Paweł Pigmej Krawczyk. O górach, bieganiu i wędrowaniu

przez Michał Gurgul | Opublikowano 11 lipca 2017 12:13

W zeszłym tygodniu udało nam się porozmawiać z bardzo zabieganym, szczególnie ostatnio, Pawłem Krawczykiem. Ten świetny biegacz, wegetarianin, miłośnik gór i zwierząt, znany również jako Pigmej, ukończył niedawno The North Face Lavaredo Ultra Trail zajmując doskonałe, trzecie miejsce na podium, w swoim ulubionym dystansie 48 km, czyli na trasie Cortina Trail. Pigmej z uśmiechem opowiada o swoich przygodach i ukochanym sporcie.

Paweł Pigmej Krawczyk (fot. Jacek Deneka)

Michał Gurgul: W ostatnich dniach sporo jest zamieszania wokół Twojej osoby oraz biegania. Czy ta otoczka sprawia Ci również przyjemność, czy wolałbyś skupić się na samym bieganiu i przeżywaniu przygody dla samego siebie?

Paweł Krawczyk: Oczywiście, że jest to fajne i traktuję to jako dobre paliwo do dalszej pracy. Nie występuje to dość często i w zbyt dużej formie, więc dalej robię swoje, patrząc spokojnie co będzie dalej.

O Twoim starcie w Lavaredo Ultra Trail czytaliśmy już bardzo wiele, ale czy mógłbyś mi jeszcze powiedzieć jakie są warunki uczestnictwa w takim biegu?

Formalnie wystarczy się zgłosić, opłacić startowe i przesłać do organizatora certyfikat medyczny, o braku przeciwwskazań do startu w tego typu zawodach. Za to przygotowanie fizyczne do startu górskiego na 50 km ze sporymi przewyższeniami wymaga już poważniejszego podejścia do treningu. Mówimy oczywiście o dość mocnym ściganiu, a nie o ukończeniu w limicie.

Mógłbyś porównać ten bieg do jakiś polskich zawodów?

W Polsce niestety bardzo mało mamy zawodów o charakterze wysokogórskim. Polskim odpowiednikiem Cortina Trail mógłby być bieg im. dh. Franciszka Marduły (Mistrzostwa Polski Skyrunning) – jest trochę podobny. Dystans jest co prawda krótszy i wysokości mniejsze, za to profil nawet trudniejszy.

Pigmej jako trzeci zawodnik przecina metę podczas Lavaredo Ultra Trail

Czy możesz nam zdradzić jak wygląda Twój tydzień treningowy? Ile razy biegasz i jakie są to dystanse?

Po wielu latach dopasowywania i szukania optymalnych obciążeń chyba jestem bliżej. Trening biegowy wykonuję tylko pięć razy w tygodniu, co zdecydowanie lepiej pozwala mi się regenerować i daje lepsze efekty niż 6-7 dniowy tryb, jak to było kiedyś. Kilometraż stosunkowo mały, do 100 km tygodniowo, skupiając się bardziej na konkretnych jednostkach treningowych jak siła biegowa (podbiegi w powtórzeniach), czy drugi zakres (bieg ciągły w crossie na dużej prędkości). Nad całokształtem, czuwa trener Mateusz Kulig (Tatra Camp), z którym powoli idziemy chyba do przodu, choć lata lecą.

Codzienny trening biegacza (fot. Jacek Deneka)

Wszyscy robią teraz ćwiczenia z piłką, gumami i innymi wałkami. Używasz tych sprzętów czy robisz jakiś inny trening uzupełniający?

Po każdym treningu oczywiście rozciąganie, z naciskiem na miednice, która w moim przypadku sprawia duże problemy przy zaniedbaniu. Wałkowanie jest jedną z lepszych form, pozytywnie wpływająca na moje mięśnie i całe napięci, które się tam zbiera. Twarda gumowa piłeczka świetnie sprawdza się na pośladki. Joga też daje dużo dobrego.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn