Skupiam się na mikroświatach – rozmowa z podróżnikiem, Mateuszem Waligórą

przez Administrator | Opublikowano 10 października 2017 13:33

Nie. Staram się bardzo starannie dobierać marki, z którymi współpracuję. Zabawna była natomiast sytuacja w trakcie przygotowywania jednej z wypraw. Próbowałem przekonać polskiego przedstawiciela wiodącej marki outdoorowej do mojego pomysłu na wyprawę – niestety zostałem odprawiony z kwitkiem i słowami: „nie wzbudziło to naszego zainteresowania”. Jestem jednak uparty, a już szczególnie wówczas gdy jakaś koncepcja wydaje mi się strzałem w dziesiątkę. Niespełna dwa tygodnie później miałem już podpisaną umowę bezpośrednio z producentem i zapewnieniem, że mój pomysł „idealnie pasuje do planów marki”.

Czy możesz doradzić innym podróżnikom jak się do tego zabrać – jak pozyskać wsparcie od marek outdoorowych na wyprawę?

Musisz być dobry w tym co robisz i cały czas pracować nad swoim warsztatem, szczególnie fotograficznym. Kreatywność jest w cenie. Czasem warto znaleźć nowy punkt widzenia na coś, co przez wszystkich robione jest tak samo – tak jak miało to miejsce w trakcie mojej wyprawy przez solną pustynię w Boliwii. Przemierzają ją tysiące ludzi w ciągu roku. Ale to właśnie moje zdjęcia z tego miejsca opublikowały takie media jak The Guardian czy Daily Mail oraz szereg innych tytułów prasowych i internetowych w 40 krajach na świecie. Co jeszcze? Mierz siły na zamiary i bądź pokorny – nie wszystko przychodzi od razu.

Jak podchodzisz do testów sprzętu? Czy masz jakąś wypracowaną przez siebie metodologię?

Patagonia, pustynia Gibsona czy płaskowyż Hardangervidda to najlepsze miejsca do testu ekwipunku – żadne laboratorium nie zapewni takich warunków. Uważam, że wyprawy – szczególnie w miejsca, w których od jakości ekwipunku może zależeć twoje życie, to jedyny w swoim rodzaju test, w którym nie ma miejsca na kompromisy. Albo coś zdaje egzamin albo nie. Nie ma nic pośrodku.

Jak podchodzisz do sprzętu, który się nie sprawdził? Jak reagują marki, gdy to opisujesz?

Od niemal pięciu lat odpowiadam za testy ekwipunku w magazynie National Geographic Traveler. W przeciągu ostatnich lat odbyłem kilkanaście wypraw na pięciu kontynentach. Przez mój dom przewinęły się olbrzymie ilości ekwipunku większości marek dostępnych na rynku. Jeśli coś nie zdało egzaminu, to w taki sposób jest przez mnie przedstawiane. Oczywiście to tylko rzeczy, a jeden produkt nie może świadczyć o całej ofercie marki. Jeśli któryś z producentów lub dystrybutorów broni swojego produktu za wszelką cenę, przedkładając swoją wiarę weń nad to co mam na jego temat do powiedzenia, to zazwyczaj kończymy współpracę. Wielu producentów bierze sobie jednak do serca moje opinie i przyznam, że czuję dużą satysfakcję widząc na rynku produkt z wprowadzonymi zgodnie z moimi uwagami poprawkami

Jak oceniasz ofertę marek outdoorowych pod względem Twoich potrzeb – zaawansowania technologicznego i funkcjonalności. Czy na rynku jest wszystko czego potrzebujesz, czy wciąż oczekujesz czegoś więcej?

Myślę, że tak jak w każdej innej branży, tak i w outdoorze, jest zbyt wiele marketingowego bełkotu. Jestem wyczulony na marki, których wizja rozwoju polega głównie na tworzeniu fast-fashion – wciskaniu konsumentom tego, że muszą sobie kupić nową kurtkę tylko dlatego, że kolor tej z ostatniego sezonu jest już niemodny. To oczywiście duże uproszczenie, ale obrazuje to co jest w branży dobrze widoczne – dużo gadania mało roboty. Myślę, że innowacyjne produkty zdarzają się naprawdę rzadko. Z drugiej strony po co komplikować coś co powinno pozostać proste? Dotychczas jak ognia unikałem współpracy z producentami na wyłączność. Zmieni się to jednak od listopada, gdyż zostałem ambasadorem marki Fjällräven w Polsce. Jej kolekcja wydaje mi się kompletna i całkowicie zaspokaja moje sprzętowe potrzeby w trakcie zaplanowanych przeze mnie na najbliższe miesiące wypraw. Ponadto od zawsze imponowało mi podejście tego producenta do kwestii ekologii oraz fakt, że niektóre z dostępnych w jej ofercie produktów nie zmieniły się zbyt wiele na przestrzeni kilkunastu lat. Mógł je nosić mój ojciec, noszę ja i będą mogli nosić moi synowie. O to chodzi.

Zazwyczaj szczegółowo opisujesz swój ekwipunek – czy już doskonale wiesz czego potrzebujesz i się nie wahasz, czy wciąż czasem brak czegoś lub nadmiar w Twoim plecaku Cię zaskakuje?

Każda wyprawa jest okazją do zdobycia nowych doświadczeń, szczególnie jeśli przyjrzymy się temu co robiłem w ciągu ostatnich kilku lat: rowerowe przeprawy przez pustynie, wchodzenie na wysokie góry, marsz na rakietach i z polarnymi pulkami – mam dosyć szerokie horyzonty i lubię próbować nowych rzeczy. Nie jestem wielkim zwolennikiem filozofii fast and light, ale jednocześnie lubię gadżety. Zostawiam jednak tylko te, które spełniają określone funkcje. Może ciężko w to uwierzyć, ale uważam, że im mniej sprzętu tym lepiej. Wyprawy to nie pokaz mody.

Ile waży Twój standardowy podróżniczy plecak ze wszystkim czego potrzebujesz w środku?

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn