Gabi Kantarska: Tatrzańskie spełnienie

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 12 listopada 2013 11:36

Wciąż pytasz, po co mi te Góry? Czy nie męczy mnie to „pod górkę”, ciężki plecak, kamienie pod nogami? Dziś mam czas, by wyjaśnić Ci moje wędrowanie.

Samo pakowanie plecaka jest początkiem wędrówki. Ciuchy, buty, mapa i dobry humor. Dokładam moją tęsknotę, by dała mi w końcu spokój.

Jadę.

Mam dreszcze i taki niepokój, czy godna jestem spojrzeć Im w oczy? Czy zechcą odkryć przede mną swoje tajemnice? Czy pozwolą mi na zbliżenie?

Aż tak? yhm

I w końcu jestem na miejscu. Oddycham pełną piersią, chłonę je całe w Ich majestacie.

Czuję się jakby dopięto mi skrzydła. Unoszę się ponad to wszystko. Nie wiem, czym zaskoczą mnie Tatry, ale wciąż to robią. Magia i tajemnica w jednym.

Na szlaku spotkałam wędrowca, mężczyzna około 60 lat. Niezwykłe spojrzenie, pogodny uśmiech i ciepły głos. Opowiadał o Tatrach pięknie, a ja tylko patrzyłam w Jego oczy.Gdyby zamilkł, to one właśnie mówiłyby najwięcej. W nich była zamknięta miłość. Przeszywał mnie na wylot. Bałam się, że odczyta moje myśli, mój lęk, że nie godna jestem stołowania się tym pięknem.

Spotkałam go jeszcze parę razy.

Tych oczu nie zapomnę nigdy.

Miał anielskie spojrzenie.

W drodze na Kończysty Wierch przyłączyła się do nas kobieta. Wiekiem przypominała owego wędrowca. Opowiadała swoją przygodę z Tatrami, ale jak…

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn