Fragmenty książki „Niewidzialne granice” Kiliana Jorneta

przez Administrator | Opublikowano 01 kwietnia 2016 11:59

13 kwietnia ukaże się druga książka hiszpańskiego biegacza długodystansowego i skialpinisty Kiliana Jorneta – „Niewidzialne granice”. Już teraz prezentujemy pierwsze, wybrane fragmenty (więcej TUTAJ) tej publikacji. Zapraszamy do lektury!

***

Kilian Jornet, „Niewidzialne granice”, fragmenty

niewidzialne-granice_front_1000px

Jako dziecko uważałem, że nic nie może mi się przytrafić – nie znałem jeszcze bólu. Nie zdając sobie z tego sprawy, po prostu odgrywasz swoją rolę (bawisz się w chowanego, wybierasz kierunek studiów, uniezależniasz się, kupujesz samochód, poznajesz dziewczynę, spłacasz hipotekę, pracujesz, masz żonę, masz dzieci, jesteś odpowiedzialny), aż nagle, pewnego dnia, nikogo o to nie prosząc, dojrzewasz. Wstajesz z łóżka, idziesz do łazienki umyć twarz i patrząc w lustro, widzisz, że jesteś dorosły.

Może z powodu strachu, że śnieg zatrze ślady, które za sobą zostawię, i nie będę w stanie wrócić, poczułem potrzebę spisania moich myśli czarno na białym. A może, nie ufając swojej pamięci, chcę opowiedzieć ci to, co widzę, żebym po powrocie nie zapomniał szczegółów. Być może to perspektywa spędzenia półtora miesiąca bez elektryczności, a co za tym idzie – z dala od rozrywek związanych z grami elektronicznymi, sprawiła, że spisywanie tego notatnika wydaje mi się najbardziej emocjonującą rozrywką.

To notatnik Moleskine, w twardej oprawie, 13 cm szerokości i 21 cm długości, dwieście czterdzieści stron o żółtawym odcieniu, niemal niedostrzegalnym, charakterystycznym dla papieru z recyklingu. Kupiłem go na lotnisku w Genewie. Czekając na lot QR 325 do Katmandu, spacerowałem między sklepami w strefie wolnocłowej i wszedłem do księgarni, żeby poprzeglądać książki i gazety. Był to jedyny czerwony notatnik na półce pełnej czarnych notesów; miały różną wielkość i grubość, ale wszystkie były czarne. Dlaczego wybrałem czerwony? Być może chciałem pokazać, że – pomimo nieśmiałości – chciałbym być komunikatywny. Być może ze względu na flagę kraju, dokąd potajemnie się dostaniemy. A może dlatego, że był to jedyny czerwony notatnik i – z powodu mojej pasji do muzyki punkowej – nieświadomie przypomniałem sobie pewną książkę, która wywarła na mnie duże wrażenie, kiedy byłem młody, Kiss or Kill Marka Twighta: „Kiedy rozglądasz się wokół i na swojej drodze jesteś otoczony ludźmi, to znaczy, że coś robisz źle”. Chowam notatnik w górnej kieszonce plecaka, razem z długopisem Bic i ołówkiem, na wypadek gdyby mróz sprawił, że tusz w długopisie zamarznie.

Czy to, co czuję, to odwaga czy tchórzostwo? Jestem zdenerwowany, pełen nadziei, nie mogę się doczekać wejścia na pokład samolotu, marzę o tym, by wysiąść w Katmandu i ruszyć w góry. Ale nie mogę się też doczekać powrotu, żeby zetknąć się z tym, co za sobą zostawię.

Czy to odwaga, że stawiam czoło tym nieznanym górom, zostawiam to, co tak dobrze znam i doskonale potrafię? Czy tchórzostwo, że uciekam od rzeczy mi znanych, które nabierają takich rozmiarów, że z jednej strony mnie przerażają, a z drugiej podziwiam je i jeszcze bardziej boję się ich utraty? I pomyśleć, że kiedy będę daleko, one tu zostaną, czekając na mnie w takim stanie, w jakim je porzucam, w fazie swojej największej świetności, odwlekającej moment, w którym – co jest rzeczą naturalną – rozpocznie się ich rozkład.

Chciałbym opowiedzieć ci tę historię od początku, ale nie wiem, od czego zacząć. Przypuszczam, że – podobnie jak wszystkie historie – moja nie ma początku ani końca, lecz chwytasz ją w pewnym momencie, spotykasz ją i nawet nie zdając sobie z tego sprawy, staje się ona twoją historią. A zdarza się, że tylko towarzyszysz jej przez pewien czas, zanim wciągniesz się w inną opowieść. Czasami szukasz historii, innym razem je tworzysz, jeszcze innym znajdujesz je niemal ukończone, a od czasu do czasu się o nie potykasz. Nie potrafię ci powiedzieć, jak ani kiedy ta opowieść stała się moją historią; czy były to tylko pojedyncze zdarzenia, które następowały po sobie w czasie i przestrzeni niczym krople wody spadające podczas ulewy, bez ładu i składu, na przednią szybę samochodu, i pewnego dnia, patrząc z perspektywy czasu, będę mógł doszukać się w nich pewnej historii; a może ta opowieść jest już utkanym wątkiem, który ciągnąłem i który doprowadził mnie aż do tego momentu.

Życie pewnych ludzi jest linią ciągłą, ze wzlotami i upadkami, ale mimo wszystko ciągłą. Są też osoby żyjące w oparciu o to, co przytrafia im się bez żadnego rzucającego się w oczy celu, a także osoby, których życie jest chwilą. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa to anatomia mojego czasu.

Wiesz? Chciałbym zakończyć tę historię takimi słowami: „I zniknął, tak jak słońce znika za górami w gorący sierpniowy wieczór w Pirenejach”. Ale tak nigdy się nie dzieje, sprawy są zawsze o wiele bardziej skomplikowane. Zacząłem opowiadać ci tę historię, moją historię, od dnia, w którym wziąłem telefon, żeby wybrać pewien numer. Numer Stéphane’a. Kiedy czekałem na połączenie, a po drugiej stronie rozbrzmiewała muzyka, mój niepokój wzrastał. Rozłączyć się? Stéphane był, i nadal jest, moim idolem. Kiedy zaczynałem biegać i jeździć na nartach z numerem przytwierdzonym do nogi, był bogiem. Był nie tylko numerem jeden we wszystkich konkurencjach, lecz posiadał także charyzmę, osobowość, technikę doprowadzoną do perfekcji w każdym ruchu oraz odpowiednią na każdy wyścig taktykę. Podczas gdy koledzy ze szkoły mieli na swoich plecakach zdjęcia Che Guevary, Boba Marleya, Bruce’a Springsteena czy jakiegoś piłkarza Barçy, na moim znajdowała się jego fotografia.

Karierę zakończył już lata temu i teraz to ja zdominowałem konkurencje, w których nie miał sobie równych; być może teraz to moje zdjęcie przyozdabiało plecak jakiegoś chłopca. Ale on wciąż był dla mnie bogiem. Kiedy zastanawiałem się, czy przypadkiem nie jestem zbyt śmiały, dzwoniąc do boga, po drugiej stronie telefonu odezwał się głos:

– Allô? Cześć! Co słychać?

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn