Dać z siebie 100 proc. na każdym etapie – Piotr Krygowski relacjonuje swój start w zawodach Pierra Menta

przez Administrator | Opublikowano 06 kwietnia 2016 13:07

Miał być debiut na Tour du Rutor, a skończyło się na starcie w największych i najtrudniejszych zawodach skialpinistycznych na świecie – Pierra Menta. Tak, to był przypadek – kiedy planowaliśmy z Karolem Karpierzem spróbować sił w zawodach we Włoszech na legendarnym Tour du Rutor, nawet nie braliśmy jeszcze pod uwagę Pierra Menty. Problemy z grafikiem, kolizja terminów i tak oto padł wybór – los sam za nas zdecydował.

Szybko – po czasie intensywnych treningów – przyszedł dzień wyjazdu. Po przejechaniu ponad półtora tysiąca kilometrów, przywitała nas piękna pogoda, a już od 30 km przed Areches o zbliżającej się Pierra Menta informowały nas banery. Trzeba przyznać, że dla Francuzów to prawdziwe, skiturowe święto.

We wtorek wyszliśmy na rekonesans trasy i przeżyliśmy pozytywne zderzenie z rzeczywistością: pierwszy raz tak duża ilość śniegu w tym roku, ciekawa ekspozycja terenu, długie i wymagające podejście w lesie (które później okazało się równie wymagającym zjazdem na drugim etapie). Tego samego dnia po południu pojechaliśmy na odprawę techniczną oraz odebranie pakietów startowych. Musieliśmy mieć ze sobą kask, buty oraz raki – wszystko było sprawdzane pod względem wagi oraz dopasowania. Podczas prezentacji trasy naszym oczom ukazał się profil I etapu – 7 przepinek, 2 limity czasowe oraz ponad 2.500 m przewyższenia. Chwila zamieszania i wątpliwości – przecież nie mamy numerów startowych! Po chwili wyjaśniło się, że należy je odebrać w centrum miasteczka, więc poszliśmy tam z resztą zawodników. Po dotarciu na miejsce okazało się, że właśnie rozpoczęło się uroczyste otwarcie Pierra Menty i dopiero po ceremonii można odebrać numery – trzeba przyznać, że sprytnie to sobie organizatorzy wymyślili. Wniosek – 100 proc. frekwencji.

Po prezentacji regionu i przemarszu dzieciaków z flagami poszczególnych państw (a to wszystko z dzwoniącymi „zbyrcokami” kibiców w tle), nastąpiło przedstawienie najmocniejszych zespołów – i tu pierwszy raz pojawiła się myśl – „ciekawe mamy towarzystwo”:) I tak zaczęły się nasze czterodniowe zmagania na Pierra Menta.

Karol Karpierz (TKN Tatra Team) i Piotr Krygowski (Polar Sport Team) na Pierra Menta

Karol Karpierz (TKN Tatra Team) i Piotr Krygowski (Polar Sport Team) na starcie Pierra Menta

Start Pierra Menta 2016

Start Pierra Menta 2016

I etap

Nocleg mieliśmy w odległości ok. 700 m powyżej miejsca startu. Po krótkiej rozgrzewce na foce, skierowaliśmy się w okolice startu. Ogródek startowy dzielił się na trzy strefy, oddzielone od siebie o około 20 metrów. Okazało się, że zostaliśmy rozstawieni w 2. strefie. „To pięknie się zaczyna, przecież oni nas tam stratują!” – taka była moja reakcja J.

3, 2, 1 – start! Pierwszy, szybki odcinek o długości ok. 700 m prowadził stokiem, centralnie pod nasz hotel. Tam pierwsza przepinka, zjazd do miasta, a potem kolejny 300 m odcinek pieszy, który wyprowadził nas w teren. Peleton się rozciągnął, ale nadal było ciasno. Tutaj zaczęło się najdłuższe podejście tego dnia z przewyższeniem 900 m. Na trasie mnóstwo kibiców. Na szczycie pojawili się również Polacy, którzy swoimi okrzykami dodawali energii.

Ten etap przebiegał poza dwoma szczytami stosunkowo nisko, ale pojawiły się jeszcze odcinki „graniówki”, zjazdy w lesie, a także gęsto poprowadzone zakosy pomiędzy młodnikiem.

Ze względu na małą ilość wody oraz jedzenia, ostatnia godzina spędzona tego dnia na trasie, dla mnie należała do tych najtrudniejszych podczas całej Pierra Menty.

Niebezpieczne miejsca (fot. Piotr Krygowski)

Niebezpieczne miejsca (fot. Piotr Krygowski)

II etap

Drugi dzień rozpoczął się długim podejściem na wysokość ok 2.340 m.n.p.m. Warunki śniegowe tego dnia należały do tych najlepszych w sezonie. Kolejne trzy zjazdy oraz trzy podejścia przebiegały wysoko na otwartej przestrzeni. Pojawiły się dwa miejsca z opisem „danger”, a jedno z nich z 300-metrowym uskokiem. Tego dnia Karol narzucił wysokie tempo. Wyprzedzaliśmy zarówno na podejściach, jak i zjazdach – łącznie z ostatnim odcinkiem prowadzącym z wysokości ok 2535 m.n.p.m. do mety w Areches – Le Planey (ok 1.180 m.n.p.m). W efekcie skoczyliśmy kilka oczek w górę w klasyfikacji generalnej.

II etap na Pierra Menta

II etap na Pierra Menta

III etap

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn