Piotr Hercog na Trans Gran Canarii: mój najtrudniejszy bieg

przez Administrator | Opublikowano 05 marca 2014 12:36

W ostatni weekend na wyspie Gran Canaria odbył się jeden z bardziej popularnych biegów górskich – Trans Gran Canaria. To duże i ważne zawody należące do prestiżowego cyklu Ultra Trail World Tour Series, gdzie startują najlepsi ultrasi świata oraz ostatnio, także spore grono Polaków.

W tym roku na pięciu dystansach: 15km, 30km, 42km, 82km i 125km wystartowało ponad 2200 zawodników i kilkunastu naszych rodaków. Przypomnijmy, że rok temu maraton wygrał Marcin Świerc w czasie poniżej 3 godzin, wprawiając organizatorów w konsternację i przywożąc do kraju nowy przydomek „Incredible Polaco”.

Marcin Świerc i Piotr Hercog

Marcin Świerc i Piotr Hercog

W tym roku Marcin nie startował w zawodach, ale miał godnych naśladowców na najdłuższej trasie, min. Piotrka Hercoga, Krzyśka Dołęgowskiego i Magdę Ostrowską-Dołęgowską. Piotrek z Teamu Salomon Suunto określił TGC125 jako najtrudniejszy bieg, w jakim brał udział. Przeczytajcie dlaczego.

Nauczony doświadczeniem poprzedniego roku wiedziałem, że luty-marzec to jeszcze nie czas na optymalne wyniki dla mnie. To dopiero druga faza przygotowań – transformacja, czyli  początek wdrażania się w szybsze bieganie. Brakuje całego Bezpośredniego Przygotowania Startowego trwającego około 6-8 – tygodni. Taki stan miałem teraz przed startem, ale ponieważ chcę w tym roku ukończyć minimalną liczbę zawodów potrzebną do klasyfikacji w cyklu UTWT   http://www.ultratrailworldtour.com/ i być na przyzwoitym miejscu – nie było wyjścia, musiałem jechać i wystartować.
Z drugiej strony zaplanowaliśmy z Marcinem pierwszy raz obóz zimowy w ciepłym miejscu i był to też dobry pretekst, by polecieć na Kanary. Treningi zresztą zrobiliśmy świetne: w 2 tygodnie wyszło ponad 350 km po górach.

hercog2

hercog7

 Praktycznie cały bieg ( do ostatniego bufetu przed metą) biegliśmy z Gediminasem (Litwinem trenującym w Polsce – przyp.), chyba z kilkadziesiąt razy mijaliśmy się na trasie, ale większość byliśmy w zasięgu wzroku – odpuściłem już tylko końcówkę na płaskim i Gediminas skończył o dwa miejsca wyżej J Wesoło było mieć takiego kompana na trasie. Gorzej było nocą, uderzyłem  głową z w olbrzymi kaktus.  Całe szczęście, że był złamany i nie wbiły mi się 4-centymetrowe kolce – zbiegałem  15 km/h, więc aż mnie odrzuciło i zamroczyło na chwilę. Na szczęście skończyło się tylko na kilku zadrapaniach.

Po starcie, w górach temperatura wynosiła raptem 6-7 stopni, padał lekki deszcz i mocno wiało. Gdy rano wbiegliśmy na jasną stronę góry , wyszło słońce i temperatura momentalnie skoczyła do 25-30 stopni. I zrobiło się gorąco. Trasa była bardzo zmienna, od łatwych ścieżek w lesie, po kamienie, skały, i wielkie rumowiska na zbiegach – na pewno wszechstronność  dawała zawodnikom przewagę. Ale tereny piękne: część północna wyspy zielona i krzaczasta , południowa sucha i wypalona. Ja lubię taką zmienność… I na koniec jeszcze słowo o obsłudze – wspaniali, serdeczni i pomocni ludzie, którzy dodatkowo świetnie wymyślili metę w okolicach latarni morskiej na najpopularniejszej plaży na Kanarach – doping na finiszu robił niesamowite wrażenie. Aż ból z nóg ustępował!

hercog9

hercog1

Na zawodach moc nawet miałem, zaskoczyłem się pozytywnie po pierwszych, najtrudniejszych  85 km:  miałem nie tak znowu dużą stratę do najlepszych na poziomie 30-40 minut, po 11h na trasie, co bardzo mnie cieszyło. Ale zbiegi dały mi mocno popalić, bardzo zwolniłem – czułem już kolana i nie chciałem ryzykować straty sezonu. I tak jestem zadowolony , że przy tej obsadzie mocarzy  wskoczyłem do pierwszej 15-tki, a do 6. miejsca straciłem niewiele ponad pół godziny…

hercog5

Strony: 1 | 2

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn