W sporcie nie ma dróg na skróty – rozmowa z Magdaleną Łączak

przez Administrator | Opublikowano 29 sierpnia 2017 12:44

Najtrudniejsze było wygrać z własną głową – z jednej strony sama przerwa, a z drugiej powolny powrót kiedy zaczynasz od długich spacerów, potem od biegania od 2 do 4 km i z wielkim bólem ledwo wracasz do domu. Ciężko się nie załamać, na szczęście otaczam się prawdziwymi przyjaciółmi, którzy potrafią udzielić wsparcia. Wielkim wsparciem był Paweł (Dybek – red.), który chyba przeżywał ze mną „Krzyż Pański” i nie narzekał – za co sorry i urodzinowe buziaki raz jeszcze.

Skupiłam się na innych aktywnościach poza bieganiem: rolki, rower, woda, siłownia. Tutaj należą się wielkie podziękowania dla EXTREME FITNESS i Mariusza Kosiora, który specjalnie dla mnie obmyślał zestawy ćwiczeń i monitorował prawidłowość wykonywania.

Zimą trochę czasu spędziłam na biegówkach i choć nie planuję na tak długo do przodu, już w styczniu zrobiłam rezerwację na dłuższe, grudniowe biegówki. Pierwszy raz od dawna cieszę się, że idzie zima.

A jeśli nie sport, to co?

Trochę więcej pracowałam, chociaż z perspektywy czasu myślę, że to był kiepski kierunek, ponieważ mam pracę siedzącą, a ta pogłębiała moje dolegliwości. Nadrobiliśmy też zaległości towarzyskie i skupiliśmy się na startach Pawła.

Czy bieganie całkowicie zdominowało Twoje życie czy umiesz złapać równowagę względem innych aktywności?

To chyba nie mnie oceniać. Wydaje mi się, że zachowuję równowagę, ale czy inni tak to oceniają, nie wiem. Wolę nie pytać (śmiech).

Jak wygląda Twój treningowy dzień i tydzień? 

Ten rok biegowo jest zupełnie nie taki jak trzeba, ale wolę słuchać swojego ciała i mieć to co mam, niż wrócić do stanu z początku roku. Teraz ciągle biegam mało. Biegam 60-90 kilometrów tygodniowo. Bardzo ciężko wrócić mi do biegania siedem razy w tygodniu. Zazwyczaj biegam sześć razy w tygodniu. Trenuję zwyczajnie: wybiegania, robię treningi interwałowe, tempowe, siłowe, ćwiczenia ogólnorozwojowe, roluję się Blackrollem.

Magda Łączak (fot. Bartek Trela – Pokonaj Astmę)

Co jesz gdy trenujesz? Czy masz jakiś dietetyczny przepis na sukces?

Nadal nie jem mięsa. Jadam około pięć posiłków dziennie (jak zdążę). Czasem jak mam dużo spotkań, pozostaję przy trzech posiłkach. Jem dużo warzyw. Mamy dużą pomoc „cateringową” ze strony rodziców, którzy przygotowują mi warzywne półprodukty. Dzięki temu gotowanie jest ekspresowe. Staram się ograniczyć spożywanie pszenicy. Jem nabiał. Jadam raczej zwyczajnie. Unikam jedzenia na noc, bo nie śpię potem spokojnie.

Czy korzystasz z opieki trenerskiej? Jeśli tak, jak to wygląda?

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn