Skupiam się na mikroświatach – rozmowa z podróżnikiem, Mateuszem Waligórą

przez Administrator | Opublikowano 10 października 2017 13:33

Oczekiwania obu stron. Jeśli w którymkolwiek momencie jedna ze stron czuje, że coś jest robione w sposób nienaturalny, to prędzej czy później taka współpraca zacznie uwierać i jej efekty nie będą satysfakcjonujące. Te oczekiwania musi łączyć wspólna wizja, którą chcemy osiągnąć. Potem już jest z górki. To była jedna z rzeczy, które sprawiały nam dużą trudność w trakcie wyprawy do Peru – chcieliśmy przywieźć profesjonalne fotografie przedstawiające wykorzystanie noży Victorinoxa w praktyce. Zastanówmy się jednak ile razy wykorzystujesz nóż do spektakularnych czynności, od których zależy powodzenie wyprawy? No właśnie. Scyzoryków używaliśmy codziennie – obieraliśmy nimi ziemniaki, otwieraliśmy piwo albo dokręcaliśmy śruby w statywie – innymi słowy ich przydatność na wyprawie była niezaprzeczalna. Problem polegał jednak na tym jak atrakcyjnie przedstawić na fotografiach te z natury nieatrakcyjne czynności.

Cenię sobie też elastyczność marki – niewiele rzeczy jest gorszych w trakcie takiej współpracy od korporacyjnych słupków, które muszą się zgadzać. Jeśli marka proponuje mi współpracę rozpoczynając rozmowę od pytania o jakiekolwiek statystyki, zazwyczaj zostaje odprawiona z kwitkiem, to nie jest bowiem styl w jakim pracuję. Najlepszym potwierdzeniem tego, że to słuszna taktyka jest sytuacja, w której sponsorzy zamiast wystawić mi referencje po prostu sami proponują kolejną współpracę. 

Jak taka współpraca wygląda krok po kroku? Od czego się zaczyna, na czym się kończy?

Każdy przypadek jest indywidualny – nie ma jednego schematu. Zawsze punktem wyjścia powinno być to CO chcemy zrobić. Gdy odpowiemy sobie na to pytanie zastanówmy się nad tym JAK chcemy to osiągnąć, i czy sponsor nam w tym pomoże czy wręcz odwrotnie. Gdy jesteśmy już pewni, że udział sponsora w wyprawie jest niezbędny, wówczas przystępujemy do pracy, którą równie dobrze moglibyśmy wykorzystać na pracę na etacie. Musimy wyszukać na rynku marki, których profil i wizja są podobne do naszych planów i dotrzeć do odpowiednich osób w firmie, co najczęściej jest najtrudniejszym elementem układanki. Gdy uda nam się nawiązać kontakt i zainteresować sponsora naszym pomysłem, ustalamy warunki współpracy i zobowiązania obu stron. Następnie realizujemy umowę i wywiązujemy się z niej najlepiej jak to możliwe. Tak jak w każdej pracy obowiązują warunki i terminy – nie ma w tym przypadku nic za darmo, bo sponsor to nie filantrop.

Wyprawa do Peru (fot. Michał Dzikowski / clearskiesahead.com)

Czego marki oczekują zazwyczaj za wsparcie wyprawy?

Najczęściej czegoś co w umowie określane jest jako „budowanie pozytywnego wizerunku marki”. Tak jak mówiłem – jeśli podpisujesz umowę sponsorską to twoim zadaniem jest jak najlepsze wywiązanie się z niej: wykonanie profesjonalnych fotografii, przygotowanie reportażu na zamówienie, branie udziału w firmowych eventach i spotkaniach dla pracowników oraz przedstawienie roli sponsora w trakcie komunikacji medialnej związanej z wyprawą.

Czy zdarzyły Ci się jakieś nieprzyjemne sytuacje podczas współpracy z markami outdoorowymi? Poczułeś się na przykład oszukany?

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn