Himalaje: pierwsze psie wejście na 7000 m

przez Michał Gurgul | Opublikowano 06 marca 2019 9:46

Nie, to nie pomyłka w tytule. W listopadzie zeszłego roku suczka imieniem Mera zdobyła Baruntse (7129 m), szczyt położony we wschodnim Nepalu. Prawdopodobnie jest to pierwszy w historii siedmiotysięcznik zdobyty przez psa.

Mera w drodze na Baruntse (fot. Don Wargowsky / outsideonline.com)

Pozostając nieco w cieniu swoich wyższych i bardziej znanych sąsiadów, Baruntse jest górą stosunkowo łatwą, rzadziej odwiedzaną przez himalaistów, a częściej przez wyprawy komercyjne. Nie zmienia to jednak faktu, że jest pięknym celem i (jak na siedmiotysięcznik przystało) wymagającym wyzwaniem. Wspinaczce na szczyt tej góry podołała Mera, suczka będąca prawdopodobnie mieszańcem mastifa tybetańskiego i owczarka himalajskiego (swoją drogą chyba trudno o lepsze połączenie?).

Billi Bierling z Himalayan Database, organizacji zajmującej się archiwizacją wypraw górskich na terenie Nepalu, oświadczyła:

Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek wcześniej pies wraz z uczestnikami wyprawy zdobył szczyt w górach Nepalu. Mam nadzieję, że suczka nie będzie miała problemów przez to, że górę zdobyła bez pozwolenia.

Z informacji jakie Billi przekazała dziennikarce Outside wynika, że w przeszłości czworonogi bywały w bazie pod Mount Everest (5300 m) lub nawet w obozie 2, w górze lodowca Khumbu (6500 m). Wysokość 7129 m jaką osiągnęła Mera sprawia jednak, że jest rekordzistką i prawdopodobnie pierwszym w historii psem, który zdobył szczyt siedmiotysięczny.

Mera i alpiniści na szczycie Baruntse (fot. Don Wargowsky / outsideonline.com)

Pies przyplątał się do miesięcznej wyprawy, która miała za sobą wejście na Mera Peak (stąd pierwsze imię psa, później suczka została przechrzczona na Baru), a w planie – akcję na Baruntse. Wyjątkowo przywiązała się do kierownika wyprawy, przewodnika amerykańskiej agencji Summit Climb, Dona Wargowsky’ego.

Don podkreśla, że pies w żadnym momencie nie był zachęcany do wspinaczki na szczyt. Wręcz przeciwnie, alpinistów początkowo denerwowała obecność suczki, obawiali się, że może przysporzyć im kłopotów. Z czasem jednak stała się “dobrym duchem” wyprawy, nawet niechętni początkowo Szerpowie uznali, że przyniesie im szczęście i powodzenie.

W trakcie przygotowań i pracy nad drogą Mera spędziła dwie noce na wysokości 6100 m – sama i bez żadnego schronienia. Na wysokości nie okazywała zmęczenia – jakichkolwiek oznak działania rozrzedzonego powietrza. Pomimo temperatury odczuwalnej – 20 st. nie posiadała żadnej dodatkowej ochrony przed zimnem – nawet dla łap. Całą drogę, w górę i w dół pokonała o własnych siłach, tylko na krótkim odcinku (pierwsze zdjęcie), podczas zejścia, gdy wydawała się być niepewna, alpiniści zdecydowali się przypiąć ją do liny poręczowej. Przez większość czasu nie okazywała żadnego strachu, zdawała się nie zauważać ekspozycji. Tylko raz miała problemy, gdy na stromym odcinku zaczęła zsuwać się po twardym śniegu. Na szczęście w porę złapał ją Don.

Mera podczas biwaku (fot. Don Wargowsky / outsideonline.com)

Don obawiał się, że Mera zrobi sobie krzywdę, nie chciał by szła za nimi powyżej obozu 1. Rano, przed dalszą drogą przywiązał ją przy namiocie by nie podążała ich śladem. Nie dało się jej jednak powstrzymać. Szybko przegryzła smycz i dołączyła do przewodnika, który nie mogąc zostawić klientów, nie miał możliwości aby sprowadzić psa na dół.

Sytuacja powtórzyła się w obozie 2. Zespół wyruszył na atak szczytowy o 2 w nocy. Mera spała. Don poczuł ulgę, miał nadzieję, że jest zmęczona i nie pójdzie już wyżej. Jednak o świcie pies się obudził i w ciągu 2 godzin przebiegł trasę, która ludziom zajęła 7. Na szczycie suczka była w świetnej kondycji. W warunkach, które sprawiają, że ludzie w szczycie formy nie są w stanie się normalnie poruszać, ona skakała, biegała, chciała aby ją głaskać.

Don nie mógł zabrać ze sobą do domu psa. Żal na myśl o pozostawieniu czworonożnego przyjaciela na ulicy ściskał mu serce. Na szczęście Mera, a w zasadzie już Baru znalazła nowy dom. Zaopiekował się nią menadżer wyprawy, mieszkający w Khatmandu Kaji Sherpa.

***

Baruntse, 7129 m (fot. Mathias Zehring / wikipedia)

Baruntse znajduje się we wschodnim Nepalu, w rejonie Khumbu na południe od Mount Everest. Szczyt ten jako pierwsi zdobyli Nowozelandczycy Colin Todd i Geoff Harrow w 1954 r. podczas wyprawy kierowanej przez Sir Edmunda Hillary’ego, który rok wcześniej, jako pierwszy człowiek w historii, wraz z Tenzingiem Norgay’em stanął na szczycie najwyższej góry świata. Pierwsi zdobywcy wspinali się drogą wiodącą przez południową grań. Pierwsze polskie wejście na tę górę odnotowano dopiero w 2011 roku. Na szczycie stanęli wtedy: Izabela Czaplicka i Marcin Dudek.

Michał Gurgul
źródło: outsideonline.com, wspinanie.pl

Tagi
Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz
  1. Piotr pisze:

    To ja zapraszam do zobaczenia naszej strony – polskiego kundelka, co planowanie wchodzi na 4, 5 i 6 tysięczniki ;) Już od kilku lat https://www.instagram.com/podroze_z_pazurem/

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn