Za nami weekend pełen biegowych emocji – Łemkowyna Ultra Trail oraz Alpin Sport Tatrzański Bieg pod Górę

przez Administrator | Opublikowano 26 października 2016 16:31

W miniony weekend odbyły się dwie renomowane imprezy biegowe. Łemkowyna Ultra Trail oraz Alpin Sport Tatrzański Bieg pod Górę. Oba wydarzenia odbyły się w wymagających warunkach terenowych i nie mamy tu na myśli tego, że było dużo biegania pod górkę ;)

Łemkowyna Ultra Trail to seria startów na kilku dystansach: 150km, 80km, 70km 48km i 30km. Trasy prowadzą w decydującej mierze szlakami turystycznym, nieutwardzonymi, polnymi drogami i leśnymi duktami. Odcinki asfaltowe stanowią mniej jak 20 proc. dystansu na każdej trasie. Szczegółowe informacje o przebiegu tras można znaleźć pod linkiem: http://www.ultralemkowyna.pl/pl/info.

Łemkowyna Ultra Trail 2016

Łemkowyna Ultra Trail 2016

lem6

lem1

Tegoroczne starty odbyły się w warunkach niskiej temperatury, deszczu i wszędobylskiego błota, które dało się we znaki startującym zawodnikom. Tym niemniej, humory jak i rezultaty dopisały – chociaż zeszłorocznego rekordu trasy ŁUT 150 wynoszącego 17h 19min nie udało się pokonać. Zwycięzca, Bartosz Gorczyca, tak podsumował zawody na swoim fanpage na Facebooku:

Uffff….ciężko ochłonąć po takiej dawce wysiłku, emocji i adrenaliny ! Tegoroczna Łemkowyna Ultra Trail to chyba najbardziej hardkorowy bieg w jakim dotychczas brałem udział.

Całonocny deszcz, przeprawy przez potoki (mój mostek koniec końców nie wytrzymał po obfitych opadach), tony błota i 18h mokrych stóp. Jestem niesamowicie szczęśliwy, bo przez cały dystans czułem się komfortowo zarówno psychicznie, jak i fizycznie – jedyny dłuższy kryzys nastąpił od 120 do 135km – później odżyłem na nowo.

Bartosz Gorczyca (źródło: FB)

Bartosz Gorczyca (źródło: FB)

Co do wyniku…. po cichu liczyłem, że uda mi się go poprawić – do 100km miałem 30 minut rezerwy nad zeszłorocznym rezultatem, lecz to co później działo się pod nogami jest nie do opisania w słowach. Walka o wynik zeszła na drugi plan, więc po prostu chciałem wbiec cały i zdrowy na metę. Nie obyło się bez upadków, ale z chęcią dowiem się kto nie wywrócił się na ostatnich 30km, bo prawie wszyscy, których mijałem z krótszych tras mieli „upaćkane” tyłki ;)

Kije zabrane w połowie trasy spisały się świetnie, z jedzeniem na trasie również dawałem rady (pierwszy raz wcinałem kabanosy na biegu), obyło się również bez poważnych kontuzji – od samego startu założyłem, że ukończę ten bieg i z chłodną głową wykonałem swój plan :)

lem4

O tym jak było trudno napisał również Paweł Pawlica, dziennikarz radiowy oraz biegacz ultra:

Tak wygląda koniec najdłuższej, najtrudniejszej i najbardziej bolesnej lekcji pokory w moim życiu. Łemkowyne miałem biec 24 godziny, zrobiły się z tego 33 godziny, w tym ponad 9 godzin dramatu na ostatnich 30 km.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn