„Dobre nastroje, waleczne miny… jest dobrze” – wieści spod K2

przez Michał Gurgul | Opublikowano 16 stycznia 2018 18:29

Nasi himalaiści znajdują się już w bazie pod K2 i nie marnują czasu. Jeszcze przed ukończeniem prac nad budową base campu pierwsze zespoły wyruszyły w górę transportując liny i potrzebny sprzęt. Wczoraj alpiniści osiągnęli wysokość 5700 m. Tam pozostawili depozyt. Plan na dzisiaj: Obóz I na wysokości 5900m.

W pogodne dni widok z bazy jest spektakularny (fot. Rafał Fronia)

Do tej pory, pomimo zmiennej pogody, Polacy wyruszyli z bazy już trzykrotnie. Stopniowo zdobywają wysokość, a najbliższym celem, jaki pragną osiągnąć już dzisiaj, jest obóz I na wysokości 5900 m. Niestety prognozy pogody zapowiadają na najbliższe dni mocne wiatry, które mogą utrudnić, jeśli nie uniemożliwić, akcję. W przypadku wyjątkowo silnych wiatrów problemem samym w sobie może okazać się utrzymanie bazy.

Pomimo tego, jak ocenia Janusz Gołąb, warunki śniegowe i lodowe w wyższych partiach K2 prezentują się całkiem nieźle:

Warunki na filarze są ok. Jest lód ale taki do przyjęcia. Sporo dobrego firnu i betonów. Trochę bardziej krucho niż latem. Kamienie samoczynnie na pewnych odcinkach uwalniają się i lecą. Trzeba uważać.

Ten etap wyprawy to przygotowanie drogi – poręczowanie i zakładanie kolejnych trzech obozów (obóz I -5900 m, obóz II – 6350 m i obóz III – 7000 m). Obóz IV zostanie założony już z marszu, na wysokości około 8000 metrów, na tzw. Ramieniu. Jest to również okres aklimatyzacji, dla naszych himalaistów, którzy pomimo odpowiednich przygotowań i treningu w komorze hipoksji (warunki zbliżone do tych na wysokości 4500 m), muszą teraz na zmianę zwiększać wysokość i odpoczywać, aby przyzwyczaić swoje organizmy do ekstremalnych warunków. Jak mówił Janusz Gołąb w wywiadzie dla Outdoor Magazynu i jak potwierdzają zapiski z dziennika wyprawy, zachowanie dobrego zdrowia jest niesłychanie istotnym elementem tego typu wyprawy:

Trzeba być zdrowym, a niektórzy z nas chorują, nie jesteśmy nadludźmi, na zmianę to czujemy się dobrze, to gorzej.

Nie jest to z pewnością łatwe, pomimo iż nasi himalaiści, wraz z pakistańskim agentem pomagającym w sprawach transportowych i organizacyjnych, dołożyli wszelkich starań, aby zapewnić możliwie najlepszy komfort w bazie. Trudno jednak sobie wyobrazić ten „komfort” skoro w nocy temperatury spadają do – 30 stopni. A nie wykluczone, że będzie jeszcze zimniej.

W bazie jest względnie „przytulnie i ciepło” (fot. Janusz Gołąb)

O tym jak wygląda dzień alpinistów pod K2 czytamy w notatce przesłanej przez zespół:

O 8:40 do bazy zagląda słońce, wtedy budzimy się do życia, z -25 robi się -15 i można zabrać się do pracy. A dzień krótki, już po 15:40 żółta kula schowa się za kolejną grań i będziemy musieli uciekać do namiotów. I tak płynie życie u stóp Góry Gór.

Na aklimatyzację, przygotowanie drogi oraz ataki szczytowe, himalaiści mają czas do 20 marca, czyli końca zimy kalendarzowej.

Baza Narodowej Wyprawy Zimowej na K2 (fot. Janusz Gołąb)

Dobrą informacją jest fakt, że działa już łącze satelitarne, dzięki któremu mamy kontakt z bazą, aktualne zdjęcia oraz relację.

***

Niestety tego samego nie można powiedzieć o wyprawie Tomka MackiewiczaElisabeth Revol, z którymi nadal nie ma łączności, chociaż prognozy pogody pozwalają przypuszczać, że są oni w bazie i czekają, aż wiatry w rejonie Nanga Parbat ustąpią i pozwolą na kontynuowanie akcji.

Michał Gurgul
źródło: Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera – profil FB, Janusz Gołąb – 8a Team – profil FB

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn