Wspinaczkowa ekstraklasa i kobieca siła – rozmowa z Ines Papert

przez Administrator | Opublikowano 08 grudnia 2017 12:06

Ines Papert ma mnóstwo zapału i pasji. Jest skupiona i zmotywowana. To widać nawet podczas krótkiego wywiadu, którego udzieliła nam podczas 15. Krakowskiego Festiwalu Górskiego. Wspinanie jest dla niej ważne, jednak nie ważniejsze niż życie rodzinne. W rozmowie często podkreśla ten fakt, często też powraca myślami do gór najwyższych. Mówi o swoich ulubionych miejscach na Ziemi i o tych, których woli unikać. Wykorzystując czas oczekiwania na prelekcję Ines, dopytuję ją o mniej techniczne aspekty życia profesjonalnego sportowca.

Ines Papert na 15. Krakowskim Festiwalu Górskim (fot. Adam Kokot/KFG)

Michał Gurgul: Wszyscy znamy Twoje osiągnięcia i sukcesy wspinaczkowe. Wiem jednak, że pokonywanie największych wyzwań to nie wszystko, Ty po prostu lubisz ruch, lubisz przebywać na zewnątrz. Dlaczego jest to dla Ciebie tak ważne?

Ines Papert: Lubię przebywać na łonie natury, eksplorować ją. Szczególnie w górach. Lubię uczucie zdobywania wysokości, a także widoki, które otwierają się gdy wchodzisz na górę. Bo to nie zawsze musi być ekstremalna wspinaczka. Przyjemność może sprawiać również trekking, rower czy narty. Jednak dla mnie dobrze jest jeśli gdzieś na horyzoncie pojawi się też szczyt.

Podkreślasz znaczenie widoków, czyli kwestię estetyki. Czy pod tym względem oceniasz również swoje cele wspinaczkowe?

Tak, pociągają mnie piękne ściany i logiczne linie. To naturalne.

Czy taką drogą była „Ruby Supernova”?

Piękna, wielka ściana pośrodku niczego! Niesamowite kolory skały na pewno dodawały uroku wspinaczce, to była olbrzymia przyjemność. Ponadto udało nam się zrealizować plan A i używać wyłącznie tradycyjnej asekuracji – skała stwarzała do tego idealne możliwości. Mieliśmy też ze sobą bolty, bo wyznaję zasadę, że zawsze trzeba mieć plan B. Na szczęście obyło się bez ich użycia.

Fantastyczna droga, w ciekawej lokalizacji. Co sądzisz o eksploracji takich właśnie miejsc? Zaplanowanie i realizacja takiej wyprawy jest chyba dużo trudniejsza niż wspinaczka w bardziej popularnych rejonach?

Ludzie lubią komfort. Im dalej odjedziesz od cywilizacji tym mniej jest tego komfortu. Mnie właśnie to pociąga w tych odległych i dzikich rejonach, i to sprawia, że bardziej doceniam to co mam na co dzień. Czerpię z tego największą przyjemność i naukę. W Yosemitach byłam dwa razy i więcej już nie pojadę. Tłum ludzi kompletnie mnie odstrasza. I denerwuje.

Jak w takim razie wyobrażasz sobie wyprawę w niejednokrotnie zatłoczone Himalaje? Wiem, że masz to w planach.

Tak, planuję wspinaczkę jakąś długą i trudną technicznie drogą w Himalajach. Ale mam swoje zasady. Nie chciałabym np. dzielić obozu z setką innych alpinistów, używać wspólnych lin. Chciałabym pokonywać trudności techniczne w małym zespole, może wyznaczyć własną, trudną linię. Ale nie potrafię jeszcze powiedzieć czy to mi się spodoba, jeszcze przecież nie byłam na takiej wyprawie! To jest nisza, w której mogę wykorzystać całe swoje doświadczenie, które zdobywałam w lodzie i skale, na zawodach i na alpejskich ścianach. Wyprawa w Himalaje to pełna przygoda, w której musisz wykorzystać bardzo wiele umiejętności. To wspinaczkowa ekstraklasa.

Ines Papert na 15. Krakowskim Festiwalu Górskim (fot. Adam Kokot/KFG)

Czy masz już coś konkretnego na myśli?

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn