Sukcesem wyprawy będzie dla mnie, jeśli wszyscy wrócimy razem, jako koledzy i przyjaciele – rozmowa z Januszem Gołąbem przed Zimową Wyprawą Narodową na K2

przez Administrator | Opublikowano 06 grudnia 2017 17:07

Mnie to właśnie spotkało tego roku pod K2. Najpierw zachorował jeden z kolegów, ale on szybko uporał się z objawami. Ja niestety po tygodniu leczenia Gripexem musiałem wziąć antybiotyk. To już kompletnie wytrąciło mnie z formy – był to koniec wyprawy dla mnie. Na takiej wysokości regeneracja jest bardzo trudna.

Czy macie jakieś pomysły na to jak zwiększyć komfort w bazie, aby te warunki do regeneracji były jak najlepsze?

Tak, na Krakowskim Festiwalu Górskim odwiedził nas nasz agent Asghara, z Jasmine Tour. To on organizuje nasz pobyt na miejscu, karawanę i bazę. Wczoraj ustalałem z nim ostatnie szczegóły, rozmawiałem o stworzeniu lepszej messy. Namiot zbudowany jest z dwóch warstw tkaniny, jednak chcemy żeby pomiędzy nimi wystąpiła jakaś izolacja. To nie są jakieś kosmiczne technologie, ale Pakistan nie jest krajem rozwiniętym turystycznie i nie ma tam dostępu do dobrych materiałów. Krótko mówiąc, musimy zrobić tą messę z czego tylko się da – z tego co jest akurat dostępne na miejscu.

Panel na KFG: K2 – ostatnie wieści o zimowej wyprawie PZA i spotkanie z ekipą: Krzysztof Wielicki, Janusz Gołąb, Janusz Majer (fot. Adam Kokot/KFG)

Czyli można powiedzieć, że w historii podbojów najwyższych gór świata nadal występuje słynny element polskiego sprytu?

Tak! I myśli inżynierskiej! To samo dotyczy namiotu kąpielowego. Do tej pory to wyglądało tak, że po prostu się stało i oblewało kubeczkiem. Woda jednak momentalnie zamarzała, a stopy wmarzały w lód. Pamiętam jak Artur Hajzer wymyślił, że będziemy się kąpać na siedząco, na plastikowym krzesełku. Jednak to też nie było dobre rozwiązanie – nadal pewne części ciała momentalnie przymarzały… Dlatego wczoraj rozmawialiśmy również o tym.

Chyba trzeba sporo silnej woli, aby zmusić się do kąpieli w takich warunkach… Czy macie już jakiś pomysł, aby poprawić ten aspekt życia w bazie tej zimy?

Chcemy stworzyć coś w rodzaju takiej rosyjskiej bani, czyli doprowadzić z jakiegoś źródła energii parę do namiotu kąpielowego i stworzyć małą łaźnię parową.

Brzmi to dużo lepiej. A jakich temperatur w bazie możecie się spodziewać?

Messa będzie ogrzewana promiennikami ciepła i jeżeli na zewnątrz nie będzie wiało, może być całkiem przyjemnie. Jednak w ciągu dnia na wysokości 5000 m n.p.m., tam gdzie będzie nasz dom, temperatury to najwyżej -10, -15 stopni. Mocny wiatr potrafi wywiać całe ciepło zgromadzone wewnątrz namiotu.

Jak zimno może być u góry?

Dużo zimniej. Gdy byłem zimą na szczycie Gasherbrum I, to temperatura prognozowana była na -35 stopni, a wiatr około 30 km/h. To dawało temperaturę odczuwalną -48 stopni. I myślę, że takie warunki zimą, w okolicach szczytu K2 zastaniemy. Około -50, – 60 stopni.

Czy jest jakaś strategia, czy plan działania jest elastyczny?

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz
  1. wiekosreko napisał(a):

    mam wrazenie ze kolejny raz nic nie wyjdzie
    doswiadczony, a mowi ze sukcesem bedzie jak wroca, to gdzie jest nastawienie na sukces
    kukuczka we flanelowej koszuli i z ruskim aparatem smigal, ogladam stare zdjecia wyprawowe i widze ze jakis gosc na kilku wyprawach mial ten sam stary sweter
    teraz elektronika, liofili, spiwory i kurtki po 100 gram, prognozy co 5 min, gpsy , wielcy sponsorzy, fejs i co ???

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn