Wielka czwórka zrobiona biegiem! Relacja Anny Figury i Jacka Żebrackiego

przez Administrator | Opublikowano 28 lipca 2015 13:29

Wielka czwórka, czyli pomysł zdobycia czterech najwyższych tatrzańskich szczytów w ciągu jednego dnia, zrodził się w naszych głowach już jakiś czas temu. Czekaliśmy jednak na odpowiedni moment, w którym udałoby się zgrać dobrą pogodę z wolnym czasem. Przygotowania do projektu nie były łatwe. Chcieliśmy bardzo dobrze poznać każdy odcinek trasy, żeby nie tracić czasu na kluczenie w trudnościach w poszukiwaniu przejścia. W tym celu kilkukrotnie wybieraliśmy się na każdy ze szczytów, starając się zapamiętać jak najwięcej istotnych szczegółów.

trasa

Trasa jaką obraliśmy ma ponad 22 km długości, 3500 m przewyższenia i jest bardzo urozmaicona. Wiedzie w głównej mierze poza znakowanymi szlakami turystycznymi i takimi klasykami tatrzańskimi jak fragment Martinki od Gerlacha do Przełęczy Tetmajera, Jordanki od Wyżniej Pośledniej Przełęczy na Łomnicę, czy z Lodowej Przełęczy na Lodowy i zejście przez „konia”. Kilka fragmentów wycenianych jest na III w skali taternickiej. Znajdują się też odcinki ubezpieczone łańcuchami, piarżyste, usypujące się żleby i to co najpiękniejsze – lite granie.

profil

Za początek trasy obraliśmy Wyżnie Hagi, skąd wystartowaliśmy o godzinie 05:05. Po godzinie szybkiego marszu dotarliśmy do Batyżowieckiego Stawu, a następnie przez Batyżowiecką Próbę weszliśmy na wierzchołek Gerlacha (1h 55min). Na zejście wybraliśmy najszybszą drogę – początkowo fragment Martinki do Przełęczy Tetmajera, a później Gerlachowską Próbę czyli Drogę Tatarki, która sprowadza do górnej części Doliny Wielickiej. Na tym odcinku trzeba było zachować wyjątkową ostrożność, ponieważ początkowo poruszaliśmy się „trójkową” granią, a następnie nieco usypującym się, stromym żlebem i po łańcuchach.

Etap od Doliny Wielickiej, szlakami przez Polski Grzebień i Rohatkę pod Jaworową Przełęcz można uznać za jedyny stricte biegowy. Później trasa ponownie prowadzi trudniejszym i bardziej wymagającym terenem przez Jaworową Przełęcz do Zadniej Jaworowej Doliny, krótko szlakiem na Lodową Przełęcz i piękną, litą granią na Lodowy, na którego wierzchołku byliśmy już przed godziną 10:00. Zeszliśmy przez Lodowego Konia do Doliny Pięciu Stawów Spiskich, skąd skierowaliśmy się systemem zachodów i półek, a następnie żlebem na Małą Durną Przełęcz. Pogoda, która wcześniej sprzyjała, zaczęła się nieco psuć, a niskie chmury utrudniały widoczność. Na szczęście obyło się bez opadów deszczu ani co gorsza burzy.

IMG_2394

IMG_2400

Od Małego Durnego poruszaliśmy się granią przez Durną Przełęcz i Durny do Wyżniej Pośledniej Przełęczy, gdzie doszliśmy do historycznej Jordanki. Z pośpiechu i przeoczenia weszliśmy dodatkowo na Poślednią Turnię, czego nie mieliśmy w planach, ale na szczęście nie nadłożyliśmy dużo czasu i drogi. Ostatni fragment po łańcuchach i klamrach na Łomnicę i czas na wierzchołku 7godz 13min! I jeszcze niestety to, co najgorsze, czyli długie i żmudne zejście do Tatrzańskiej Łomnicy, mające ponad 1700 m różnicy wysokości.

Całą trasę udało się nam pokonać w 8 godz 45 min, co jest wynikiem dużo lepszym niż się spodziewaliśmy:-) Jacek liczył 10-12 godz, a ja obawiałam się, że 14 godzin to może być mało, także wynik tym bardziej cieszy! A trasa sama w sobie jest przepiękna!

IMG_2392

To, co najbardziej podobało nam się w tym projekcie to wyzwanie: nie tyle biegowe, co górskie, ambitne przejście. Oprócz wytrzymałości fizycznej wymaga dobrej orientacji i znajomości Tatr oraz umiejętności sprawnego poruszania się w wymagającym terenie.

Strony: 1 | 2

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn