Jurajscy goprowcy o swojej pracy i nowym sezonie

przez Piotr Turkot | Opublikowano 24 maja 2017 12:45

Dla jurajskiego GOPR pracowity początek sezonu – sam długi majowy weekend to 5 akcji ratunkowych. Goprowcy nie mają wątpliwości: szykują się intensywne miesiące. Jak wygląda praca ratowników?

Liczne skałki, zachwycające jaskinie i zapierające dech w piersiach widoki – to wszystko od lat przyciąga na Jurę Krakowsko-Częstochowską tysiące turystów. To wyróżnienie, ale też spory obowiązek dla ratowników.

Ćwiczenia – Grupa Jurajska GOPR (fot. arch. Mactronic)

Ratowników nigdy za dużo

Do końca 2016 roku wszystkie grupy GOPR przeprowadziły ponad 1700 akcji ratunkowych. Grupa Jurajska tylko w pierwszym kwartale tego roku wykonała 15 takich akcji, w samą majówkę – 5. A przecież za każdą z nich stoi człowiek – jego zdrowie lub życie. – Nasza działalność opiera się o pracę 80 ratowników, z czego tylko 12 jest ratownikami zawodowymi. W stosunku do potrzeb to skromna ilość, ale zawsze jesteśmy gotowi do akcji. Wezwanie może przyjść w każdej chwili – mówi Marcin Feliks, wiceprezes Grupy Jurajskiej GOPR. Gdy się pojawia, liczą się szybkie decyzje i wsparcie w postaci niezawodnego sprzętu.

Grupa Jurajska GOPR (fot. arch. GJ GOPR)

Technika pomaga

Czas reakcji, doświadczenie i wyszkolenie ratowników oraz właściwe dopasowanie wyposażenia do planowej akcji – to elementy, które mogą przesądzić o jej powodzeniu. – Po otrzymaniu zgłoszenia musimy błyskawicznie zdecydować ilu ludzi potrzebujemy, jaki zabieramy sprzęt i z jakim typem zagrożenia mamy do czynienia – mówi Marcin Feliks.

Jak dodaje, każda akcja jest inna – są takie, które potrafią trwać nawet kilkanaście godzin, a także toczyć się w zupełnych ciemnościach – na przykład gdy przychodzi interweniować w licznych na tym terenie jaskiniach. – W ciemności bez źródła światła ratownicy praktycznie nie mają po co ruszać do akcji, ich przydatność drastycznie spada.

Ćwiczenia – Grupa Jurajska GOPR (fot. arch. Mactronic)

W działaniach, które wymagają wykorzystania sztucznego oświetlenia wykorzystujemy m.in. oświetlenie polskiego Mactronica – mówi Marcin Feliks. Najaśnice, czy halogeny przymocowane do samochodów i quadów – ten sprzęt musi spełniać naprawdę restrykcyjne wymagania.

– Ratownicy zwracają uwagę, że przy ich specyficznej pracy największe znaczenie mają odporność na uderzenia i na wilgoć, długi czas działania oraz niewielka waga – mówi Damian Kempa, ekspert ds. oświetlenia przenośnego w Mactronic. Jak przypominają ratownicy, ważne jest, by mieć pełne zaufanie do sprzętu, gdy walczy się o czyjeś życie. Nie ma czasu, by myśleć, czy sprzęt wytrzyma nieopatrzne uderzenie lub czy przestanie działać w środku akcji.

Pracy nie brakuje

Choć Grupa Jurajska nie ma okazji uczestniczyć w akcjach „typowo” górskich jak pomoc narciarzom, czy ewakuacja kolejki górskiej, pracy nie brakuje. – Ukształtowanie terenu Jury przekłada się na konkretne zagrożenia i wynikające z tego działania GOPR. W związku z dużym ruchem wspinaczkowym zabezpieczamy interwencje w wyniku wypadków wspinaczkowych, zdarzają się interwencje na szlakach, zagubienia oraz działania ratownicze w jaskiniach – mówi Marcin Feliks.

Strony: 1 | 2

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn