Nanga Parbat: akcja ratunkowa po Revol i Mackiewicza dopiero w sobotę rano

przez Administrator | Opublikowano 26 stycznia 2018 12:58

Pomimo finansowego wsparcia wielu ludzi oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz gotowości himalaistów spod K2, ze względu na zapadający zmrok w Pakistanie akcja ratunkowa po Tomasza Mackiewicza i Elizabeth Revol na Nanga Parbat rozpocznie się dopiero w sobotę o świcie.

Zgodnie z planem, polscy himalaiści – Adam Bielecki, Piotr Tomala, Jarek Botor i Marek Chmielarski – mają zostać przetransportowani dwoma helikopterami wraz ze sprzętem pod Nanga Parbat, by następnie ruszyć z pomocą.

Oczywiście tylko jeśli warunki pogodowe na to pozwolą. Niestety prognozy nie są przychylne, w najbliższych godzinach ma wzrosnąć siła wiatru, a pogoda ulec pogorszeniu.

Jeżeli nie uda się dolecieć, ratownicy będą musieli ruszyć tam piechotą, co jest najbardziej prawdopodobne – komentował Janusz Majer w rozmowie z „Radiem Eska”.

Sytuacja pod Nanga Parbat (fot. i oprac. Montagna.Tv)

Tomasz Mackiewicz i Elisabeth Revol wczoraj podjęli próbę ataku szczytowego na Nanga Parbat. Jak w piątek rano informował Janusz Majer:

Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz utknęli na wysokości ok. 7.400 m pod kopułą szczytową Nanga Parbat. Po nocy spędzonej na tej wysokości, podjęli próbę zejścia niżej.

Wiadomość sprzed chwili, otrzymana z Francji: Na chwilę obecną znajdują się nadal na wysokości ok. 7.400 m w oczekiwaniu na pomoc.

Zorganizowana została akcja ratunkowa koordynowana przez Ambasady Francji i Polski. W zespole koordynującym jest również Robert Szymczak – lekarz wysokogórski, himalaista. Baza pod K2 została powiadomiona o zaistniałej sytuacji. Podjęta została decyzja: 4 Himalaistów wyprawy (wyposażonych w sprzęt ratowniczy oraz tlen) oczekuje na informacje w sprawie helikoptera (możliwości przelotu), aby ruszyć z bazy pod K2 na akcję ratunkową pod Nanga Parbat.

Ostatnie informacje są niekompletne. Tomek prawdopodobnie cierpi na ślepotę śnieżną, mowa jest także o odmrożeniach i chorobie wysokościowej.

Anna Solska – żona Tomka Mackiewicza – mówiła dla TVN24:

Nie mam kontaktu z mężem. Przez całą noc byliśmy wszyscy na łączach z Włochami oraz lekarzem ekipy K2 i próbowaliśmy organizować pomoc. Po drodze pojawił się pomysł, żeby zabrać gotowych do pomocy wspinaczy z tej ekipy. Dostaliśmy informacje, że Tomek słabo widzi, ma odmrożenia na wysokości 7300 m. Udało im się zejść z 7500 m na 7300 m. Myśleliśmy potem, że zeszli jeszcze, ale niestety nie.

Himalaiści prawdopodobnie znajdują się na wysokości 7200 m, choć dochodzą także głosy, że Elisabeth zaczęła schodzić. Prawdopodobnie ratownicy wyruszą najpierw po nią, a następnie po Tomasza Mackiewicza.

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn