Łukasz Dudek i Jacek Matuszek odhaczają „Project Fear” na Cima Ovest di Laverado

przez Administrator | Opublikowano 09 sierpnia 2017 18:03

2 sierpnia br. zespół Alpine Wall Tour (SALEWA, SILVA) w składzie Łukasz Dudek i Jacek Matuszek dokonali trzeciego przejścia drogi Project Fear 8c (550 m) na północnej ścianie Cima Ovest di Lavaredo. Droga będąca wariantem do słynnej Pan Aromy wytyczona została w 2014 roku przez Dave’a MacLeoda. Do tej pory Project Fear na swoje konto zapisał jeszcze tylko jeden zespół – rok po otwarciu drogi przez Szkota w jego ślady ruszyli rodacy Robbie Phillips i Willis Morris.

Cima Ovest w pełnej krasie (fot. arch Alpine Wall Tour)

Project Fear nie był oryginalnym celem zespołu na ten rok, który w połowie lipca rozpoczął rekonesans mający na celu próbę otwarcia własnej linii w Dolomitach:

Próbowaliśmy swoich sił w masywie Marmolady na Piz Serauta, a także na Tae. W rzeczywistości potencjalne linie albo były zajęte (czyt. obwieszone poręczówkami) lub zbyt kruche, a czasami odwrotnie – zbyt lite, bez rzeźby. Trzeba dodać, że nikt z nas nie miał pojęcia, jak się otwiera nową drogę dlatego ten sezon miał być wyjątkowy – znów chcieliśmy doświadczyć czegoś nowego, rozwinąć się w innym kierunku. Szukanie nowych linii związane jest głównie z wielogodzinnym chodzeniem i trekkingiem, a my nie wyobrażaliśmy sobie, że mamy przez cały wyjazd tylko „łazikować”. Kochamy Tre Cime, uwielbiamy to miejsce, w dodatku podejście pod ściany jest takie lekkie i przyjemne J O Project Fear słyszeliśmy same superlatywy, a nasz kolega Robbie (autor pierwszego powtórzenia) stwierdził, że zmiażdżymy tę drogę…

Ekspozycja (fot. arch. Alpine Wall Tour)

Pierwszego dnia zespołowi udało się rozpoznać wszystkie trudne wyciągi, a przy okazji zostawić linę poręczową do filmowania i komfortowego zjazdu ze ściany. Plan zakładał zmienianie się na prowadzeniu łatwiejszych odcinków, te trudniejsze mieli pokonać obaj. Po kilku dniach odpoczynku zespół postanowił zaatakować ponownie. Z niższą partią drogi uporał się on sprawnie, łącząc łatwiejsze wyciągi w pary, by jak najszybciej znaleźć się pod kluczowymi trudnościami. Dwa najtrudniejsze wyciągi wymagają od wspinacza szerokiego wachlarza sprawności – pierwszy z nich jest bowiem bardzo długi i wytrzymałościowy, podczas gdy drugi to test przede wszystkim siły. Warunkiem koniecznym do podjęcia walki na całości to pokonanie pierwszego z nich w pierwszej próbie i możliwość długiego odpoczynku przed kolejnym.

Jacek w kluczowych trudnościach (fot. arch. Alpine Wall Tour)

Pierwsze trudności pokonaliśmy od strzału, miażdżyliśmy drogę zgodnie z przewidywaniami Robbiego, dzięki czemu nie odczuwaliśmy presji czasu. Dochodząc do Pan Aromy czuliśmy, że zaraz nastąpi chwila prawdy, czyli próba na 20-metrowym wyciągu przez dwa daszki i na trzech ringach – pierwszy przelot znajduje się po 16 ruchach od stanowiska. Gdy pierwszy raz próbowaliśmy to miejsce, po wpięciu się do niego były wiwaty, krzyki, śmiech, radość. Zespoły sąsiadujące zapewne posądzały nas o jechanie na używkach… – wspomina Łukasz.

Pierwsze przebłyski słońca po burzy (fot.arch. Alpine Wall Tour)

Jemu też jako pierwszemu udało się okiełznać trudności kluczowego wyciągu, Jacek wygrywa batalię w drugim podejściu po długim odpoczynku ze sklinowanym kolanem przed siłowym bulderem. Na kolejnych odcinkach środek ciężkości wyzwania przenosi się z fizycznego na mentalny: wisienką na torcie wypadających haków i wytężających psychicznie trawersów okazuje się być wyjątkowo sprawdzająca się prognoza pogody, a więc burza, którą zespół przeczekuje w ścianie pod małym daszkiem już na wyciągach Cassina. Łukasz i Jacek na szczycie meldują się o 19:00 i po raz pierwszy w swojej historii zmagań z Tre Cime mogą dać upust swojej radości za dnia i w pełnym słońcu.

Radość na szczycie (fot. arch. Alpine Wall Tour)

Wybraliśmy Project Fear, bo jest to prawie 250 metrów nowego terenu. W przypadku Pan Aromy do pokonania jest początek Bellavisty, czyli coś, co mamy już za sobą. Kierowała nami chęć wspinania po terenie, którego jeszcze nie znaliśmy. Na Pan Aromę na pewno będziemy chcieli wrócić, ale w stylu czysto sportowym – wszystkie karty na tej drodze mamy odkryte. Jednak nasz motyw przewodni na ten sezon to nowa linia lub przejście klasyczne jakiejś hakówki. Cel już mamy i to na Cima Grande. Nie wiemy jeszcze, czy będzie to tylko wariant do drogi czy całkiem niezależna linia. Zobaczymy, jak ułoży się rzeźba na ścianie. Na razie udało nam się wytyczyć trzy wyciągi oczywiście w stylu ground up. Spodziewamy się pysznej przygody. Zarówno Jacek, jak i ja po raz pierwszy używaliśmy sky hooków. Przed wytyczeniem swojego pierwszego w życiu wyciągu mówię do partnera: ‘Pokaż tego sky hooka, jak to się na tym wisi?’…

Zmęczeni i szczęśliwi. Po pokonaniu Project Fear 8c (fot.arch. Alpine Wall Tour)

Więcej o projekcie na oficjalnych profilach zespołu:

FB: https://pl-pl.facebook.com/alpinewalltour2015/

Zespół Alpine Wall Tour w dokonywaniu światowej klasy przejść i bezpiecznych powrotach wspierają marki SALEWA i SILVA.

Monika Młodecka

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn