Bartłomiej Przedwojewski o podsumowaniu sezonu, zmianach w swoim życiu i przygotowaniach do nowych wyznawań

przez Administrator | Opublikowano 03 listopada 2017 12:33

W tej chwili bieganie traktuję jak swoją pasję, ale też jako pracę i to jest dzisiaj bardzo ważna część mojego życia, nawet jeśli nie przynosi mi dochodu rozumianego jako pensja, comiesięczne wynagrodzenie. Moje funkcjonowanie jest jednak podporządkowane bieganiu. Marzy mi się dogonienie elity światowej i mam nadzieję, że któregoś dnia sobie na to zapracuję. Wiadomo, że łącze bieganie z pracą zarobkową, bywają dni, że nie jest łatwo. Nie chodzi mi o to, że mam problem z wyjściem na trening czy motywacją. Po prostu czasem z powodu służby moja regeneracja nie jest odpowiednia i wiem, że czasami dany trening mógłby być jeszcze lepszy jakościowo, ale okoliczności mi to uniemożliwiają.

W tym roku dołączyłem do Salomon Suunto Teamu, więc nie muszę się już martwić o sprzęt. Nie spodziewałem się, że uda mi się dołączyć do Teamu już w pierwszym roku startowym. Zresztą sprzęt to nie wszystko, bycie członkiem tego zespołu jest dla mnie wielkim zaszczytem. Jeśli chodzi o innych sponsorów, to u mnie jest tak samo jak u większości zawodników. Największym moim sponsorem jestem ja sam.

Bartłomiej Przedwojewski (fot. arch. Bartłomiej Przedwojewski)

Wspomniałeś o Salomon Suunto Teamie. Czy miałeś inne propozycję, możesz coś zdradzić?

Miałem kilka propozycji od innych teamów biegowych. Mogę powiedzieć, że były kuszące, obiecywano mi rozmaite rzeczy.

A jak zostałeś przyjęty w Salomon Suunto Teamie? Jesteś tam najmłodszy, było jakieś frycowe?

Bardzo pozytywnie. Sympatia pozostałych zawodników i ogólnie ciepłe przyjęcie na pewno spowodowały, że szybko poczułem się bardzo swobodnie. Wiem, że na pewno mogę liczyć na ich wsparcie, że nie ma tam niezdrowych relacji.

Po Festiwalu Biegowym w Krynicy-Zdrój zakończyłeś sezon. Powiedz czy zacząłeś już przygotowania do następnego. W jakim jesteś teraz miejscu?

Ten sezon był strasznie chaotyczny pod względem startowym. To był pierwszy sezon od kiedy skończyłem szkołę aspirancką i zacząłem normalnie pracować. Trudno nawet powiedzieć, że miałem jakiś kalendarz, czasem decydowałem się na start bardzo spontanicznie. Był to błąd o tyle, że pod koniec sezonu już wiedziałem, że rozłożyłem siły trochę nierównomiernie, byłem zmęczony. Po sezonie przede wszystkim odpocząłem i skupiłem się na pracy. Sezon przygotowawczy zacząłem od listopada. Miałem w planach rozpocząć go wcześniej, ale niestety praca opóźniła moje plany. Zostałem powołany na Międzynarodowy Bieg Strażaków w Paryżu, więc zaczynam przygotowania od sprawdzenia dyspozycji – bieg odbędzie się 18 listopada. Chcę też zakończyć zmagania Ligi Biegów Górskich w Ustroniu, gdzie będzie się odbywać bieg finałowy. Nie mogę się już doczekać zawodów i spotkania ze wszystkimi biegaczami tym bardziej, że pobiegnę bez żadnych oczekiwań wobec siebie, na luzie. Poza tym formuła Eliminatora wydaje mi się być niezłą zabawą, choć morderczą.

Nie sposób nie zapytać Cię o plany na 2018 rok.

Planów jest bardzo dużo. Celem głównym jest start na Mistrzostwach Świata w Karpaczu. Druga część sezonu jest pod dużym znakiem zapytania. Na pewno mogę zdradzić, że spróbuję swoich sił w startach za granicą podczas biegów z serii Skyrunning. Tymczasem jednak wciąż się nad tym zastanawiam, obmyślam, zasięgam porad, ustalam.

Czego Ci życzyć w kolejnym sezonie?

Tylko zdrowia. Determinacja jest, pozytywne nastawienie również, wnioski z poprzedniego sezonu wyciągnięte. A więc do roboty!

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn