Wyprawa Szpik na Szczyt nominowana do Travelerów

przez Administrator | Opublikowano 08 maja 2015 15:26

To była pierwsza taka wyprawa na świecie. Na szczyt Kilimandżaro (5 895 m n.p.m.) weszli pacjenci, którzy wygrali z białaczką, dawcy szpiku oraz grupa polskich lekarzy transplantologów przeszczepiających szpik. Ekspedycję „Szpik na szczyt” zorganizowała Fundacja Przeciwko Leukemii, a pomysłodawczynią i liderką wyprawy była wybitna himalaistka – Anna Czerwińska. Wyprawa otrzymała nominację do Travelerów w kategorii: Społeczna inicjatywa roku.

Zrzut ekranu 2015-05-08 (godz. 15.24.12)

Być może jest wiele powodów, dla których ekspedycja „Szpik na Szczyt” powinna wygrać, ale jeden z nich jest szczególnie wymowny. To SMS, który do mnie przyszedł, gdy opowiadałam o wyprawie w mediach: „Słucham Pani w Radio, Tadek jest 20 dni po przeszczepie, mówi, że skoro ludzie idą na Kilimandżaro, to on będzie jeździł na nartach. Pozdrawiam Małgosia”, napisała mama 14-letniego chłopaka chorego na ostrą białaczkę – mówi Monika Sankowska, przewodnicząca Rady Fundacji Przeciwko Leukemii, zawodowo od ponad 20 lat zajmująca się ratowaniem życia chorych na białaczkę.

Podobne doświadczenia ma Anna Czerwińska, zdobywczyni sześciu ośmiotysięczników i Korony Ziemi, która postanowiła zostać dawczynią szpiku, żeby w ten sposób podziękować górom za to, że były dla niej łaskawe.

Przed samym zabiegiem oddania szpiku nudziłam się w szpitalu i poszłam poszukać telewizora. Przyłączyła się do mnie młoda kobieta i zapytała, co tu robię. Sądziła, że odwiedzam wnuczkę, ponieważ był to szpital dziecięcy. Gdy powiedziałam, że przyjechałam oddać szpik, wpatrzyła się we mnie uważnie i powiedziała: To ja wierzę, że dla mojego dziecka też się znajdzie dawca – wspomina himalaistka, która jako dawczyni uratowała życie młodej mamie kilkuletniego dziecka.

Ale to był dopiero początek jej zaangażowania w promowanie idei oddawania szpiku.

Gdy udało mi się wreszcie zostać dawcą prawdziwym, tzw. zrealizowanym, natychmiast pomyślałam, że bardzo fajną rzeczą byłoby gdybym mogła zabrać w góry na wspólną wyprawę swoją biorczynię. Jeszcze wtedy nie znałam tej osoby. A Kilimandżaro przyszło mi do głowy dlatego, że góra ta jest postrzegana jako szczyt marzeń, jej zdobycie jest dużym osiągnięciem dla każdego. Powiedziałam o tym pomyśle Monice Sankowskiej i postanowiłyśmy zrealizować go na większą skalę i zorganizować wyprawę, w której wezmą udział dawcy i biorcy szpiku – wyjaśnia Anna Czerwińska.

Pomysł stał się faktem:

21 stycznia 2014 roku wschód słońca na „dachu Afryki” na wysokości 5895 m.n.p.m powitało trzech pacjentów po przeszczepie szpiku: Marcin Bujniewicz, Izabela Malicka i Sławomir Piłat, udowadniając tym samym, że po pokonaniu choroby można żyć pełnią życia. Do ostatniego obozu Barafu Camp doszli pacjenci: Zosia Marciniak, Paula Kałęka i Robert Jędrych. Z grupy dawców górę zdobyli: Anna Czerwińska, Michał Czernek, Anna Jawoszek, Krzysztof Kacprowski, Joanna Lipińska, Bogdan Nowosad i Paweł Szczepanik. Na szczycie zameldowała się także grupa wybitnych profesorów – lekarzy transplantologów: Alicja Chybicka,

Krzysztof Kałwak, Mirosław Markiewicz i lekarz wyprawy Krzysztof Zawadzki, a wraz z nimi wolontariusze: Dariusz Załuski – który podczas wyprawy pracował jako operator filmowy i jest twórcą zdjęć do filmu „Szpik na Szczyt” – Andrzej Marek Chmielowski – również operator, Jarosław Nestorowicz, Jacek Zawierucha, Beata Dobicka oraz reporterka Nina Karczmarewicz. Zdobywców poprowadził na Kilimandżaro Tomasz Kobielski.

Wyprawa „Szpik Na Szczyt” wyruszyła 15 stycznia z Warszawy. Uczestnicy wchodzili na Kilimandżaro, pokonując drogę Machame w wersji 7-dniowego trekkingu. Dla wszystkich uczestników, a w szczególności dla osób po przeszczepie szpiku, już dotarcie do Camp Barafu położonego na wysokości 4550 m n.p.m. było ogromnym sukcesem i wspaniałym przeżyciem.

Nastrój wyprawy był wyjątkowy, co wydaje mi się że odczuwali wszyscy, spostrzegł to również Tomek Kobielski. Byliśmy zgraną grupą i szliśmy wszyscy razem, jak jeden organizm. Dla mnie wyprawa była szczególnie trudna z powodu przewlekłej choroby poprzeszczepowej, z tego też powodu była szczególnie ważna. Pokazała że pomimo choroby człowiek, jeśli chce i wierzy, że może, jest w stanie zrobić wszystko. Dzięki wyprawie jestem jeszcze pewniejsza siebie, wzrosła moja wiara w moje możliwości. Nie skłamię jak powiem że nikt nie wierzył, że uda mi się dojść tak wysoko, co upewnia mnie, że chcieć znaczy móc – mówi Paula Kałęka, która na wyprawę wyruszyła dwa lata po przeszczepie szpiku.

Strony: 1 | 2

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn