Stanowisko TPN: konie pracują w godziwych warunkach i nie są obciążane ponad swoje siły

przez Michał Gurgul | Opublikowano 13 lutego 2018 12:22

Jak każdy kij, również i każdy kontrowersyjny temat, ma dwa końce – dwa, zazwyczaj kompletnie odmienne, punkty widzenia. Mój artykuł na temat sporu o korzystanie z transportu konnego na asfaltowej drodze wiodącej do Morskiego Oka, rzucił światło na sprawę z punktu widzenia człowieka outdooru, związanego z górami i środowiskiem, nieustanie zdumionego samym faktem, że ktoś może zapragnąć poruszać się po górach inaczej, niż korzystając z siły swoich mięśni. Ten – nie ukrywam – stronniczy z tego powodu tekst, wywołał w pewnych kręgach oburzenie oraz spotkał się z kategoryczną krytyką władz TPNu, które całą sprawę widzą zupełnie inaczej. Dlatego też dajemy głos drugiej stronie i przedstawiamy sprostowanie oraz kilka niepodważalnych, według władz Parku, faktów.

Zaprzęg konny na polanie Włosienica (fot. Wojciech Matusik)

Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego:

Nieprawdą jest, że transport konny na drodze do Morskiego Oka jest niehumanitarnym procederem. Pragniemy zauważyć, że nie ma żadnego orzeczenia sądowego ani innego dokumentu stwierdzającego, że transport do Morskiego Oka jest nielegalny. Co więcej, Główny Lekarz Weterynarii 27 sierpnia 2014 roku wydał komunikat, w którym stwierdza: „Użytkowanie koni pociągowych do przewozu osób nie jest działaniem niezgodnym z przepisami o ochronie zwierząt. Nie ma więc podstaw do wydania zakazu prowadzenia takiej działalności. (…) Ponadto gospodarz terenu, Tatrzański Park Narodowy, w trosce o dobrostan koni wprowadził regulamin przewozów, który nakłada na fiakrów konkretne obowiązki. (…) Tatrzański Park Narodowy wprowadził także coroczne badania koni pracujących na trasie do Morskiego Oka, przeprowadzane przez lekarzy weterynarii specjalistów w zakresie chorób koni oraz zootechnika lub hipologa”.

Pełna treść tego komunikatu dostępna jest na stronie Parku. Dyrektor TPNu kontynuuje:

Zwracamy również uwagę, – kontynuuje Pan Szymon Ziobrowski – że organizacje prozwierzęce nie przedstawiły do tej pory żadnej ekspertyzy sporządzonej przez osoby posiadające kompetencje do wydawania ekspertyz w zakresie weterynarii czy też hipologii, świadczącej o szkodliwości dla koni wynikającej z pracy na tej trasie. Wręcz przeciwnie. Zgodnie ze sporządzoną w 2013 roku przez dra hab. Ryszarda Kolstrunga na wniosek Fundacji Viva! ekspertyzą, praca jaką na tej trasie wykonują konie, odbywa się w granicach dopuszczalnych norm. Warto jednak zaznaczyć, że ekspertyzy dotyczą fizyki poruszania się wozu, co z punktu widzenia konia ma niewielkie znaczenie. Istotnym jest to, jak organizm zwierzęcia reaguje na takie obciążenia, i czy jest w stanie wykonywać taką pracę w tych warunkach, a to od lat badają lekarze weterynarii (także ci powoływani przez organizacje prozwierzęce), specjaliści zajmujący się zawodowo końmi sportowymi.

Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymon Ziobrowski (fot. Polskie Radio)

Ponadto zarzutom organizacji prozwierzęcych przeczą wyniki badań i opinie lekarzy weterynarii badających konie pracujące na drodze do Morskiego Oka (również tych działających na zlecenie organizacji). W 2013 roku Fundacja Viva! zleciła lek. wet. Pawłowi Golonce wykonanie badań poziomu kinazy kreatyninowej (CK) we krwi u koni pracujących w Morskim Oku. CK to enzym określający stopień „zmęczenia” mięśni szkieletowych i mięśnia sercowego u koni. Badania miały jednoznacznie wykazać, czy konie pracują w przeciążeniu. Wyniki badań przeprowadzanych u 1/3 koni pracujących na drodze do Morskiego Oka nie wykazało przekroczenia norm CK we krwi. W sytuacji gdyby konie z Morskiego Oka pracowały w takich “przeciążeniach”, o jakich mówi Fundacja Viva!, stężenie CK we krwi u wszystkich koni musiałoby znacznie przekroczyć normę. Co więcej, w 2015 roku zaproszona do Komisji i badająca konie z Morskiego Oka z ramienia Vivy! lekarz weterynarii przed kamerami zarzuciła Fundacji niezgodne z prawem naciski o nieujawnianie niekorzystnych (z punktu widzenia organizacji prozwierzęcych) wyników badań, świadczących o dobrych parametrach fizjologicznych kontrolowanych koni. Warto podkreślić, Pani doktor nie dokończyła badań, została zastąpiona kolejnym lekarzem weterynarii.

Tatrzański Park Narodowy wykazuje również, iż Fundacja Viva! wyciągnęła nieprawidłowe wnioski z raportu sporządzonego na podstawie tych badań. Komisja, w tym dr Ludmiła Strypikowska, odsunęła od pracy jedynie trzy konie. Natomiast interpretacja Fundacji, w dużym skrócie, była następująca:

Wiele koni posiadało niepokojące zmiany w aparacie ruchu.

I kto tu ma rację? Raport ten dostępny jest na stronie Parku. Warto przeczytać ten dokument, aby dostrzec w jaki sposób przedstawiciele obu stron sporu interpretują różne informacje.

Dr Ludmiła Strypikowska prowadziła badania koni z ramienia organizacji prozwierzęcych (fot. koniemorskieoko.pl)

Doktor Strypikowska w wywiadzie przed kamerami mówi:

Stan koni pracujących na trasie do Morskiego Oka jest lepszy od tego jaki przedstawiany jest w mediach.

Jednocześnie jednak, nie odpowiada w ogóle na pytanie jednego z dziennikarzy: Czy konie są zamęczane?

Kwestią transportu konnego na trasie do Morskiego Oka zainteresowało się Radio Trójka. Reportażu Olgi Mickiewicz można posłuchać online.

***

Władze Tatrzańskie Parku Narodowego odpowiadając na nasze pytania pragną również przy tej okazji sprostować kilka newralgicznych kwestii, poruszonych w poprzednim artykule. Oto jakie argumenty otrzymaliśmy:

Nieprawdą jest, że drugiego dnia świąt na trasie Palenica Białczańska – Polana Włosienica “jeden z wyczerpanych koni” ciągnących zaprzęg przewrócił się.

Przyczyną przewrócenia się konia było poślizgnięcie, lekarz weterynarii badający go tego samego dnia nie stwierdził znamion wyczerpania, ani żadnych urazów. Zwracamy uwagę, że w nazewnictwie fachowym padnięcie konia oznacza jego śmierć. Zatem stwierdzenie, że koń padł jest nieprawdą. Przypominamy, że żadne badania, również te prowadzone przez organizacje prozwierzęce, nie wykazały wyczerpania koni pracujących na trasie do Morskiego Oka.

Dyrektor Ziobrowski podkreśla również, że sprawa została wyjaśniona, wbrew informacjom rozpowszechnianym w mediach. Woźnica złożył wyjaśnienia, został sporządzony protokuł z badania lekarza weterynarii oraz wpłynęły zeznania osoby, która znajdowała się w wozie w trakcie wypadku. Władze TPN ustaliły, że wóz nie był przeładowany, a fiakier wiózł dozwoloną liczbę osób.

Nie jechał też zbyt szybko, koń który się przewrócił – w wyniku poślizgnięcia – przyśpieszał nieco w trakcie jazdy, fiakier próbował go spowalniać. Po jego upadku wszyscy zsiedli z wozu, koń podniósł się bez problemu, fiakier dokonał wstępnych oględzin. Koń nie miał żadnych śladów po upadku, dlatego fiakier kontynuował kurs, który był jego ostatnim w tym dniu, a do incydentu doszło tuż przed Polaną Włosienica, czyli miejscem, w którym wozy kończą kurs. Wieczorem na wniosek właściciela koń został zbadany przez lek. wet, który nie stwierdził żadnych urazów czy przeciwwskazań do dalszej pracy. Fiakier zgłosił zdarzenie, ale z opóźnieniem, co jest rzeczywiście złamaniem regulaminu. Do tej pory ma zawieszoną licencję, ostateczna decyzja o jego losie jeszcze nie zapadła. Wszystkie informacje dotyczące upadku konia zostały przekazane do prokuratury – komentuje dyrektor Szymon Ziobrowski.

TPN stara się aktywnie przeciwdziałać problemom wynikającym z, większego niż normalnie, ruchu „turystycznego” w okresie świątecznym.

Pewne zmiany były wprowadzone już w roku 2017 – zakazaliśmy wwożenia turystów w niektóre dni po godzinie 14, tak aby Ci wywiezieni ostatnim kursem mogli zejść przez zapadnięciem zmroku. Informowali o tym choćby ajenci w punktach wejść do TPN. W tych dniach na miejscu były też stale nasze służby. Planujemy spotkanie podsumowujące, czy jesteśmy w stanie zapobiegać takim sytuacjom, bo przestają być incydentalne, a zaczynają się stawać pewną przykrą normą w tym miejscu. Rozważamy reorganizację transportu konnego w tym okresie. W tej chwili nie ma decyzji, jak to zostanie rozwiązane. Wcześniej mieliśmy sytuacje z żądaniem zwiezienia z Morskiego Oka dużej grupy nieprzygotowanych turystów, ale do takich awantur i incydentów jak tym razem nie dochodziło. Jak widać każdy rok jest inny i trudno wypracować optymalne rozwiązanie.

Fiakrzy wcale nie wymieniają koni tak często jak podają media oraz fundacje prozwierzęce.

Nie ma żadnych informacji potwierdzających informację, aby konie padały po miesiącu lub dwóch. Co więcej, niektóre z wycofanych koni wracają po roku lub dwóch u innego właściciela. Ponadto koń to nie maszyna – aby mógł pracować, musi zostać do tego odpowiednio wyszkolony, co jest czasochłonne, a i to nie gwarantuje, że się sprawdzi, chociażby ze względu na niedobranie się w parze z innym koniem. Stąd też może wynikać to, że niektóre konie po miesiącu czy dwóch są wycofywane.

Tatrzański Park Narodowy nie jest instytucją zarządzającą drogą do Morskiego Oka.

To kto i czym może się poruszać po drodze, będącej w zarządzie starosty tatrzańskiego, określa projekt organizacji ruchu. Szlak udostępniony jest dla ruchu turystycznego (największego w Tatrach w tym rejonie) oraz zimą dla turystyki narciarskiej. Po drodze poruszają się dodatkowo również wozy konne i tylko w ograniczonym stopniu dopuszczony jest ruch pojazdów. Z możliwości przejazdu korzystają pracownicy TPN, TOPR, Policja, Straż Graniczna w celach służbowych, a po uzyskaniu zezwolenia, media, obsługa schronisk, firmy zaopatrzeniowe oraz osoby niepełnosprawne. Mając na uwadze bezpieczeństwo wszystkich użytkowników na trasę nie są wpuszczane rowery. Wyjątkiem są osoby niepełnosprawne na specjalnie przystosowanych wózko-rowerach i pod opieką osób trzecich, co zdarza się sporadycznie.

Dyrektor Parku przypomina również, że transport konny do Morskiego Oka odbywa się na drodze będącej w zarządzie Starostwa Powiatowego w Zakopanem. Tatrzański Park Narodowy nie jest instytucją kompetentną w zakresie zarządzania tą drogą i nie ma instrumentów do wydawania zakazu poruszania się po niej zaprzęgów konnych.

Nieprawdą jest, że raport Polskiego Związku Hodowców Koni z roku 2013 podaje, że w okresie 18 miesięcy z asfaltowej drogi do rzeźni trafiły 44 konie, a w badanym okresie 3 konie padły podczas pracy. Jak wyjaśnia TPN:

Dokument ten sporządziło Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami na podstawie danych uzyskanych z PZHK. Na spotkaniu z PZHK zorganizowanym przez TPN przedstawiciele Związku zakwestionowali tenże raport. Nie jest również prawdą, że w tym okresie podczas pracy padły 3 konie. Do dziś w trakcie pracy padły tam dwa konie (formalnie padł jeden, Jukon. Jordek wstał został zwieziony, ale nie było szans na ratunek), obydwa w opinii lek. wet. i biegłego sądowego z przyczyn naturalnych.

Jeśli nieprawdą jest, że badania komisyjne koni odbywają się pod patronatem Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka, to kto sprawuje nad nimi pieczę?

W badaniach udział biorą specjaliści (przede wszystkim powołana do tego komisja), fiakrzy, pracownicy TPN oraz przedstawiciele organizacji prozwierzęcych.

Jak naprawdę wygląda sprawa wprowadzenia transportu hybrydowego lub elektrycznego i dlaczego nie doszło do zrealizowania tych planów.

Mimo, że dotychczasowe badania nie wykazały przeciążeń koni, a opinie specjalistów przeczą tezom o przemęczeniu koni, wyszliśmy naprzeciw osobom, które uważają że praca dla koni na tej trasie jest zbyt ciężka i rozpoczęliśmy prace nad wspomaganiem elektrycznym wozów. Prototyp takiego wozu, wspomagającego pracę koni silnikiem elektrycznym ma za sobą już pierwsze testy na trasie. Wypadły one pozytywnie i przyniosły kilka nowych pomysłów i rozwiązań technicznych. Późną jesienią wykonawca oddał nam poprawiony i  gotowy do dalszych testów prototyp. Te ruszą na wiosnę br. Mamy nadzieję, że jeśli uda się to rozwiązanie wprowadzić w życie, rozwieje to już na dobre wszelkie wątpliwości dotyczące tego, czy konie w Morskim Oku pracują ponad siły. Rozwiązanie to ma pozwolić na kultywowanie tradycyjnej na Podhalu formy transportu, utrzymanie dużej (około 300 sztuk) hodowli koni, umożliwienie społeczeństwu kontaktu z tymi zwierzętami, przy jednoczesnym zapewnieniu im możliwie najlepszych warunków pracy i dobrostanu. Co ciekawe, organizacje prozwierzęce nie wyraziły chęci udziału w opracowywaniu wozu. Wręcz przeciwnie, od samego początku były negatywnie nastawione do tego projektu. Trudno nam to zrozumieć, w sytuacji gdy wspomaganie ma służyć poprawieniu warunków pracy koni. Nie mówimy tu tylko o drodze do Morskiego Oka. Transport konny funkcjonuje także w innych miejscach w Polsce i na świecie. Wszędzie tam wozy wspomagane silnikiem elektrycznym mogłyby istotnie poprawić warunki pracy koni.

Niestety kilka dni temu prototyp wozu wspomaganego silnikiem elektrycznym spłonął podczas ładowania baterii. Informacje w kwestii prac nad innowacyjnym transportem uzupełni krótki reportaż Polskiego Radia.

Prototyp wozu hybrydowego niestety uległ, przynajmniej częściowemu, zniszczeniu (fot. Polskie Radio)

TPN wyjaśnia, że pobudki finansowe nie są powodem utrzymania transportu konnego

Tatrzański Park Narodowy pobiera od fiakrów miesięczną opłatę za udostępnienie miejsc parkingowych na swoim terenie – 1300 zł od osoby. To daje rocznie ok. 900 tys. zł. W skali rocznego budżetu Parku (ok. 20 mln) nie jest to wcale – jak podają niektóre media – suma tak znacząca,  żeby Park opierał na niej płynność finansową. Co więcej, podobne opłaty byłyby pobierane od właścicieli meleksów czy każdego podmiotu prowadzącego tam jakąkolwiek działalność transportową. O tym jaką decyduje zarządca drogi, czyli starosta tatrzański.

***

Z zapewnień dyrektora TPN wynika, że konie pracują w godziwych warunkach i nie są przeciążane. Szymon Ziobrowski informuje również, że transport na tej trasie jest niezbędny. To z pewnością prawda, biorąc pod uwagę zapotrzebowanie na tę usługę oraz niektóre głosy w tej sprawie. Wydaje się więc, że nic w kwestii koni ciągnących bryczki nie może i nie powinno się zmieniać. Zresztą Park nie jest raczej stroną w tej sprawie – skoro nie jest zarządcą drogi prowadzącej do Morskiego Oka, to nie ma mocy prawnej, aby wpłynąć na aktualną sytuację. Park jest tylko właścicielem miejsc parkingowych, na których stoją fiakrzy wraz ze swoimi wozami, podczas postojów.

Do czego prowadzi dalsza dyskusja? Czy kiedykolwiek uda się osiągnąć kompromis? Czy pozostaje nam jedynie wiara w to, że ludzie sami zrozumieją, że góry są po to, by po nich chodzić, a nie jeździć furmanką? Niezależnie od tego czy konie są zamęczane tylko trochę, bardzo lub wcale.

Michał Gurgul
źródło: TPN, Polskie Radio, Polskie Radio Trójka

Wyświetlam 5 komentarzy
Dodaj swój komentarz
  1. Krzysztof napisał(a):

    TPN: „konie pracują w godziwych warunkach i nie są obciążane ponad swoje siły”
    A Ziemia jest płaska.

  2. agata napisał(a):

    Nie ulega wątpliwości że dyrektor TPN nie jest obiektywny, wręcz mija się z prawdą. Każda z opinii/ekspertyz sygnowanych przez hipologów i weterynarza, które zdaniem TPN uwiarygadniają pracę koni do Morskiego Oka, zawiera kardynalne, wręcz szkolne błędy całkowicie je dyskwalifikujące. Przykład, powołany tu, to badanie CK. Cytuję za dyrektorem TPN: „CK to enzym określający stopień „zmęczenia” mięśni szkieletowych i mięśnia sercowego u koni.” Każdy, kto ma chociaż minimalną wiedzę w tej dziedziny zdaje sobie sprawę z ordynarnej manipulacji z jaką mamy tu do czynienia.
    O ekspertyzach hipologicznych nie wspomnę. One są tej samej „klasy”. Mam nadzieję, że postępowania przed sądem przywróci normalność w tej sprawie i doprowadzi do ukarania winnych.

  3. Konik Polny napisał(a):

    TPN manipuluje opinia publiczna. Koń który padł w 2o14 roku nie powinien być dopuszczony do pracy przez weterynarzy bo miał złe wyniki parametrów wysiłkowych i spoczynkowych i był odtłuszczony. „Trenował” cztery miesiące i zakończył swój żywot wskutek tamponady serca i zawału! To się nadaje do prokuratury ministra Ziobro i jego śledczych!

  4. Konik Polny napisał(a):

    Otłuszczony oczywiście.

  5. Konik Polny napisał(a):

    Warto przypomnieć stanowisko animalsow z 2016 roku https://issuu.com/beataczerskattonz/docs/stanowisko_w_sprawie_norm_obciazeni

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn