Dziewiczy szczyt (5809 m) w Pakistanie zdobyty – Tagas 2015 Expedition

przez Administrator | Opublikowano 09 września 2015 13:39

Po 1,5 dnia wspinaczki 6 września cały zespół Tagas 2015 Expedition w składzie: Maciek Bedrejczuk, Maciek Janczar, Tomek Klimczak i Marcin Wernik stanął na wierzchołku dziewiczego szczytu o wysokości 5809 m (Lachit Valley, Pakistan), wytyczając na północnej ścianie drogę Rolling (D)Ice (długość drogi 1450 m, ED1/2 AI5, 80 st, M5).

Dziewiczy szczyt zdobyty - zespół w pełnym składzie

Na drodze zespół musiał się zmierzyć z twardym lodem, nieplanowanym biwakiem w płachtach NRC i śnieżnym załamaniem pogody drugiego dnia wspinaczki, które trwało aż do powrotu do BC. Cała akcja górska trwała 3 dni od wyjścia z bazy do powrotu. Nazwa szczytu zostanie wybrana przez darczyńców, którzy wsparli wyprawę na portalu PolakPotrafi.

Poniżej relacja zespołu.

***

Wystartowaliśmy z bazy w piątek 4 września w południe, otrzymawszy wcześniej dobrze zapowiadającą się prognozę pogody na kilka dni. Najpierw podeszliśmy po lodowcu do wysokości 5000 m, do miejsca biwaku naszej poprzedniej próby, gdzie rozstawiliśmy namioty. Następnego dnia wcześnie rano ruszyliśmy do akcji, najpierw pokonując na lotnej asekuracji kilkaset metrów twardego lodu. Potem nastromienie wzrosło i zaczęliśmy się asekurować na sztywno, przechodząc najpierw stromy lodowy kuluar o nachyleniu do 80 stopni, a następnie kilka wyciągów mikstowo-lodowych, które wyprowadziły nas do pobocznej grani. Tu zastał nas zmierzch i już po ciemku przeszliśmy dwa niełatwe mikstowe wyciągi.

W drodze na szczyt

Ze względu na późną porę i zmęczenie oraz nieznajomość terenu podjęliśmy decyzję o przeczekaniu nocy na małej półeczce, bez sprzętu biwakowego, próbując zachować resztki ciepła. Niestety, w środku nocy zaskoczył nas mroźny wiatr oraz intensywny opad śniegu, który – jak się okazało – miał trwać jeszcze dwa dni. Rano decyzja o dalszym kontynuowaniu ataku nie była łatwa, jednakże nieodległa grań skłoniła nas do dalszej wspinaczki.

Ostatnie metry przed szczytem

Po kilku wyciągach, między innymi po bardzo cienkiej i kruchej polewie lodowej, osiągnęliśmy grań podszczytową. Tu okazało się, że od szczytu odgradza nas spory uskok i musimy dalej kontynuować wspinaczkę z asekuracją. W końcu znaleźliśmy się na polach śnieżnych, po przejściu których o godzinie 15.00, 6 września w całkowitej mgle zdobyliśmy wierzchołek.

Po wykonaniu kilku zdjęć na szczycie rozpoczęliśmy najpierw powrót granią przez uskok, a następnie zjazdy drogą. Zjeżdżaliśmy w nieustającym opadzie śniegu i lawinach pyłowych potęgujących odczucie zimna. Zjazdy zakładaliśmy przede wszystkim z abałakowów, ale też kilku szabli śnieżnych i stanowisk z haków. W środku nocy o 2.30 wymarznięci i zmęczeni znaleźliśmy się w namiotach, a następnego dnia w dalszym załamaniu pogody zeszliśmy do base campu. Kolejny ranek jak na złość przywitał nas piękną słoneczną pogodą.

Przebieg drogi "Rolling"

Topo drogi

Strony: 1 | 2

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn