Bartłomiej Przedwojewski o podsumowaniu sezonu, zmianach w swoim życiu i przygotowaniach do nowych wyznawań

przez Administrator | Opublikowano 03 listopada 2017 12:33

Jeśli w biegach górskich mielibyśmy plebiscyt na Odkrycie Roku, z pewnością nasz rozmówca zająłby po tym sezonie pierwsze miejsce. Tegoroczny trzykrotny Mistrz Polski (Skyrunning, Długodystansowy Bieg Górski oraz Mistrz Polski w Biegach Anglosaskich) nie pojawił się jednak znikąd. Pierwszy raz o Bartłomieju Przedwojewskim było głośno w 2011 roku, kiedy to na Mistrzostwach Świata Juniorów w Biegach Górskich w Tiranie zajął 6. miejsce indywidualnie, a w drużynie wywalczył wraz z kolegami srebrny medal (wraz z Tomaszem Grycko i Rafałem Matuszczakiem). Wieloletni delegat PZLA odpowiedzialny za blok biegów górskich w Polsce – Andrzej Puchacz – twierdzi, że Bartek to talent na miarę Henryka Szosta, który przecież swoją przygodę z bieganiem zaczynał właśnie od biegów górskich.

Bartłomiej Przedwojewski (fot. Konrad Rogoziński Photogenium)

Przemysław Ząbecki: W 2011 roku wywalczyłeś srebrny medal w drużynie i 6. miejsce indywidualnie. Mamy rok 2017, kilka dobrych tygodni temu zakończyłeś tak udany dla siebie sezon. Gdzie się podziewałeś przez te wszystkie lata od 2011 roku?

Bartłomiej Przedwojewski: Moja przygoda z bieganiem zaczęła się sporo wcześniej, natomiast rzeczywiście rok 2011 był specyficzny. Przede wszystkim był on dla mnie zupełnie nieudany pod względem startów, do których się przygotowałem, czyli tych na bieżni, bo wówczas trenowałem bardziej tradycyjne biegowe konkurencje. Swoją uwagę skierowałem więc, może trochę ze złości, na biegi górskie i eliminacje do MŚ w Albanii, które stały się dla mnie motywatorem do treningów. Udane eliminację pozwoliły mi pojechać na Mistrzostwa, o których marzyłem. Jak to się stało, że dobiegłem do mety na szóstym miejscu? Nie mam pojęcia, ale wiem na pewno, że to był moment w którym po raz pierwszy pomyślałem o bieganiu w górach na poważnie. Postanowiłem jednak jeszcze trochę poczekać i do 2014 roku rywalizowałem na bieżni, startując raz do roku w biegu górskim na krótkim dystansie, który jest – nie oszukujmy się – mało popularny w środowisku biegaczy górskich, choć jest przy tym trudną konkurencją. Postawiłem też na edukację. Wiem, że kariera sportowca, a w szczególności biegacza nie jest łatwa. Zdawałem sobie sprawę, że kontuzja może wyeliminować zawodnika na długie miesiące, a byłem w takim momencie życia, że zaczynałem myśleć o tym z czego będę się utrzymywał. Postanowiłem spełnić swoje dziecięce marzenie o zastaniu strażakiem, co nie ułatwiało mi ściągania się w górach. Byłem „skoszarowany” przez dwa lata w Poznaniu, nie zawsze był czas i siły na trening, mimo najszczerszych chęci. Na szczęcie przetrwałem ten okres, który nie należał do najłatwiejszych i w 2016 roku zostałem zawodowym strażakiem, co bardzo mnie uszczęśliwiło.

No tak, zapytałem oczywiście nieco przewrotnie. Jesteś już przecież wielokrotnym złotym medalistą na krótkich dystansach, które po prostu nie są tak popularne jak biegi dłuższe czy ultra. Dlatego kiedy pojawiłeś się w tym roku na starcie Mistrzostw Polski w Skyrunning i po kilkudziesięciu metrach objąłeś prowadzenie, wszyscy pytali kim jest ten człowiek. Skąd pomysł na start w tak długim dla Ciebie biegu?

To prawda, biegi na krótkich dystansach nie są prestiżowe w stosunku do biegów ultra. Po prostu z jakiegoś powodu nie wydają się ludziom atrakcyjne. Co więcej, z reguły nie odbywają się w ramach dużych festiwali biegowych, tylko często są osobnymi zawodami, na których mierzą się grupy juniorskie i seniorzy. Zdaje sobie sprawę, że na wyobraźnie ludzi działają głównie przewyższenia i biegi jak najdłuższe, najtrudniejsze oraz ekstremalne okoliczności. Byle dycha po górach dziś nikogo nie wzrusza. Ale ja jestem młodym zawodnikiem i wiem, że mam jeszcze czas na wydłużanie dystansu, że wręcz powinienem do tego podejść na spokojnie i powoli. Rzeczywiście jednak pierwszy krok ku „wydłużaniu się” nastąpił w tym roku na Mardule, o którym wspomniałeś. Powodem była właśnie chęć zmierzenia się z dużo dłuższym kilometrażem, niż ten do którego przywykłem oraz z ilością przewyższeń. Chciałem doświadczyć czegoś nowego i sprawdzić jak odnajdę się na takim dystansie. Motywacją do startu była też chęć rywalizacji z czołówką biegaczy górskich, którzy nie startują na krótkich dystansach, chciałem sprawdzić ile mi do nich brakuje. Nigdy nie biegałem w Tatrach, mało kto we mnie wierzył. Sam przecież tuż pod Murowańcem zapytałeś mnie jak się nazywam. 

Udało Ci się pobić rekord trasy mimo asfaltowych butów na nogach i dwóch potężnych wywrotek…

Muszę przyznać, że bardzo dużo analizowałem trasę biegu. Co prawda głównie na wykresie, ale można powiedzieć, że miałem każdy metr przewyższenia w małym palcu. Muszę jednak przyznać, że biegi Skyrunning mają swoją specyfikę i czasami trzeba dużo ryzykować żeby pokonać linię mety jako pierwszy. Ja się nie bałem ryzyka, co w efekcie skończyło się kilkoma wywrotkami, ostatnia dała mi solidnie w kość. Na pewno to nie były ostatnie wywrotki w karierze, nie mam złudzeń. Cieszyłem się natomiast ze zwycięstwa tym bardziej, że na starcie pojawili się chyba wszyscy najlepsi biegacze w kraju.

Bartłomiej Przedwojewski (fot. Konrad Rogoziński Photogenium)

Potem były MP w Karpaczu. Niewiele wtedy osób zwróciło uwagę na Twój wynik. Zdobyłeś złoty medal, ale przede wszystkim pobiegłeś tam w czasie 2h50:50, zostawiając za plecami świetnych przecież biegaczy: Marcina Rzeszótko i Kamila Jastrzębskiego. Jeśli czasy przyłożymy do Waszego tempa biegu, to zwyciężyłeś z chłopakami o jakieś 3 km!

Start w Mardule dużo mnie kosztował, muszę przyznać, że długo do siebie dochodziłem. Ostateczną decyzję przed startem w Karpaczu podjąłem na dwa dni przed biegiem. Wiedziałem, że czeka mnie bardzo ciężkie bieganie, a ja dopiero co do siebie doszedłem. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się takiego wyniku, pokonałem 36km ze średnią prędkością 4:45, a przecież pokonaliśmy 2000m przewyższenia.

Te Twoje niespełna 2h51, to jest naprawdę szybko. W przyszłym roku na tej trasie będą rozgrywane MŚ. Nie będę na osiem miesięcy przed startem pytał o Twoje oczekiwania wobec tej imprezy i wywierał na Tobie presji. Zapytam tylko czy jesteś w stanie pobiec w Karpaczu jeszcze szybciej?

Na pewno zrobię wszystko co w mojej mocy. Mam nadzieję, że czynniki zewnętrzne (mam na myśli głównie pracę) będą mi sprzyjały w przygotowaniach i uda mi się spełnić marzenie. Wszystko jest możliwe, pragnę tego bardzo więc zrobię wszystko żeby to uczynić. Mam nadzieję, że nie tylko ja będę mieć problem z poprawieniem rekordu trasy podczas MŚ. 

Jesteś bardzo skromną osobą, wiemy już, że jesteś zawodowym strażakiem, ale czy dowiemy się czegoś więcej o Tobie? Jak trenujesz? Z kim? Czy masz jakieś wsparcie, sponsorów?

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn