KRAJNA Adventure Race – relacja

przez Administrator | Opublikowano 11 kwietnia 2014 11:38

Areną zmagań rajdowców była tym razem północ Wielkopolski – Krajna, piękne pagórkowate tereny i dzikie lasy pełne zwierza. Dla jednych wyzwanie – 200 km, cztery dyscypliny i zespoły z całej Polski walczące na trasie przez 30 godzin, a dla innych szybka przygoda – 50 kilometrów po okolicach Złotowa.

Na starcie stanęło 108 osób, większość na trasie krótkiej. Zespoły na trasie długiej wystartowały w piątek o północy – po krótkim biegowym prologu wszyscy wskoczyli na rolki i ruszyli w ciemną noc. Pierwszy ponad 40-kilometrowy etap to częste zmiany i wiele decyzji po drodze, czy lepiej jechać wiele kilometrów czy przebiec kilka z rolkami na plecach, i tak do świtu.

Trasa-dąuga_etap-rolkowy_okolice-Sąawianowa

Trasa-dąuga_prolog

 

Później Schlossberg, czyli Szwajcaria Kiełpińska i bieg na orientację upstrzony błotnistymi jarami, a gdy już na dobre zrobiło się jasno – gwóźdź programu – ponad 50-kilometrowy etap kajakowy. Po drodze Debrzynka – wąska rzeczka meandrująca na granicy lasu i rozległych łąk, a później Gwda wymuszająca kilka przenosek ze względu na elektrownie wodne.

Podczas gdy ekipy na trasie długiej wiosłowały, zawodnicy z trasy krótkiej zdążyli się przygotować do zawodów, wystartować, zrobić całą trasę i pojechać do domu – tak mniej więcej można opisać różnice w trudności obu tras. Krótka trasa okazała się bardzo szybka, po biegowym prologu i 20 km na rowerze zespoły dotarły do Złotowa, gdzie miały do pokonania 10-kilometrowy bieg na orientację z zadaniami specjalnymi, kilka punktów wymuszających małą ekwilibrystykę, chodzenie po drzewie, moczenie nóżek w strumieniu i ponownie wskoczyli na rowery.

Po drodze m.in. punkt na wyspie, do której można się było dostać wyłącznie jedną groblą – reszta była przerwana lub zalana. Nie każdemu chciało się szukać „tej jedynej”, więc wiele zespołów eksplorowało dość dokładnie mulaste dno okolicznych stawów. Na koniec jeszcze tylko kilka kilometrów w kajaku i pamiątkowe zdjęcie na mecie – niektórym wystarczyło niespełna 5 godzin, żeby ukończyć całe zawody, tymczasem na trasie długiej zwycięzcy wiosłowali ponad 10.

Trasa-dąuga_etap-kajakowy_okolice-Debrzynki

Trasa-dąuga_etap-kajakowy_Debrzynka

Gdy zawodnicy trasy krótkiej rozjeżdżali się do swoich domów, Ci z długiej zaczynali się powoli wykruszać. Jeśli ktoś zbyt wiele czasu stracił na wcześniejszych etapach, musiał wiosłować po zmroku, temperatura znacznie spadła, a przemoczone zespoły jeden po drugim rozstawały się z rajdem. Po kajakach na polu walki zostało już tylko 6 z 10 teamów. Kolejny etap rowerowy był bardzo zmienny, raz wymagał precyzyjnej nawigacji w terenie, żeby za chwilę wyprowadzić zawodników na długi asfalt i dać szansę na osiągnięcie maksymalnej prędkości przelotowej.

Po drodze zespoły trafiały do kolejnej strefy zmian – rowery szły w odstawkę, a z plecaków wyskakiwały buty do biegania – czekało 10 punktów do znalezienia w bardzo dzikim, rzadko odwiedzanym lesie pełnym zarośniętych ścieżek i wydającej dziwne odgłosy zwierzyny.

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn