IV ultraMaraton Bieszczadzki za nami!

przez Administrator | Opublikowano 10 października 2016 15:13

Jeśli traficie na niedźwiedzia, nie musicie nic robić. On wszystko zrobi za was – dzień przed startem usłyszeli na odprawie zawodnicy. Żarty żartami, ale trasa, z którą przyszło się zmierzyć prawie tysiącu biegaczom, oferowała zdecydowanie więcej atrakcji niż tylko bliskość gawr. To było prawdziwe bieszczadzkie błoto, przez duże „B”.

Poranek w dniu startu zapowiadał dobrą pogodę na bieganie – było 5 stopni, prawie bez wiatru. O 7 rano z Cisnej wystartował bieg główny IV ultraMaraton Bieszczadzki (uMB). 569 zawodników miało do pokonania 53 kilometrową trasę wiodącą z Cisnej przez Roztoki, szlakiem granicznym do Solinki, dalej przez Masyw Hyrlatej znów do Roztok, gdzie serwowano ciepły posiłek. Oprócz mety był to jedyny punkt na trasie, gdzie można było wspierać swoich zawodników. Stamtąd biegaczy czekało jeszcze podejście na Okrąglik i Jasło, i trudny technicznie, a po ostatnich deszczach niebezpieczny zbieg do Cisnej, gdzie usytuowana była meta.

screen-shot-2016-10-10-at-15-08-11

O 7:10 z Cisnej odjechała także Bieszczadzka Kolejka Leśna ze 197 osobami na pokładzie. Biegacze około 8:00 dotarli do Solinki, skąd wyruszyli na 26-kilometrową trasę I Półultramaratonu Bieszczadzkiego.

O 7:15 wystartował z Cisnej III Ćwierćultramaraton Bieszczadzki. 226 osób mierzyło się tego dnia z 14-kilometrową trasą. Wszyscy dotarli do mety.

We wszystkich biegach wzięło udział 992 osoby.

Zaczynamy od biegu głównego. Tu jako pierwszy na mecie pojawił się obstawiany i spodziewany Bartek Gorczyca (4:12:14) dwukrotny zwycięzca uMB! Na mecie, mimo zadowolenia, skarżył się na żołądek.

Od 30 kilometra biegłem po trasie, którą wcześniej przebiegli zawodnicy z półmaratonu, więc była rozklapciana. Trzeba było uważać.

Bartek jak sam powiedział, przyjeżdża na te zawody z sentymentu.

14606447_1111035005601031_4423117721893081859_n

Chwilę za nim pojawił się zwycięzca tegorocznego Biegu Rzeźnika, wicemistrz Biegu 7 Dolin Miłosz Szcześniewski z Salco Sport Team (4:20:24). Trzeci zaś, podobnie jak w poprzednich latach, był Robert Faron (4:26:02), który spóźnił się na start i zaczął z 5 minutowym poślizgiem.

Wśród kobiet triumfowała Ewa Majer (5:05:32). Ewa to tegoroczna zwyciężczyni Biegu Rzeźniczka, Chudego Wawrzyńca. Lekko ubłocona, po dwóch wywrotkach.

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn