowe. Choć Pieniny same w sobie są bardzo interesujące, to panorama Tatr towarzyszy niemal każdej fotograficznej lokacji i stanowi jej kluczowy aspekt. W Gorcach Tatry grają nadrzędną rolę i wszystkie trzy trasy są ściśle powiązane z widokiem na najwyższe pasmo Karpat. Wieże widokowe, postawione kilka lat temu na zalesionych wierzchołkach, tchnęły nowe życie w gorczańską turystykę. Niektórzy twierdzą, że największą atrakcją Pienin jest właśnie panorama na Tatry. O ile w odniesieniu do Pienin można to uznać za jawną złośliwość, o tyle w przypadku Gorców jest to uzasadniona opinia. Zimą bronią się tutejsze lasy, które prawie zawsze zasypane są potężną warstwą śniegu, ale poza tym fotograficznie Gorce bez Tatr na horyzoncie praktycznie nie istnieją.
Choć większość pasm beskidzkich ma swoje niezaprzeczalne atuty, to część z nich, szczególnie te otaczające od północnego zachodu, północy i północnego wschodu Tatry, są również uzależnione od ich panoramy. Czy ktoś wyobraża sobie widoki z Pilska, Babiej Góry czy Rysianki bez najeżonego wierzchołkami łańcucha Tatr na horyzoncie? To największa atrakcja fotograficzna tych miejsc, choć przecież same Beskidy wnoszą swoimi zboczami interesujący anturaż dla tatrzańskiej panoramy. Z beskidzkich pasm od obecności Tatr odcina się właściwie dopiero Beskid Niski, z którego Tatry są już rzadko widzianym i niepopularnym gościem.
Dużym atutem polskich gór jest obecność śnieżnych zim, które odmieniają krajobraz wielu pasm. Wspomniałem o Karkonoszach, ale trzeba przyznać, że szczególnie dobre wrażenie w okresie zimowym robią właśnie szlaki beskidzkie. Można bez zbędnej przesady stwierdzić, że z powodu braku unikalnych form krajobrazu atrakcyjność fotograficzna Beskidów w okresie bezśnieżnym jest niska, ale wzrasta wielokrotnie podczas zimy. Ponadto możliwość swobodnej wędrówki nocnej na przeważającej części tras pozwala na fotografowanie wschodów słońca bez łamania zasad, które utrudniają życie fotografów w niektórych parkach narodowych, gdzie nocne wędrówki są niedozwolone.

Na osobne wyróżnienie zasługują wspomniane już Pieniny, które są prawdopodobnie ulubionymi górami do fotografowania w Polsce, bo mają wszystkie cechy miejsca idealnego dla zdjęć. Są niezbyt wysokie, ale bardzo urozmaicone, wznosi się tu wiele śmiałych wierzchołków z kilkoma punktami widokowymi, a z każdego z nich jak na dłoni widać panoramę Tatr. Przecina je rzeka Dunajec, tworząca jeden z najpiękniejszych przełomów górskich w Europie, generująca przez większość roku gęste zamglenia o poranku. Ponadto występuje tu idealna synchronia między spiczastymi szczytami i najpiękniejszymi w polskich górach zielonymi łąkami. Dzięki małym odległościom nawet najdalsze i najwyższe punkty Pienin dostępne są każdemu w nie więcej niż półtorej godziny marszu. Liczba tematów fotograficznych, kadrów i tras jest tu tak zagęszczona, że to właśnie na tym obszarze wykonuje się prawdopodobnie najwięcej dobrych zdjęć spośród wszystkich pasm górskich w Polsce. W okresie jesiennym i wiosennym nie ma w polskich górach popularniejszego miejsca, a majowe ujęcia ośnieżonych Tatr ponad zielonymi łąkami Pienin i Spiszu to jeden z ponadczasowych tematów fotograficznych. Ponadto uważam wieczorną panoramę z Trzech Koron za prawdopodobnie NAJLEPSZY WIDOK W POLSKICH GÓRACH w ogóle.
Miejscem wciąż niedocenianym przez fotografów są Góry Stołowe, które mają unikalną w skali polskich gór budowę płytową. Są oczywiście popularne turystycznie, ale fotografowie wciąż stosunkowo rzadko tu zaglądają, wybierając częściej jeszcze bardziej atrakcyjne formacje tego samego pasma w Czechach. Tymczasem fragmenty po polskiej stronie granicy to prawdopodobnie najlepsze miejsce w naszych górach na tak zwaną niepogodę – okres deszczowy i mglisty. Główną atrakcją szlaków Gór Stołowych są liczne formacje skalne tworzące labirynty o wąskich przejściach oraz tak zwane skalne miasta. To właśnie podczas deszczowej aury tutejsze krajobrazy dają najlepsze efekty fotograficzne, co oczywiście nie znaczy, że przy słońcu nie ma tu nic do roboty. Wręcz przeciwnie – pomiędzy korytarzami licznych labiryntów wyrastają widokowe turnie, oferujące interesujące i charakterystyczne panoramy.
*
Najpiękniejsze szlaki w polskich górach. Przewodnik dla fotografów i turystów, Karol Nienartowicz, Bezdroża 2025 – książka zawiera 52 propozycje szlaków o największych walorach krajobrazowych i jest możliwa do zakupienia:
Najpiękniejsze szlaki w polskich górach. Karol Nienartowicz

*
Tekst i zdjęcia: Karol Nienartowicz
Karol Nienartowicz fotografuje góry od ponad 20 lat. Jego zapierające dech w piersiach fotografie zdobywają prestiżowe nagrody na całym świecie. Od 2009 roku łączy pasję fotografowania z podróżami po górach Europy i świata. Najchętniej nocuje w namiocie, zwykle w miejscach odludnych lub trudno dostępnych, by z dala od ludzi łapać wieczorne i poranne światło. Nie lubi schronisk i szeroko pojętej cywilizacji w górach. Najlepiej czuje się w miejscach dzikich i dziewiczych – takich, w których spotkanie drugiego człowieka jest przyjemnością, a nie koniecznością. Lubi się zmęczyć i wstawać wcześnie rano, by oglądać widoki, które inni przesypiają.










