W austriackim Tyrolu doszło do zaskakującej akcji ratunkowej. W dolinie Ötztal na eksponowanym, górskim terenie utknęła grupa 36 osób — trzy zaprzyjaźnione wielopokoleniowe rodziny z USA, Belgii, Wielkiej Brytanii i Austrii, w tym nastolatkowie oraz małe dzieci. Część najmłodszych podróżowała w wózkach, a wśród nich znalazło się dwoje niemowląt poniżej pierwszego roku życia.
Do zdarzenia doszło w niedzielę 9 sierpnia. Grupa wjechała wyciągiem krzesełkowym Wildspitzlift z wioski Vent. Dolna stacja leży na wysokości ok. 1900 m, a górna, skąd rozpoczęli marsz — na ok. 2350 m. Wycieczka była spontaniczna: nie zorganizowała jej żadna firma przewodnicka, a odpowiedniego wyposażenia, znajomości terenu ani planu turyści praktycznie nie mieli.
Rejon wyciągu to popularny latem punkt startowy w Alpach Ötztalskich, u stóp Wildspitze — najwyższego szczytu Tyrolu i drugiego co do wysokości w Austrii (3768 m). Znakowane szlaki są tu oceniane jako łatwe do umiarkowanych i nie wymagają umiejętności wspinaczkowych, o ile trzyma się wyznaczonej trasy. Poza nią teren szybko staje się stromy, skalisty i eksponowany.
Metr od przepaści
Grupa wielokrotnie schodziła ze ścieżki i ok. 17:15 dotarła do miejsca, które wydało się zbyt niebezpieczne, by iść dalej — zwłaszcza z wózkami. Część osób zatrzymała się tuż nad urwiskiem; jeden z wózków pozostał na stromym, skalistym podłożu. Jak później relacjonowali ratownicy lokalnym mediom, jednego z chłopców znaleziono trzymającego się skały zaledwie pół metra od krawędzi.
Turyści wezwali pomoc. Na miejsce ruszyły służby ratunkowe z Sölden oraz dwa śmigłowce. 14 osób ewakuowano drogą powietrzną, pozostałych 22 sprowadzono pieszo. Nikt nie odniósł obrażeń.
Rachunek dla turystów
Grupa otrzyma rachunek za akcję. Według cytowanych przez ExplorersWeb źródeł łączny koszt trzygodzinnej operacji ma przekroczyć 19 tys. euro. Szef ratownictwa górskiego w Sölden Franz Josef Fiegl wyjaśnił, że przy tak dużej akcji obowiązuje ryczałt rzędu 1300 euro za godzinę, co po stronie zespołu naziemnego daje ok. 3600 euro.
Do tego dochodzą loty, które wielokrotnie zwiększają sumę. Operator Roy Knaus potwierdził, że użycie tylko jednego z dwóch prywatnych śmigłowców zostanie rozliczone na ok. 15,5 tys. euro — a końcowa kwota wzrośnie po doliczeniu kosztów drugiej maszyny. Nie wiadomo jeszcze, jak rachunek zostanie podzielony między rodziny ani w jakim stopniu pokryją go ich prywatne ubezpieczenia.
W austriackim prawie turyści są zobowiązani do pokrycia kosztów ratownictwa, jeśli sytuacja powstała wskutek niewłaściwego przygotowania lub zaniedbania. Ratownicy nie mieli wątpliwości: teren zupełnie nie nadawał się dla wózków, a obecność niemowląt i małych dzieci powyżej 2300 m w połączeniu z brakiem przygotowania zmieniła prosty rodzinny spacer w poważną akcję wysokogórską.
Źródła: ExplorersWeb, tirol.ORF.at










