Pierwszy wspinaczkowy sezon w Tatrach zimą – jak zacząć?

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 22 listopada 2013 12:46

Z natury rzeczy trzeba czasu, aby zdobyć doświadczenie – ze wspinaczką jest podobnie jak z innymi dyscyplinami i dlatego doświadczeni wspinacze nie zawsze pamiętają swoje pierwsze kroki. Jeśli oferują cenne rady, to są to rady, do których trzeba dojrzeć, a początkujący wspinacz dalej pozostaje z dylematami i wątpliwościami jak zaaranżować swój pierwszy samodzielny sezon zimowy lub pierwsze zimowe wspinaczki. 

Wspinaczka w górach, szczególnie zimą, to ciągła nauka, a kilka prostych spraw zdaje się szczególnie nurtować większość początkujących adeptów zimowego wspinania. Jak wybrnąć z podstawowych dylematów pierwszych zimowych wyjść? Jak dobrać się do rozwiązań, które wypracowali lub zaadaptowali inni wspinacze? Od innych partnerów i wspinaczy. Jest gros wspinaczy doskonale się do tego nadających, tzn. z dużym stażem, dużą cyfrą i wciąż jeszcze na początku ich kariery wspinaczkowej. Choć nie palą się do spisywania swoich pomysłów – zrobiliśmy to za nich.

Kościelec w zimowej szacie (fot. Aneta Żukowska)

Kościelec w zimowej szacie (fot. Aneta Żukowska)

Nie chcę pisać o drogach, jakie wybrać na początek – te informacje są łatwo dostępne. Podobnie zestaw sprzętu asekuracyjnego został już opisany i przedyskutowany i jest do znalezienia w sieci, choćby tu:

http://wspinanie.pl/serwis/201111/29porady-zimowe-sprzet.php

http://wspinanie.pl/serwis/201202/08porady-wspinanie-zimowe-w-tatrach.php

http://www.goryonline.com/gory,12772,i.html

Wynotować warto kilka rad i rozwiązań, które mogą wydać się oczywiste − ale często tylko tym, którzy od dawna je stosują. Dlatego mogły umknąć wcześniej podlinkowanym opracowaniom.

 Zadbaj o kondycję, idź w znany teren

To powiedziawszy, należy dodać, że najlepszym wstępem do wspinania zimowego jest udać się na kurs PZA i zdobyć wymaganą wiedzę oraz umiejętności pod okiem instruktora. Po co wyważać otwarte drzwi i ryzykować, skoro środowisko wypracowało system szkolenia młodych wspinaczy.

Oczywiście, to proste rozwiązanie, ale niektórzy jakoś nie chcą iść na łatwiznę. Poza tym i tak prędzej czy później dojdziemy do momentu, kiedy zostaniemy my, partner, lina i ściana − po raz pierwszy zimą sam na sam… Wtedy, podczas pierwszej wspinaczki z równorzędnym partnerem, musimy liczyć tylko na swoje niedoświadczenie – ufając, że nie zrobi nam krzywdy ;)

Przede wszystkim zima to nowe środowisko wspinaczkowe, nowe problemy terenowe, nawigacyjne i orientacyjne. Wszystko to podnosi poziom niepewności, obniża samopoczucie i wrażenie kontroli nad sytuacją. W takich warunkach jesteśmy mało pewni siebie, a nasza uwaga zbyt skupia się na detalach lub rozprasza na ogólnych zarysach sytuacji.

Widok na Świnicę z Hali Gąsienicowej (fot. Aneta Żukowska)

Widok na Świnicę z Hali Gąsienicowej (fot. Aneta Żukowska)

Aby zminimalizować stopień niepewności, warto być obytym w terenie, wybrać się na ścianę a nawet drogę, które znamy z letnich przejść. Jasne, już dawno nie wspinaliśmy się latem w tak niskich trudnościach – nie zaszkodzi jednak odświeżyć sobie niektóre letnie rzęchy, które zimą okażą się ciekawymi drogami dla poczatkujących. Przynajmniej zapoznajmy się z topografią, drogami zejścia i wycofami. Zimą konstelacja terenu może nas zaskoczyć.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6

Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz
  1. Makary napisał(a):

    Jako adept-marzyciel dziękuję za taki tekst. Czasami szkoda tego anglojęzycznego slang-słownictwa, bo to ani nie brzmi ładnie, ani zrozumiale.

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn