Sprzęt skitourowy: sprawdzamy czy da się uniknąć wielkich wydatków

przez Michał Gurgul | Opublikowano 10 stycznia 2019 12:17

Skitouring cieszy się nieustannie wzrostem popularności. Coraz więcej osób ucieka z zatłoczonych ośrodków narciarskich i na fokach eksploruje bardziej dzikie zakątki naszych gór. Dla wielu z nas jednak koszt zakupu całego zestawu sprzętu jest barierą trudną do przeskoczenia. Sprawdziliśmy dla Was czy da się ją obejść.

Skitouring to przede wszystkim przebywanie na łonie dzikiej przyrody (fot. Outdoor Magazyn)

Profesjonalny zestaw do skitouringu

Abstrahując od ubrań, akcesoriów i lawinowego ABC, zakup samego sprzętu narciarskiego do skitouringu to spory wydatek. Na profesjonalny zestaw składają się narty, wiązania, foki, buty i kije. Możliwości konfiguracji sprzętu, marek i poszczególnych modeli jest multum. Jeśli nie mamy rozległej wiedzy na temat sprzętu, możemy starać zdobywać informacje na własną rękę, lub skorzystać z pomocy sprzedawców w sklepach specjalistycznych. Jednak najlepszym pomysłem może okazać się wypożyczenie sprzętu na kilka kolejnych wycieczek – pozwoli nam to na własnej skórze sprawdzić specyfikę różnych modeli i ustawień.

Gdy zdecydujemy się już na zakup całego kompletu (sprzętu markowego) musimy liczyć się z wydatkiem rzędu 6000 zł. Choć czasem można upolować jakąś promocję, wydaje się, że jest to minimalna kwota jaką trzeba przeznaczyć na przyzwoity zestaw (narty – ok. 2000 zł, buty – ok. 2000 zł, wiązania – ok. 1300 zł, foki – ok. 500 zł, kije – ok. 200 zł). Podnosząc budżet o dodatkowe 3000 zł będziemy mogli rozglądać się po półce premium, co przy tego typu wydatkach może okazać się uzasadnione.

Duże znaczenie podczas doboru sprzętu skitourowego będzie miała kompatybilność buta z różnymi rodzajami wiązań. Należy zwrócić na to szczególną uwagę w przypadku, gdy zakupy planujemy rozłożyć na raty. W dzisiejszych czasach na rynku dostępnych jest sporo różnego rodzaju butów hybrydowych, o różnych systemach i rodzajach podeszwy – jasny podział na buty alpejskie i skitourowe dawno już przestał funkcjonować. Decydując się na dany model buta warto dokładnie dowiedzieć się z jakimi wiązaniami będzie współpracował – najlepszym rozwiązaniem będzie konsultacja w profesjonalnym sklepie lub serwisie zajmującym się sprzętem skitourowym.

Testujemy różne rozwiązania sprzętowe (fot. Outdoor Magazyn)

Bardziej budżetowym rozwiązaniem będzie zakup sprzętu używanego. Jednak i tu nie możemy spodziewać się wielkich oszczędności. Sprzęt faktycznie tani pojawia się na rynku wtórnym rzadko, a jego zakup może być ryzykowny. W tym przypadku bardzo trudno jest określić przykładową cenę godnego polecenia zestawu, za orientacyjną, raczej dolną granicę trzeba byłoby przyjąć kwotę 3000 zł. I to przy założeniu, że buty kupujemy również używane, co jest to rozwiązaniem odradzanym przez specjalistów od sprzętu, a także lekarzy: każde buty, również narciarskie, dopasowują się z czasem do indywidualnej anatomii stopy użytkownika.

Wypożyczanie sprzętu

Wszystko oczywiście jest kwestią zasobności portfela, jednak ze względu na duże koszty zakupu wiele osób decyduje się na wypożyczanie sprzętu. Z pewnością jest to dobry pomysł, który umożliwia rozłożenie wydatków w czasie (zazwyczaj w pierwszej kolejności kupujemy buty), a także poznanie różnych modeli i typów nart, wiązań i butów.

Tegoroczna zima kusi, aby spróbować skitouringu (fot. Outdoor Magazyn)

Pomimo, że wypożyczalni jest coraz więcej i większość z nich oferuje sprzęt skitourowy, trzeba uważać. Dobrze jest wcześniej zasięgnąć opinii na temat danej wypożyczalni – czasami można bowiem natrafić na nienajlepszy lub mocno wyeksploatowany sprzęt. Z naszego doświadczenia wynika, że ceny we wszystkich wypożyczalniach są dość podobne – nie jest to czynnik, który zdradzałby różnice w jakości oferowanego sprzętu.

Przybliżone koszty wypożyczenia sprzętu skitourowego (za dzień*):

  • narty + foki: 60 zł
  • buty: 50 zł
  • kije: 10 zł
  • narty dziecięce + foki: 50 zł (rzadziej spotykane)

* niektóre wypożyczalnie zlokalizowane z dala od gór (np. Tuttu w Katowicach) nie liczą połowy dnia przed i po weekendzie.

Wypożyczanie sprzętu ma wiele zalet, a koszty nie są olbrzymie – szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że ominą nas wydatki związane z zakupem karnetów i serwisem. Jeśli planujemy raczej sporadyczne wycieczki może okazać się, że kwota potrzebna na zakup sprzętu wystarczy nawet na kilka lat. W niektórych przypadkach może nie opłacać się kupować własnego zestawu, który przecież też nie byłby wieczny. Przykładowo:

  • 5 weekendowych wycieczek w sezonie: 5 x 2 x 100 zł = 1000
  • 10 weekendowych wycieczek w sezonie: 10 x 2 x 100 zł = 2000
  • 8 weekendowych wycieczek i jeden wyjazd 7-dniowy*: 8 x 2 x 100 zł + 7 x 100 zł = 2300 zł

*wypożyczalnie zazwyczaj oferują różne zniżki przy dłuższym okresie wypożyczenia, w przykładzie nie braliśmy tego pod uwagę.

Jak widać, w pierwszym przypadku dopiero po 6 latach wydamy ekwiwalent kwoty potrzebnej na zakup nowego zestawu skitourowego. Jeśli planujemy naprawdę sporadyczne wycieczki wypożyczanie sprzętu może okazać się najlepszym wyborem.

Część osób może jednak zniechęcać dyskomfort związany z każdorazowym wypożyczaniem sprzętu. Czy są jeszcze jakieś inne, bardziej „budżetowe” rozwiązania?

Adaptery. Droga na skróty?

Wyklętym przez skitourowców z krwi i kości adapterom z pewnością nie brakuje wad. Pomimo tego wiele osób skuszonych stosunkowo niskim kosztem zastanawia się nad ich zakupem. Czy to rozwiązanie zdaje egzamin? Sprawdziliśmy to w terenie.

Testujemy adaptery skitourowe (fot. Marcin Pczycki)

Jak to działa?

Adaptery tego typu umożliwiają podchodzenie na nartach zjazdowych wyposażonych w normalne, zjazdowe wiązanie, w butach zjazdowych (raczej muszą posiadać przełącznik ski/walk). Sprzęt narciarski, który posiadamy aktualnie wystarczy więc uzupełnić o adaptery i foki.

Przed rozpoczęciem podejścia musimy wypiąć narty, zamocować w wiązaniach adapter i nakleić foki. Następnie wpinamy buty w adaptery i już możemy podchodzić. Jest to jedna operacja więcej niż w przypadku zestawu skitourowego i nie nastręcza specjalnych trudności. Przed zjazdem adaptery chowamy do plecaka, foki za pazuchę i wpinamy normalnie buty w wiązania.

Czy działa dobrze?

Podczas zjazdu – wyśmienicie, mamy przecież swój standardowy zestaw zjazdowy. Na podejściu natomiast jest nieco gorzej. Nie można porównywać komfortu podejścia w twardych i ciężkich butach zjazdowych do podejścia w specjalnie do tego zaprojektowanych butach skitourowych. To chyba największa różnica, na której wielkość wpływać będzie waga sprzętu (butów i nart), którym dysponujemy.

Adaptery podczas zjazdu – bez problemu ;) (fot. Marcin Pczycki)

Same adaptery sprawdzają się dość dobrze. Niektórzy narzekają na większą niż w skitourowym wiązaniu wysokość buta nad nartą, która utrudnia balansowanie na stromym podejściu zakosami. Wydaje mi się to jednak średnio uciążliwe – problem w pewnym stopniu niweluje sztywniejszy but. Drugim, nieco poważniejszym mankamentem są luzy, które pojawiają się pomiędzy adapterem a wiązaniem. Dotyczy to większości adapterów, w testowanym modelu dodatkowo sytuację pogarszała różnica grubości przedniej krawędzi buta i adaptera (wiązania dopasowane do buta) – warto na to zwrócić uwagę.

Niemniej, jeśli nie planujemy wielogodzinnych podejść w trudnych warunkach (beton, lód, lodowe kalafiory na stromych zboczach), to adaptery i foki pozwolą nam się bez problemów przemieszczać. Nie w takim komforcie jak zestaw skitourowy, ale też nie na tyle mozolnie, by późniejsze zjazdy nie były w stanie tego wynagrodzić.

Dla kogo w takim razie są adaptery skitourowe?

Raczej nie dla skitourowców. Nie dla osób pewnych, że skitourowcami chcą zostać. Nie dla osób, które chcę spróbować skitouringu po raz pierwszy, lub raz, dwa, trzy…

Wydaje mi się, że adaptery mogą przydać się osobom, które na nartach jeżdżą dużo, posiadają dobry i w miarę lekki sprzęt freerideowy, lubią skakać i bawić się freeridem przywyciągowym, ale chciałyby od czasu do czasu odejść kawałek dalej. Lub wrócić z kotlinki, w którą zaprowadziła ich ułańska fantazja podczas zjazdu.

Jeśli podejścia traktujecie jako zło konieczne to taki adapter i foki w plecaku mogą uatrakcyjnić wyjazd. W połączeniu z wyciągami rozwiązanie to daje nowe możliwości. Można na przykład wykupić karnet na cztery godziny, pojeździć przy wyciągu, a drugą połowę dnia przeznaczyć na eksplorację dalszych rejonów, poszukiwaniu dziewiczych połaci puchu.

W poszukiwaniu secret spotów (fot. Outdoor Magazyn)

Czy to rozwiązanie jest faktycznie tanie?

Na pewno tańsze niż wymiana całego sprzętu. Jeśli w góry jeździmy dużo i często to może też okazać się tańsze od regularnego wypożyczania sprzętu skitourowego, który – dodatkowo – może nie zaspokoić naszych zjazdowych oczekiwań. Ale czy całkiem tanie? Niestety nie. Oto kilka przykładów:

startUp marki Contour

startUp marki Contour (fot. producenta)

Z tego modelu korzystaliśmy podczas testów, które nie dotyczyły samego sprzętu, a rozwiązania jakim są adaptery. Możemy jednak z pewnością stwierdzić, że pomimo kliku atutów (waga – 840 g, cena) sprzęt ten nie jest odpowiedni dla dorosłych. Jego konstrukcja nie jest wystarczająco trwała. Sprawdzi się natomiast jako adapter dla dzieci i młodzieży, co potwierdza zakres regulacji: 245-305 mm.

Przybliżona cena: w granicach 100 euro

Alpin Trekker marki BCA

Alpin Trekker marki BCA (fot. producenta)

Legendarny, pancerny model przeznaczony dla freeriderów. Materiał: aluminium, stal, tworzywo. Zakres regulacji: 240-355 mm. Waga: 1288 g.

Przybliżona cena: 500 zł

Low Tech Booster marki Dynafit

Low Tech Booster marki Dynafit (fot. producenta)

Prawdopodobnie najlepsze, ale również najdroższe rozwiązanie o zupełnie innej zasadzie działania. Wymaga buta z pinami Dynafit. Wiązanie montuje się w środek wiązania alpejskiego, pomiędzy przodem i tyłem, a do zjazdu składa na płasko – mieści się wtedy pod butem. Materiał: Tworzywo, aluminium. Waga: 190 g.

Przybliżona cena: 350 euro

Adaptery startUp w akcji (fot. Outdoor Magazyn)

Wybór adapterów w Polsce jest niewielki, a dostępność raczej słaba. Trzeba pytać i szukać – również na rynku wtórnym. Chcąc wypróbować to rozwiązanie musimy kupić również foki. Będzie to koszt w granicach od 500 do 800 zł. Można tu zaoszczędzić decydując się na foki nieco krótsze niż narta, bez tylnego zapięcia (STD) i cięższe (różnica przy tego typu zestawie będzie i tak nieodczuwalna). W takim przypadku na foki wydamy 350 – 400 zł. Jest to jednak rozwiązanie raczej niszowe, niepolecane początkującym.

Foki Pomoca Climb Pro S-glide – cena katalogowa: 159,90 zł / metr (fot. Outdoor Magazyn)

Reasumując:

Dla większości osób zainteresowanych skitouringiem najlepszym rozwiązaniem jest wypożyczanie profesjonalnego sprzętu i stopniowe kompletowanie własnego zestawu. Adapterów nie możemy całkowicie wykluczyć jako rozwiązania dla riderów, którzy nie planują chodzić na długie toury, a tylko czasem zapuścić się w tereny położone nieco dalej od wyciągów (lub traktują adapter i foki jako sprzęt awaryjny w razie zgubienia się w lesie). W takim wypadku jest to stosunkowo niewielka inwestycja. Jednak nawet jeśli posiadamy buty z przełącznikiem i w miarę lekką nartę, podczas podejścia nie możemy spodziewać się komfortu porównywalnego do tego jaki osiągamy korzystając z zestawu skitourowego.

***

Testy umożliwiła wypożyczalnia sklepu Tuttu w Katowicach oraz Iras – serwis. Skitury i Rowery.

Michał Gurgul

Dla początkujących skitourowców polecamy również nasze artykuły:

 

Tagi

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn