Outdoor Magazyn
  • Start
  • Aktualności
    • Wspinaczka
    • Tatry
    • Alpinizm
    • Himalaizm
    • Biegi górskie i trail
    • Podróże
    • Poza trasą
    • Narty
    • Rajdy
    • Drytooling
    • Rowery
    • Szkolenia/Warsztaty
    • Konkursy
    • Jaskinie
    • Triathlon
    • Praca w outdoorze
  • Kierunki
    • Miejsca
    • Relacje
    • Wyprawy
  • Poradniki
    • Trekking & Góry
    • Skitouring
    • Turystyka
    • Trail running i Rajdy
    • Freeride
    • Biegówki
    • Fotografia & Film
    • Kuchnia
  • Testy
    • Obuwie
    • Odzież
    • Sprzęt & akcesoria
  • Sprzęt
    • Nowości
    • Poradnik sprzętowy
    • Przegląd rynku
    • Sklepy outdoorowe
    • Przewodniki
  • Ludzie
  • Kultura
    • Festiwale
    • Film
    • Książki
    • Prasa
    • Wystawy i Teatr
  • Patronat
  • Outdoor Mag
  • Gdzie kupić?
Brak wyników
View All Result
  • Start
  • Aktualności
    • Wspinaczka
    • Tatry
    • Alpinizm
    • Himalaizm
    • Biegi górskie i trail
    • Podróże
    • Poza trasą
    • Narty
    • Rajdy
    • Drytooling
    • Rowery
    • Szkolenia/Warsztaty
    • Konkursy
    • Jaskinie
    • Triathlon
    • Praca w outdoorze
  • Kierunki
    • Miejsca
    • Relacje
    • Wyprawy
  • Poradniki
    • Trekking & Góry
    • Skitouring
    • Turystyka
    • Trail running i Rajdy
    • Freeride
    • Biegówki
    • Fotografia & Film
    • Kuchnia
  • Testy
    • Obuwie
    • Odzież
    • Sprzęt & akcesoria
  • Sprzęt
    • Nowości
    • Poradnik sprzętowy
    • Przegląd rynku
    • Sklepy outdoorowe
    • Przewodniki
  • Ludzie
  • Kultura
    • Festiwale
    • Film
    • Książki
    • Prasa
    • Wystawy i Teatr
  • Patronat
  • Outdoor Mag
  • Gdzie kupić?
Brak wyników
View All Result
Outdoor Magazyn
Brak wyników
View All Result

Denis Urubko i „Cień Wielkiej Góry”, czyli ciąg dalszy relacji młodego taternika

Redakcja Redakcja
24 marca 2014
Denis Urubko, Kierunki outdoor, Relacje, Tatry, Wydarzenia
0
Denis Urubko w tatrzańskich trawkach (fot. Kacper Tekieli)

Denis Urubko w tatrzańskich trawkach (fot. Kacper Tekieli)

Podziel się na FacebookuPodziel się na Twitterze

Wieczorem 5 marca, kiedy nad doliną Morskiego Oka mgła się zagęściła, Polacy zaczęli snuć prognozy pogody. Niejedno już widziałem przez ostatnie dwa dni, więc z dystansem i ironią patrzyłem na to. Rozpatrywali różne wersje.

– Wczoraj zapowiadali słoneczną pogodę, ale była potworna mgła.

– Ale to są góry, ty tego nie rozumiesz?! – Zasępiły się chłopaki.

– Bardzo dobrze rozumiem – kiwałem głową – Na jutro zapowiadają niewielkie opady śniegu… Ale wnioskując z poprzedniej „spełnionej” prognozy, można sobie wyobrazić, jaka będzie zawierucha!

Adam Bielecki milczał powstrzymując uśmiech – gotowy na wszystko. I tylko Kacprowi oczy błyszczały odwagą i optymizmem. Tak samo było rano – ledwo co oderwałem głowę od poduszki a już zobaczyłem jak Kacper opuszcza nogi z łóżka naprzeciwko. W szarym półmroku, wśród śpiących wkoło, przywitaliśmy się, założyliśmy buty i po schodach czmychnęliśmy do kuchni.

– No to jak!? Idziemy?

– Nie wiem, przyjacielu – rozłożyłem ręce. – To są wasze góry, sami musicie zdecydować!

– Zaraz Adama zawołam na herbatę – Kacper poleciał na piętro. Stamtąd doleciał wściekły szept: – Bielecki! Starczy tego spania! Denis chce już iść się wspinać.

«Denis chce?!» – Niekończące się zdziwienie wpatrywało się w mgłę otaczającą schronisko. Las stał smutny, jak podczas Epoki Lodowcowej. Sypał śnieg, w nocy napadało około 15 centymetrów. Pewnie jest zagrożenie lawinowe?

Ale po godzinie już żwawo brnęliśmy po gładzi zmarzniętego jeziora w kierunku Kazalnicy. Ten szczyt wznosi się 600 metrową zerwą nad Czarnym Stawem. Właśnie ją najbardziej najbardziej w Tatrach szanują Kurtyka i Cichy. I Pan Bogdan Jankowski. Dawno temu, w czasach „złotej epoki” to właśnie oni zaliczyli na niej dziesiątki niesamowicie trudnych przejść. To są takie drogi, które nawet latem sprawiają kłopoty najlepszym i trzeba dać z siebie wszystko. A co dopiero zimą?!

Denis Urubko na drugim wyciągu drogi Cień Wielkiej Góry (fot. Kacper Tekieli)
Denis Urubko na drugim wyciągu drogi Cień Wielkiej Góry (fot. Kacper Tekieli)

Kacper znalazł dla nas krótką na pięć wyciągów drogę „Cień Wielkiej Góry”. Droga ta, jak sama nazwa wskazuje, jest w cieniu Kazalnicy, z lewej strony. Adam rozsądnie zauważył, że czas odpocząć po dwóch dniach ostrej walki na skraju możliwości. No, ale wypoczęty i świeży Tekieli niech no pokaże temu niespokojnemu Rosjaninowi, gdzie raki zimują.

– Tydzień temu zrobiłem wariant z prawej – od niechcenia powiedział Kacper, kiedy w śniegu po kolano dobijaliśmy pod ścianę – Solo.

– Solo? A tej drogi jeszcze nie robiłeś?

– Nie. Właśnie dlatego ciekaw jestem co i jak.

Droga zaczynała się na ładniej i gładkiej płycie z wyjściem w przewieszeniu. Już przyzwyczaiłem się do kępków trawy. Brzdęk! Brzdęk!- zgrabnie wchodziły dziaby.

Mój towarzysz szybciutko wzbił się do góry. Żałowałem że wcześniej nie wspinałem się w Tatrach. „Życie przeżyłem na próżno” – pomyślałem z uśmiechem, kiedy mocnymi uderzeniami czekanów piąłem się wyżej i wyżej. Ostrza czekanów pewnie trzymały na krawądkach, zahaczały w pionowych szczelinach, wpijały się w zamrożone kępki traw. Raki teraz już pewnie trzymały jednym zębem na stopniach. Ciało pracowało balansując – z jednej strony na drugą, na każdym kroku – zgodnie z wieloletnim wypracowanym schematem. Skąd ja mam w sobie te ruchy taternika?!

Kacper na drugim wyciągu (fot. Denis Urubko)
Kacper na drugim wyciągu (fot. Denis Urubko)

Kiedy Kacper poszedł pod okap, przeraziłem się. Z wielkim trudem udało się przekonać go, żeby poszedł z prawej, po płycie, bardziej dla ludzi. Pewnie później żałował, że to zrobił, ponieważ przeszedł odcinek szybko i z łatwością. Ale cała droga była taka: ścianka – okap, ścianka – okap. Każdy 10 -12 metrowy odcinek dało by się obejść obok z łatwością.

Denis Urubko w tatrzańskich trawkach (fot. Kacper Tekieli)
Denis Urubko w tatrzańskich trawkach (fot. Kacper Tekieli)

Po dwóch i pół godzinie staliśmy już na szczycie drogi. Ściągając liny po ostatnim wyciągu, przez wciąż spadający śnieg i mgłę, wpatrywaliśmy się w połączenia skał nad nami – rozmach był porównywalny do ścian himalajskich. Kazalnica, nie ma co!

Na ścieżce od strony jeziora pojawiła postać, kanciaste ruchy. Znajome ruchy.

– To Adam! Idzie nas przywitać, – zaśmiał się Kacper. – No, zuch chłopak!

– Jak go rozpoznałeś?

– Po czapce … takie wdzianko hippisowskie. Jaskrawy jak grzbiet tropikalnej jaszczurki.

Wtedy zrozumiałem, że te kanciaste ruchy wyrabia się właśnie w zimowych Tatrach. Charakterystyczne balansowanie podczas przejścia drogi, podczas chodzenia – to właśnie wyrabia się podczas wspinania w mikstowym terenie. Adamowi weszło to już w krew. Złapaliśmy go podczas schodzenia, odradziliśmy mu wejście na Rysy, było zbyt lawiniasto. Więc wrócił razem z nami do schroniska.

Trzeci wyciąg drogi (fot. Kacper Tekieli)
Trzeci wyciąg drogi (fot. Kacper Tekieli)
Kacper Tekieli, Adam Bielecki i Denis Urubko w Tatrach (fot. arch. Kacper Tekieli)
Kacper Tekieli, Adam Bielecki i Denis Urubko w Tatrach (fot. arch. Kacper Tekieli)

A już po dwóch dniach, kiedy zahaczyłem o Wrocław, piłem kawę u Bogdana Jankowskiego. On nigdy nie pozwalał mi parzyć kawy – zawsze robił to sam. Już jednej filiżanki wystarczyło, żeby nacieszyć zmarznięte ciało, zwariowane po zimowym wspinaniu w Tatrach. Tym razem z radością wypytywał o moich wrażeniach w polskich górach. Od czasu do czasu wracając wspomnieniami do swoich doświadczeń.

– Chwila – z niedowierzaniem przyjrzałem się jemu. – Pan na Mnichu się wspinał?

– No tak! Oczywiście – uśmiechnął się Pan Bogdan. – Drogą Robakiewicza w … roku.

Podał prehistoryczną datę. Aż zmrużyłem oczy ze strachu. Ale postarałem się utrzymać „status quo”. Licząc, że wypadnę na znawcę tematu, rzuciłem:

– Ale filar na Mięguszowiecki szczyt dużo później już został zrobiony… pewnie. Pan nie mógł chyba już wtedy się wspinać.

– Dlaczego?! – zdziwił się weteran taternictwa. I zaśmiał się, uciekając myślami w miłe wspomnienia. Oczywiście, że robiłem. W 1960 roku z Wojtkiem Biedermanem w parze… tak na marginesie mówiąc!

– Jak?! – zaskoczył mnie. – Niemożliwe!

Nagle przypomniałem sobie najbardziej zwariowany wyciąg. Okap pośrodku filara. Adam przeszedł go ze słabą asekuracją, używając niesamowicie dużo siły. Ja się kręciłem, lękając się na każdym kroku. To było nie byle co! Bardzo trudna droga! Przy czym mocnych uczestników było kilku.

– А… jak… co… w którym roku?!

– W tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym,- z zadowoleniem uśmiechnął się profesor Jankowski. – Wtedy właśnie dopiero co pojawiły się syntetyczne liny.

Straszy bart jego partnera wspinaczkowego Jurek Biederman przywiózł z Kaukazu nową syntetyczną linę. Białą. To była nowość, robiła wrażenie. Po grubych linach z włókien naturalnych, z których strach był odpaść, nowa lina była jak prezent z niebios od bogów.

– Bardzo nam pomogła – zabawnie, ale prawie bez akcentu wymawiając słowa po rosyjsku, Pan Bogdan zaczął wspomnienia. – Lekka, przez karabiny przechodziła!

I właśnie wtedy, kiedy para zadowolonych chłopaczków wyszła na szczyt, to tam spotkali grupę niedoświadczonych kursantów pod kierownictwem instruktora wspinaczki Haliny Kruger. Ta ze zrozumieniem popatrzyła na chłopców, pogratulowała wejścia. I przyjrzała się linie, którą byli związani.

– Tylko żeby wam nie przyszło do głowy używać jej na trudnych odcinkach.

– A to dlaczego? – zasępili się Bogdan z Wojtkiem. – Przecież to syntetyk!

– To jest tak zwany repsznur. Grubość, jak widać, tylko 6 mm. Przeznaczony tylko do czynności wspomagających. Namiot rozłożyć, zjechać ze ściany, konia przywiązać … no, żeby tylko trochę przytrzymać. Lotu 60 kilogramów nigdy nie wytrzyma. I tak życzliwie się uśmiechnęła. Podtrzymując na duchu: bez obaw! Nikomu nie powiem.

I właśnie teraz, sześćdziesiąt lat później, Pan Bogdan z takim samym uśmiechem częstował mnie kawą, gratulował wejścia na filar Mięguszowieckiego Szczytu. Chcąc powiedzieć: bez obaw, tak trzymać!

Denis Urubko

Tłumaczenie na język polski: Alija Abilbajewa 

Zapraszamy na bloga Denisa: http://urubko.blogspot.it/

***

Relację Denisa ze wspinaczki na Mnicha znajdziecie TUTAJ.

Tags: Adam BieleckiBogdan JankowskiDenis UrubkoKacper TekieliTatry zimą
Redakcja

Redakcja

Powiązane wiadomości

Kailash Kora – Tybet
Kierunki outdoor

Sacrum na szlaku – najciekawsze trasy sakralne w Europie i na świecie

13 września 2026
Kaplica św. Wawrzyńca na Śnieżce
Kierunki outdoor

Sacrum na szlaku – najciekawsze polskie trasy sakralne do trekkingu

12 września 2026
trzydniowy spływ Piławą na odcinku Liszkowo-Głowaczewo (fot. Robert Bogusz)
Kierunki outdoor

Z packraftem na dziko: trzydniowy spływ Piławą na odcinku Liszkowo-Głowaczewo

11 września 2026
Następny artykuł
Zdjęcia z rekonesansu trasy (fot. materiały organizatora)

5 dni do startu Krajna Adventure Race Sławianowo, 28-30.03.2014

Mountain Hardwear, kurtka Speedgenius

Wiosna w Polartec

Uczestnicy unifikacji prawie w komplecie

Uczestnicy programu Polski Himalaizm Zimowy szkolili się w Dolinie Kieżmarskiej

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Subskrybuj!

Zapisz się do naszego newslettera. Będziesz dostawał informacje o nowościach na stronie.

Najnowsze

Kailash Kora – Tybet

Sacrum na szlaku – najciekawsze trasy sakralne w Europie i na świecie

Redakcja
13 września 2026
0

Po długiej wędrówce krajobraz zaczyna szeptać. To coś więcej niż szlak. Gdzieś między drogą a niebem otwierają się miejsca, w...

Kaplica św. Wawrzyńca na Śnieżce

Sacrum na szlaku – najciekawsze polskie trasy sakralne do trekkingu

Redakcja
12 września 2026
0

Po długim podejściu – cisza. Tylko gdzieś dzwony dzwonią w oddali. Nad klasztorem unoszą się mgły. Szlaki sakralne to nie...

Leave No Trace

Leave No Trace – kilka słów o sztuce niepozostawiania śladów

Michał Gurgul
12 września 2026
0

Według ideologii Leave No Trace nasz wpływ na środowisko powinien być jak najmniejszy, a najlepiej zerowy. I choć to “zero”...

trzydniowy spływ Piławą na odcinku Liszkowo-Głowaczewo (fot. Robert Bogusz)

Z packraftem na dziko: trzydniowy spływ Piławą na odcinku Liszkowo-Głowaczewo

Robert Bogusz
11 września 2026
0

Nasz redakcyjny specjalista od packraftów Robert Bogusz poleca trzydniowy spływ Piławą na odcinku Liszkowo-Głowaczewo. *** Rekomendowana trasa spływu Piława to...

© 2010-2025 Outdoor Magazyn - Magazyn sportów outdoorowych.

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
View All Result
  • Wydarzenia
  • Sprzęt
  • Kierunki outdoor
  • Kultura
  • Testy
  • Poradniki
  • Gdzie kupić Outdoor Magazyn
  • Kontakt
  • Polityka prywatności

© 2010-2024 Outdoor Magazyn