Outdoor Magazyn
  • Start
  • Aktualności
    • Wspinaczka
    • Tatry
    • Alpinizm
    • Himalaizm
    • Biegi górskie i trail
    • Podróże
    • Poza trasą
    • Narty
    • Rajdy
    • Drytooling
    • Rowery
    • Szkolenia/Warsztaty
    • Konkursy
    • Jaskinie
    • Triathlon
    • Praca w outdoorze
  • Kierunki
    • Miejsca
    • Relacje
    • Wyprawy
  • Poradniki
    • Trekking & Góry
    • Skitouring
    • Turystyka
    • Trail running i Rajdy
    • Freeride
    • Biegówki
    • Fotografia & Film
    • Kuchnia
  • Testy
    • Obuwie
    • Odzież
    • Sprzęt & akcesoria
  • Sprzęt
    • Nowości
    • Poradnik sprzętowy
    • Przegląd rynku
    • Sklepy outdoorowe
    • Przewodniki
  • Ludzie
  • Kultura
    • Festiwale
    • Film
    • Książki
    • Prasa
    • Wystawy i Teatr
  • Patronat
  • Outdoor Mag
  • Gdzie kupić?
Brak wyników
View All Result
  • Start
  • Aktualności
    • Wspinaczka
    • Tatry
    • Alpinizm
    • Himalaizm
    • Biegi górskie i trail
    • Podróże
    • Poza trasą
    • Narty
    • Rajdy
    • Drytooling
    • Rowery
    • Szkolenia/Warsztaty
    • Konkursy
    • Jaskinie
    • Triathlon
    • Praca w outdoorze
  • Kierunki
    • Miejsca
    • Relacje
    • Wyprawy
  • Poradniki
    • Trekking & Góry
    • Skitouring
    • Turystyka
    • Trail running i Rajdy
    • Freeride
    • Biegówki
    • Fotografia & Film
    • Kuchnia
  • Testy
    • Obuwie
    • Odzież
    • Sprzęt & akcesoria
  • Sprzęt
    • Nowości
    • Poradnik sprzętowy
    • Przegląd rynku
    • Sklepy outdoorowe
    • Przewodniki
  • Ludzie
  • Kultura
    • Festiwale
    • Film
    • Książki
    • Prasa
    • Wystawy i Teatr
  • Patronat
  • Outdoor Mag
  • Gdzie kupić?
Brak wyników
View All Result
Outdoor Magazyn
Brak wyników
View All Result

Dzicz

Andrzej Muszyński Andrzej Muszyński
18 sierpnia 2026
Felieton, Tatry, Turystyka górska
0
muszyński dzicz

Oczy mas spojrzały na dzicz, a to zawsze dla dziczy ryzyko. (fot. Andrzej Muszyński)

Podziel się na FacebookuPodziel się na Twitterze

Dotknęło mnie, gdy padł narodowy rekord zimna. Sytuacja miała miejsce w Tatrach. W nocy z 16 na 17 lutego 2025 roku w Litworowym Kotle zanotowano minus 41,13 stopni Celsjusza. Poprzedni rekord, o ile pamiętam, miał miejsce w latach czterdziestych XX wieku, w czasie wojny, gdzieś w Sudetach. Przykuło to moją uwagę, bo oczy mas spojrzały na dzicz, a to zawsze dla dziczy ryzyko. Otóż północne, skrzesane zbocza Czerwonych Wierchów, z rumowiskiem wielkich głazów zwanych Wantulami, to serce Tatr. Zapewne potwierdzą to ci, którzy widzieli te partie z lotu ptaka – obłe, ceglastorude jesienią i wyżylone wapieniem. Chodzę tam, aby się wyciszyć. Wiosenna zieleń ich zboczy chroni przed szarą myślą. Wiatr na szerokich halach studzi, a woń górskich ziół bije w nozdrza jak z procy. Noszę stamtąd kilka obrazów, z którymi nie mam się z kim podzielić: wczesne lato, Przysłop Miętusi. Jestem sam o poranku. Jest rześko. Krzewy są pełne borówek. Nagle w poprzek polany idzie samotna dziewczyna. Stawia nienaturalnie długie kroki, przez co wydaje się, jakby unosiła się kilka centymetrów nad ziemią, i niknie w czarnym reglu, w stronę Litworowego Kotła.

***

Wracam tam, bo prawdopodobnie nigdzie indziej, poza Słowacją, Tatry nie przypominają gór sprzed inwazji turystyki. Są, przynajmniej na odcinku paru kilometrów, prawie takie, jakie widzieli je pionierzy w końcu XIX wieku, gdy w Tatry chodziło się na wielodniowe wyrypy. Spało się w „Piątce” przy stawach pod gołym niebem, paliło całą noc ogień, a wieczorem skład Sabały przygrywa na skrzypcach. Tak było. Można o tym wyczytać w niezliczonych publikacjach z tamtego okresu, które niegdyś dzielnie zebrało Wydawnictwo Literackie w kultowej Serii Tatrzańskiej. Uderza w nich bogactwo języka, który w sposób naturalny nastrojony jest na odbiór przyrody. Nasze wyobrażenie o literaturze, czy w ogóle o sposobie opowiadania z tamtych czasów zostało skrzywione przez lektury Żeromskiego czy Przybyszewskiego. Mam bowiem przed sobą teksty zwarte, zdyscyplinowane, z takim wyczuciem języka w odniesieniu do natury, że nie mogę wyjść z podziwu. W co drugim liście, pocztówce, wspomnieniu. Tamto pokolenie posługiwało się polszczyzną lepiej od nas, co, biorąc pod uwagę jego znaczenie dla stanu cywilizacji, nie jest dobrą wiadomością. Nie jest też dobrą nowiną, gdy dochodzimy do wniosku, wnikając w blaski i cienie innych epok, iż wcale nie urodziliśmy się w najlepszym czasie. Autor z wrażliwością idealną pod TikToka nie miałby czego szukać w epoce Brulionu – i na odwrót. Wyczuwamy to podskórnie, że to nie nasze miejsce i nie nasz czas, ale, z powodów etycznych byłoby grzechem lamentować z tego powodu.

Jednak powodem do lamentów, w szczególności u ludzi autentycznie związanych z naturą, może być zagrożenie dla przyrody. Miejsc prawdziwie dzikich jest w tej części Europy coraz mniej. Są to w rzeczywistości jedynie rezerwaty ścisłe, poddane ogromnym presjom ze strony człowieka. Albo miejsca zapomniane, na uboczu, z dala od ikon na mapach zwiastujących ciekawostki. Pamiętam wiele polskich dziczy. Pierwszą było Podkrzywdzie, system mrocznych wądołów i moczarów niedaleko za moim domem w rodzinnej wsi, w kierunku Pustyni Błędowskiej. Wyrzeźbił je ostatni lodowiec z taką oryginalnością, jakby chciał pozostawić znak, kod, możliwy do odczytania jedynie przez system obsługi kosmosu. Dla dzieci było to jak wędrówka z krainy Schulza. Wądoły wiją się w niepojęty sposób, skręcają, przepadają w sobie i tworzą prawdziwy lessowy labirynt. Idziesz przed siebie, kończysz na początku, jak w tunelu czasoprzestrzeni. Dzicz widziałem w nieodległej dolinie Białej Przemszy, którą próbowałem przepłynąć kajakiem. Dzicz spotkałem pod Zakliczynem, w lesie pokrytym czarnym igliwiem tak gęsto, że chrzęścił pod stopami, a na jego tle brylowała salamandra żółta jak brazylijska cytryna, zwiastująca czyste powietrze i ulgę.

Rzecz w tym, że w naszym kraju, pomimo prób budowania świadomości i edukacji, dla dziczy nie ma szacunku, ale czasem nie wykazują jej ci, których byśmy o to nie podejrzewali.

Do opisania tego problemu skłoniły mnie liczne rozmowy w ostatnim czasie, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że problem jest poważny. Faktem jest, że zasady pobytu, czy też zakazy, są w parkach narodowych, również w rezerwatach, stale łamane. Pamiętam pewien wykład strażniczki Tatrzańskiego Parku Narodowego w schronisku nad Morskim Okiem. która pokazywała nam na projektorze zdjęcia zarejestrowane w rezerwatach przez fotopułapkę. Więcej tam ludzi niż niedźwiedzi czy rysiów.

Niestety, wygląda na to, że bohaterami tych historii jesteśmy również my, ludzie gór i sportu. Człowiek do perfekcji opanował sztukę racjonalizacji swoich decyzji, co prawdopodobnie pozwala mu przetrwać sztormy życia. Człowiek bardziej inteligentny czyni to sprawniej. Nigdzie nie spotkałem się z tyloma postawami usprawiedliwiającymi nękanie tych stref jak wśród tak zwanych elit. To jest zapewne, niestety, zakorzenione w kulturze – zajmuje się tym socjologia prawa. W Polsce zawsze było słabe podglebie do wykształcenia tych intuicji, bo prawo często narzucano z zewnątrz, w formach opresyjnych i haniebnych. Wywinąć się regule, być cwańszym niż inni – tego nas uczono. To, w podstępny sposób, zamąciło też kulturę prawa tych, którzy zapewne chcieliby temu zaprzeczyć. To znamienne mrugnięcie okiem – gdy poruszałem ten temat. Te zdania sugerujące, by wyluzować. Pisarze, wybitni wspinacze, przedsiębiorcy. Również moi znajomi. Pod opinią o ogromnej szkodliwości budowy wyciągu w danym miejscu mogą podpisać się setki ekspertów, a i tak znajdzie się argument, by bronić swojego: prawa do racji, do lepszego życia, do własnej dziczy.

muszyński dzicz
Rzecz w tym, że w naszym kraju, pomimo prób budowania świadomości i edukacji, dla dziczy nie ma szacunku, ale czasem nie wykazują jej ci, których byśmy o to nie podejrzewali. (fot. Andrzej Muszyński)

Ten stosunek nabiera szczególnych cech u osób, które czują się i mianują gospodarzami sprawy. Przewodnik, reporter, autor poczytnej książki. Wszak to ja bronię tego miejsca, chwalę je, więc wolno mi ciut więcej. Efektem jest brak reguł i coraz silniejsza presja na faunę i florę. Pamiętacie jak szczęśliwe były zwierzęta w pandemii? Wprowadzenie limitów ruchu w Tatrach powinno stać się regułą. Wiosną tego roku strażnicy zaczęli intensywniej kontrolować Tatry nocą. Zdziwienie, a nawet oburzenie opinii publicznej było niemałe.

Łatwiej mi o tym mówić, bo sam nie jestem bez grzechu, zaliczam się jednak do nawróconych. We wczesnej młodości zdarzyło mi się kilka razy spać w Tatrach. Wiem jakie to fascynujące. Pisząc artykuł o nieistniejących schroniskach w Tatrach, uległem sile autosugestii, która sprawiła, iż poczułem się uprawniony spać na Krzyżnem, w ruinach dawnego schronu, spalonego w czasie I wojny światowej, pewnie najwyżej położonym schronisku w polskich Tatrach, w którym mieli ukrywać się dezerterzy. Byłem zdzwiony ilu ludzi jest nocą w Tatrach. Byli na Orlej Perci, na uboczu, na „wyrypach”, źle urodzeni. To wtedy zrozumiałem jak bardzo jest to nie fair. Dysponujemy wiedzą i zasobami, by wybrać się w miejsca przestronniejsze, niepoddane naciskom, choćby w inne pasma w łuku Karpat. Odpuściłem jednak temat Hali Pysznej, która jest moim niespełnionym marzeniem – ujrzeć to półmityczne miejsce, zamknąć oczy i na chwilę znaleźć się w czasach, które wybrałbym z pełną odpowiedzialnością, gdyby było to możliwe.

Kiedy przyszło nawrócenie? Około dekadę temu zabrałem swoją dziewczynę i jej młodszego brata na majowy, ale jeszcze zimowy biwak w Tatrach – by pokazać im tę nadzwyczajność. Ornak nad doliną Kościeliską, w zdobnych płatach firnu, świecił jak rzymski orszak. O zmierzchu byliśmy na grani. Było cicho i bezwietrznie. Postanowiłem poczekać do zmroku przed rozbiciem namiotu w głębokiej niecce w szerokiej grani, stworzonej, by lulać. Zdjęliśmy buty i wyjęliśmy kanapki, grzejąc się w słońcu. Moja dziewczyna podniosła się, by rozprostować nogi i obróciła się. Usłyszałem jej krzyk, przekleństwo i słowo: „Niedźwiedź!”. Zerwałem się i zobaczyłem scenę, jakiej nie widziałem w snach. Dałbym wiele, by ujrzeć ją raz jeszcze, ale już nie tak wystawiony na żywioł. Ten niedźwiedź, pewnie wciąż głodny, cwałował z przeciwległej strony niecki jak koń, układając łapy równo przed sobą. Pędził prosto na nas, jakby chciał nas rozszarpać. Mieliśmy kilka sekund. Do dziś nie wiem, jaka siła, w przeraźliwym lęku, pozwoliła mi w tamtej chwili na ucieczkę kilka kroków w dół zbocza, a dopiero potem w bok – i znów w górę. Kiedy znaleźliśmy się na skraju grani, ale w innym jej punkcie, niedźwiedź dosłownie przefrunął tuż nad naszymi plecakami i jak pocisk wtargnął w kosówkę. Anna ze strachu straciła oddech. Trzymaliśmy się za ręce i drżąc, boso, w śniegu, schroniliśmy się za skalistym wierzchołkiem. Pół godziny później z duszą na ramieniu zeszliśmy po rzeczy. Do schroniska doszliśmy późno w nocy.

*

Tags: ekologiaPolecamyTatry
Andrzej Muszyński

Andrzej Muszyński

Powiązane wiadomości

muszyński uloya
Felieton

Uløya

5 września 2026
wywiad Adamowicz
Ekologia

Recepta na przyrodę

28 sierpnia 2026
ruwenzori jarzębowski
Felieton

Ruwenzori. Magia Gór Księżycowych

21 sierpnia 2026
Następny artykuł
Odpowiednia wysokość poręczy bezpośrednio wpływa na jakość pompek na poręczach (fot. materiały partnera / pexels.com)

Wybór poręczy do dipów – na co wpływa ich wysokość i rozstaw?

Rzeka Pisa

StanWody.org – powstała nowa platforma dla kajakarzy

ruwenzori jarzębowski

Ruwenzori. Magia Gór Księżycowych

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Subskrybuj!

Zapisz się do naszego newslettera. Będziesz dostawał informacje o nowościach na stronie.

Najnowsze

Projektując Suunto Run 2, postawiono na absolutną lekkość. (fot. Suunto)

Wyznaczaj kolejne biegowe cele. Suunto przedstawia dwie premiery: zegarek Suunto Run 2 oraz pas pomiaru tętna Suunto Smart Heart Rate Belt 2

Artykuł sponsorowany
8 września 2026
0

Marka Suunto ogłosiła właśnie premiery dwóch nowych produktów w swoim portfolio: zegarka Suunto Run 2 oraz pasa Suunto Smart Heart...

Rzeka Triśuli w Nepalu (fot. Sundar1 - Wikipedia)

Nepal obchodzi dzień żałoby po błyskawicznych powodziach w Himalajach

Nela Turkot
7 września 2026
0

Dziś, 7 września, Nepal obchodzi narodowy dzień żałoby upamiętniający ofiary jednej z najtragiczniejszych katastrof naturalnych w historii regionu, która miała...

muszyński uloya

Uløya

Andrzej Muszyński
5 września 2026
0

Wydaje mi się, że piła dużo kawy. A na pewno sporo paliła. Woń tych substancji czuję do dziś. To uświadamia,...

Wybierając oryginalny model Salomon XT-6, zyskujesz także dostęp do szerszej palety różnorodnych wersji kolorystycznych (fot. arch. Salomon)

Salomon XT-6 czy XT-6 GORE-TEX – którą wersję wybrać na jesień i zimę?

Artykuł sponsorowany
2 września 2026
0

Model Salomon XT-6 oraz jego wodoodporny wariant XT-6 GORE-TEX wywodzą się z tego samego terenowego rodowodu, lecz powstały z myślą...

© 2010-2025 Outdoor Magazyn - Magazyn sportów outdoorowych.

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
View All Result
  • Wydarzenia
  • Sprzęt
  • Kierunki outdoor
  • Kultura
  • Testy
  • Poradniki
  • Gdzie kupić Outdoor Magazyn
  • Kontakt
  • Polityka prywatności

© 2010-2024 Outdoor Magazyn