Teraz bardziej doceniam to, co mam na dole – rozmowa po zdobyciu Piku Lenina

przez Administrator | Opublikowano 28 sierpnia 2014 11:47

Jaka była temperatura?

Odczuwalna: nocą około zera stopni w obozie I, zaś w obozie III – do ok. minus trzydziestu kilku stopni.

Z całym szacunkiem, trudno ją porównywać z warunkami zimowymi w Himalajach, a zwłaszcza w Karakorum, gdzie na ośmiotysięcznikach temperatura odczuwalna dochodzi do minus 70 stopni.

Zgoda. Choć i tak było bardzo zimno.

Obóz (fot. arch. Szczepan Niemiec)

Obóz (fot. arch. Szczepan Niemiec)

7 tys. metrów nad poziomem morza nie jest jeszcze uważane za „strefę śmierci”, w której organizm wyniszcza się bardzo szybko (przyjmuje się, że „strefa śmierci” zaczyna się od 7800-8000 m n.p.m.). Natomiast jest to już strefa (zresztą zaczyna się ona już niżej), gdzie objawy choroby wysokościowej, o której wspomniałeś, są już bardzo mocno odczuwalne. Powiedziałeś, że nie odczuwałeś ich tak dramatycznie, jak sobie wyobrażałeś. To znaczy co odczuwałeś?

W czasie pierwszych wyjść w górę, podczas których musiałem nadszarpnąć swój organizm by go przyzwyczaić do wysokości, bywało to bardzo drastyczne. Za pierwszym razem, kiedy wyszedłem w górę z obozu I, musiałem wrócić i wszystko zwymiotowałem. Odczuwałem utratę sił, ból głowy, nie przyswajałem pokarmów. Potrzebny był mi dzień odpoczynku. Jeden z kolegów podczas tego wyjścia tam mocno się nadszarpnął, że musiał zejść jeszcze niżej, do Base Campu (obozu bazowego – przyp. JK) i regenerować się przez pięć dni.

Te wyjścia w górę i powroty w dół są charakterystyczne dla etapu aklimatyzacji.

Tak. Im jesteśmy wyżej, tym organizm dłużej się regeneruje. To wynika też z tego, że drastycznie spada ilość tlenu w powietrzu.

Na ośmiotysięcznikach jest 1/3 tlenu w porównaniu z tym, co mamy na nizinach. Na Piku Lenina pewnie niewiele więcej.

Poza tym ciśnienie na szczycie wynosiło ok. 450 hPa, czyli było ponad dwa razy niższe niż „normalnie”.

I właśnie ze względu na te warunki trzeba się w górach wyższych aklimatyzować.

Dokładnie. Przyjęliśmy zasadę, że po każdym wyjściu w górę wracamy do obozu i tam się regenerujemy. To był plan, który mieliśmy od lekarza Polskiego Związku Alpinizmu, Roberta Szymczaka.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6

Wyświetlam 2 komentarze
Dodaj swój komentarz
  1. Ulka napisał(a):

    Hey,naprawde inspirunacy wywiad. Swietnie przekazales swoje doswiadczenie i pomimo ze nie bylam w gorach wysokich moge wyobrazic sobie kazdy etap wyprawy…Co myslisz o wejsciu na Kilimandzaro? Koledzy wybieraja sie na wyprawe, ciekawa jestem czy doswiadczenia beda podobne do Twoich..

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn