Tatry na przełomie pór roku – jak to ugryźć? Rozmowa z Bogusławem Kowalskim, instruktorem PZA

przez Administrator | Opublikowano 23 marca 2016 15:18

Pierwsze wiosenne promienie słońca zachęcają do górskich wędrówek – z jakimi zagrożeniami powinniśmy się liczyć? Jak się przed nimi ustrzec? Jakie wnioski wysnuć z tragicznych, tatrzańskich wypadków minionej zimy? Jak się ubrać w góry, co ze sobą zabrać? Na te i inne pytania odpowiada Bogusław Kowalski, instruktor alpinizmu PZA, Przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa Polskiego Związku Alpinizmu.

Bogusław Kowalski (fot. arch. Bogusław Kowalski)

Bogusław Kowalski (fot. arch. Bogusław Kowalski)

Aneta Żukowska: Zima w Tatrach trwa w najlepsze, jednocześnie zawitała już kalendarzowa wiosna, możemy więc powoli podsumowywać minione miesiące. Jeśli chodzi o wypadki, tragiczny był zwłaszcza przełom roku, kiedy to w ciągu zaledwie tygodnia po polskiej i słowackiej stronie zginęło czternaście osób. Jak oceniasz mijającą zimę? Czy rzeczywiście odbiegała od poprzednich jeśli chodzi o wypadki w Tatrach?

Bogusław Kowalski (instruktor alpinizmu PZA, Przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa PZA): Moim zdaniem, jeśli chodzi o pogodę, to miniona już zima nie odbiegała niczym od poprzednich. Tak jak w ubiegłych latach było mało śniegu, dopiero w marcu spadło go tyle, że możliwe stało się uprawianie skialpinizmu. Być może więcej, ale jest to moja subiektywna ocena, było silnych wiatrów, w tym halnych. Jest to dość ważne spostrzeżenie, gdyż ugruntowuje się w końcu dość oczywista opinia, iż wiatr jest w Tatrach jednym z głównych czynników lawinotwórczych. Co do wypadków z przełomu roku, zgadzam się z kontrowersyjną opinią naczelnika TOPR, Jana Krzysztofa, że panowały wówczas bardzo dobre warunki do uprawiania turystyki i taternictwa. W okolicach Sylwestra było bardzo mało śniegu, w związku z tym niemal nie występowało zagrożenie lawinowe. Było natomiast bardzo twardo, nie powiem, że ślisko, bo wspominanie o czymś takim odnośnie gór, jest po prostu śmieszne. Większość wypadków miało swoje przyczyny w bardzo niskich kompetencjach górskich ofiar. Wybierając się w góry powinniśmy przede wszystkim umieć dopasować cel do swoich umiejętności, posiadać wyposażenie pozwalające na poruszanie w terenie wysokogórskim, no i oczywiście umieć się nim posługiwać. Niestety ignorancja jest dość powszechnym zjawiskiem, stąd wspomniane przez ciebie wypadki.

Gdy na szlakach panowały naprawdę trudne warunki, ratownicy TOPR apelowali do turystów, by nie wyruszali w zimową wędrówkę. Nieskutecznie. Skąd bierze się nonszalancja turystów?

Trudno jest potępiać osoby, które przejechały przez pół Polski, żeby nacieszyć się górami. Jest to zupełnie zrozumiałe, problemem natomiast jest niedopasowanie celów do panujących warunków. Plany, które wykluły się w domowym zaciszu realizowane są bez względu na pogodę, zagrożenia i posiadane umiejętności. Niestety akcje uświadamiające, szkolenia, warsztaty prowadzone przez PZA, TOPR, GOPR i inne stowarzyszenia, wciąż nie docierają do szerokiej liczby odbiorców. Porównując nas z mieszkańcami krajów alpejskich, wiedza górska Polaków stoi na bardzo niskim poziomie.

W trakcie tegorocznego kursu taternictwa zimowego (fot. arch. Bogusław Kowalski)

W trakcie tegorocznego kursu taternictwa zimowego COS PZA Betlejemka – przed wspinaniem lodowym (fot. arch. Bogusław Kowalski)

W trakcie tegorocznego kursu taternictwa zimowego (fot. arch. Bogusław Kowalski)

W trakcie tegorocznego kursu taternictwa zimowego (fot. arch. Bogusław Kowalski)

Czy widzisz jakąś zmianę na przestrzeni ostatnich – powiedzmy – dwóch lat w podejściu do zimowych wędrówek? Turyści są lepiej wyekwipowani? Czy umieją korzystać ze swojego sprzętu? Czy podchodzą bardziej świadomie do górskich niebezpieczeństw?

To się zmienia systematycznie, mamy coraz lepsze wyposażenie, coraz lepszą odzież, zaczynamy zabierać na wędrówki zestawy lawinowe, w górach pojawia się coraz więcej miłośników skitourów. Zdarzają się jednak przypadki zupełnej ignorancji. Prowadząc kursantów na Świnicę poprzedniej zimy, spotkałem pana, który miał założone raki zębami atakującymi z tyłu. Poza tym, że sytuacja wyglądała śmiesznie, byłem zdruzgotany, że przedstawiciel inteligentnego przecież gatunku, dotarł w rozpaczliwy sposób tak wysoko. Niestety takie przypadki wciąż się zdarzają.

Po serii tragicznych wypadków ze stycznia, w prasie pojawiły się doniesienia o pomyśle rządu na wprowadzenie u nas zasad podobnych do tych jakie panują na Słowacji – zimą Tatry są zamykane, a turyści płacą za akcje ratownicze. Jak odnosisz się do tego typu pomysłów?

Moim zdaniem jest to zupełne niezrozumienie tematu. Można to porównać z zakazem używania w kuchni noży, bo można się nimi skaleczyć. Góry są miejscem, w którym powinniśmy bywać, bo to nas rozwija. Dlatego o wiele lepszym pomysłem byłyby akcje szkoleniowe, pokazy, warsztaty, prowadzone między innymi w szkołach. Dla mnie wybór pomiędzy zakazem, a zrozumieniem jest oczywisty. Przykład ze Słowacji jest według mnie absurdalny, gdyż jest to jedyny kraj w UE, w którym obowiązuje zakaz rodem z głębokiego komunizmu. Dodam jeszcze, że nieskuteczny, bo przykładowo dozwolone dojście do schroniska Chata Teryho jest zagrożone zejściem lawiny. Odnośnie odpłatności za akcje ratownicze, to generalnie jestem na tak, ale jest to nie do zrealizowania w obecnym systemie prawnym. Wyprawa po osobę poszkodowaną w górach nie różni się niczym od akcji na akwenach wodnych, w tym zimą, czy na jezdniach. A przecież poza górami również mamy do czynienia z osobami niekompetentnymi, działającymi brawurowo, a często też pijanymi. Ażeby akcje w górach były odpłatne należałoby zmienić cały system ratownictwa.

W trakcie tegorocznego kursu taternictwa zimowego z zjazd z Kotła Kościelcowego (fot. arch. Bogusław Kowalski)

W trakcie tegorocznego kursu taternictwa zimowego – zjazd z Kotła Kościelcowego (fot. arch. Bogusław Kowalski)

Tatrzańskie miksty (fot. arch. Bogusław Kowalski)

Tatrzańskie miksty (fot. arch. Bogusław Kowalski)

Z pewnością istotna jest edukacja. Dobrym przykładem jest zimowy biwak WinterCamp organizowany przez Polish Outdoor Group, dzięki któremu informacje o turystyce górskiej pojawiają się także w mediach. Jednocześnie wielu Polaków nadal nie czuje żadnych obaw przed spędzeniem zimowych ferii na tatrzańskich szlakach, mimo że nie są do tego przygotowani. Czy jest szansa na jakieś bardziej systemowe podejście do tematu edukacji z turystyki górskiej?

Moim zdaniem należałoby wprowadzić do szkół program edukacyjny, którego odbiorcami byliby nie tylko uczniowie, ale także nauczyciele. Myślę sobie, że tematyka powinna być dość szeroka i wykraczająca poza tradycyjne pojmowanie lekcji. Uwzględniłbym m.in. geografię, tzw. zachowania proekologiczne – inaczej mówiąc zachowanie w górach na szlaku, wyposażenie: ubiór w zależności od pory roku, wyposażenie (plecak, czołówka, mapa, kompas, apteczka), jedzenie i picie na wycieczce górskiej, posługiwanie się mapą, kompasem, gps-em, zachowania w razie sytuacji awaryjnej – załamania pogody, burze, wiatr, ciemności, udzielanie i wzywanie pierwszej pomocy, przygotowanie i realizacja planu wycieczki. Jest to oczywiście luźny pomysł, ale gdyby ubrać to w sensowny program, dodać do tego spotkania z instruktorami, ratownikami, czy wspinaczami, którzy mieszkają na terenie całej Polski, to mielibyśmy fajnie wyedukowane dzieciaki.

Bogusław Kowalski szkoleniowo w trakcie tegorocznego kursu taternictwa zimowego (fot. arch. Bogusław Kowalski)

W trakcie tegorocznego kursu taternictwa zimowego (fot. arch. Bogusław Kowalski)

Uczyć się można także na podstawie analizy dobrych praktyk. Czy mógłbyś podpowiedzieć jakim minionym wyprawom warto się przyjrzeć pod tym względem i dlaczego?

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn